Sport.pl

Atlas Wrocław - Złomrex Włókniarz Częstochowa 54:36

Żużel. Seria feralnych defektów w ekipie Złomreksu Włókniarza sprawiła, że Atlas wciąż nie znalazł pogromcy na własnym torze! Za każdym razem w motocyklach gości pękały łańcuchy sprzęgłowe. - To jakieś fatum - przyznawał załamany Zbigniew Czerwiński, który ani razu nie dojechał wczoraj do mety.
Atlas wygrał wysoko, ale w początkowej fazie zawodów miał niebywałe szczęście. Goście aż trzykrotnie po defektach tracili punktowane pozycje! Najpierw w III wyścigu, po starcie para Walasek - Czerwiński prowadziła zdecydowanie, wioząc za plecami duet Hampel - Gapiński. I gdy wydawało się, że już nic nie odbierze gościom podwójnego zwycięstwa, na ostatniej prostej pękł łańcuch w motocyklu Czerwińskiego. Z 1:5 zrobiło się 3:3. Podobny przebieg miał wyścig V. Znów to częstochowianie prowadzili - Walasek z dużą przewagą jechał pierwszy, za nim podążał Czerwiński, a daleko za nimi Hancock ze Słaboniem. Na ostatnim łuku Czerwińskiemu ponownie pękł łańcuch, blokując koło. Żużlowiec Włókniarza upadł i znów z 1:5 zrobiło się 3:3. W tym momencie wrocławianie wciąż mieli cztery punkty przewagi (17:13), ale gdyby nie defekty Złomreksu Włókniarza, to goście powinni nieznacznie prowadzić.

Na tym jednak nie koniec ogromnego pecha Włókniarza. VII bieg znów początkowo układał się po myśli gości - Holta prowadził przed Hampelem, Michałem Szczepaniakiem i Gapińskim. Jednak już na drugim okrążeniu w motocyklu Norwega... pękł łańcuch sprzęgłowy. Holta zrezygnowany zjechał na murawę, a ponieważ Gapiński udaną akcją na dystansie (tzw. nożyce) objechał na wyjściu z łuku Szczepaniaka, wrocławianie niespodziewanie wygrali 5:1 i objęli prowadzenie 25:17.

Włókniarz już do końca meczu nie zdołał nawet zmniejszyć rozmiarów porażki. Inna sprawa, że ekipa gości chyba niepotrzebnie zwlekała z rezerwą taktyczną. W VIII wyścigu po raz kolejny pod taśmą pojawił Czerwiński, choć niemal wszyscy na stadionie spodziewali się, że za niego w parze z Walaskiem pojedzie Sullivan... Efekt był taki, że rezerwy taktyczne Włókniarza w biegach X i XI już niczego nie były w stanie zmienić, bo Atlas prowadził wtedy szesnastoma punktami.

W naszym zespole na wysokim poziomie pojechali Hancock, Hampel i Miśkowiak, który pokonał wczoraj Holtę i Sullivana. Po słabszym początku nieźle jeździł Słaboń, równo punktował też Świderski, tradycyjnie imponujący walką na dystansie. Jedynym, który zawiódł, był Tomasz Gapiński. "Gapa" dwa razy prawie wjechał w taśmę, wyraźnie przegrywał starty, a na dystansie błysnął tylko raz, gdy objechał juniora Włókniarza Michała Szczepaniaka.

