Sport.pl

Prezes Legii Piotr Zygo: Nic się nie stało

Mecz Legii z Lechem nie skończył się z ostatnim gwizdkiem. Na boisko wbiegli kibice, wręczaniu trofeum i Pucharu Polski piłkarzom Lecha towarzyszyły wulgarne okrzyki, rzucanie w nich twardymi przedmiotami, zrywanie medali. W innym miejscu stadionu działy si prawdziwe tragedie. Jedna z kibicek straciła palec. Wystarczy?
Maciej Weber, Robert Błoński: Kibice Legii dziś się nie popisali.

Piotr Zygo: Kibice powinni lepiej się zachować. Dobrze zachowały się służby porządkowe, które opanowały sytuację. Nie róbmy afery. Nic się nie stało.

Ale właśnie się stało. Jedna z dziewcząt, która była dziś na trybunach straciła palec. To wielka tragedia. Jednemu z kibiców złamano rękę, innemu rozbito głowę. A piłkarzy Lecha na podium dla zwycięzców popychano, kilku zerwano medale.

- Jeżeli ktoś przechodzi przez płot, a przecież nie wolno przechodzić, to musi się liczyć z tym, że coś może