Atlas Wrocław- Włókniarz Częstochowa 54:36

Bieg po biegu

I. Miśkowiak, Świderski, Michał Szczepaniak, Mateusz Szczepaniak (5:1)

II. Sullivan, Hancock, Osumek, Słaboń (2:4/7:5)

III. Walasek, Hampel, Gapiński, Czerwiński (d) (3:3/10:8)

IV. Miśkowiak, Holta, Świderski, Michał Szczepaniak (4:2/14:10)

V. Walasek, Hancock, Słaboń, Czerwiński (u) (3:3/17:13)

VI. Sullivan, Miśkowiak, Świderski, Osumek (3:3/20:16)

VII. Hampel, Gapiński, Michał Szczepaniak, Holta (d) (5:1/25:17)

VIII. Hampel, Miśkowiak, Walasek, Czerwiński (d) (5:1/30:18)

IX. Hancock, Słaboń, Michał Szczepaniak, Holta (5:1/35:19)

X. Sullivan, Hampel, Walasek, Gapiński (2:4/37:23)

XI. Walasek, Słaboń, Sullivan, Hancock (2:4/39:27)

XII. Hampel, Holta, Świderski, Michał Szczepaniak (4:2/43:29)

XIII. Hancock, Miśkowiak, Sullivan, Osumek (5:1/48:30)

XIV. Holta, Słaboń, Świderski, Osumek (d) (3:3/51:33)

XV. Hancock, Walasek, Sullivan, Hampel (3:3/54:36)

Atlas: Hancock 13 (2, 2, 3, 0, 3, 3), Słaboń 7 (0, 1, 2, 2, 2), Hampel 13 (2, 3, 3, 2, 3, 0), Gapiński 3 (1, 2, 0, -), Drabik z/z (-, -, -, -), Miśkowiak 12 (3, 3, 2, 2, 2), Świderski 6 (2, 1, 1, 1, 1).

Włókniarz: Sullivan 12 (3, 3, 3, 1, 1, 1), Osumek 1 (1, 0, -, 0, d), Walasek 13 (3, 3, 1, 1, 3, 2), Czerwiński 0 (d, u, d, -), Holta 7 (2, d, 0, 2, 3), Michał Szczepaniak 3 (1, 0, 1, 1, 0), Mateusz Szczepaniak 0 (0).

Dla Gazety

Marian Maślanka

prezes Włókniarza

Położyły nas defekty, i to akurat w momencie, gdy dobieraliśmy się Atlasowi do skóry... Po pierwszej części meczu powinniśmy prowadzić minimum czterema punktami. Niestety, pękające łańcuszki sprzęgłowe w motocyklach Holty i Zbyszka Czerwińskiego przekreśliły wszystko. Nie wiem, co o tym sądzić. Kupiliśmy niedawno partię dwudziestu nowych łańcuchów, na treningach spisywały się okey. Teraz myślę, że odeślemy je do producenta. Inna sprawa, że Rune jeździł poobijany, na zastrzykach.

Zbigniew Czerwiński

żużlowiec Włókniarza

To był jakiś dramat, niesamowite fatum. Myślałem, że z tymi łańcuszkami już wszystko będzie grało, a jednak... Gorzej, że po upadku spowodowanym defektem jeden mój motocykl nadaje się właściwie do kasacji. Rama jest zniszczona, tylko silnik ocalał. Nie mam pretensji, że potem byłem zastępowany, bo po tych defektach właściwie odechciało mi się żużla.

Grzegorz Walasek

żużlowiec Włókniarza

Brakowało w naszej ekipie Sebastiana Ułamka, ale i tak początek meczu zupełnie nieźle nam wyszedł. Myślę, że spotkanie mogło mieć inne oblicze, gdyby nie defekty na punktowanych pozycjach. Tor był taki jak na Grand Prix, więc praktycznie nic nie zmieniałem w swoim motocyklu, nawet przełożenia były te same.

Robert Miśkowiak

żużlowiec Atlasu

Cieszę się ze zwycięstwa, choć jego rozmiary są dla mnie zaskoczeniem. Ze swojego występu jestem zadowolony. Dobrze mi się dzisiaj jeździło. To fajnie pokonać tak znanych zawodników jak Sullivan czy Holta. To zwycięstwo znacznie przybliża nas do pierwszej czwórki, ale do końca pozostało jeszcze sporo kolejek i na pewno nie będziemy nikomu odpuszczać. U siebie powinniśmy do końca rundy zasadniczej wygrać wszystkie mecze.

Marek Cieślak

trener Atlasu

Mecze z Włókniarzem zawsze należą do trudnych. Przecież tacy zawodnicy, jak Holta, Sullivan czy Walasek, gdy są w formie, mogą wygrać każdy wyścig. Dziś na szczęście tak nie było. Początkowo mieliśmy niewielkie problemy z dopasowaniem się do nawierzchni. Sędzia meczu kazał ubić tor, który jeszcze potem przypaliło słońce. Nawierzchnia stała się przez to twarda i sucha. Na szczęście jednak udało nam się poradzić i z tym. Zwycięstwo bardzo mnie cieszy, ale teraz jestem trochę w kłopocie, bo nie wiem, czy ktoś z ekipy Włókniarza zechce zabrać mnie do Częstochowy [Cieślak tam mieszka - dop. red.].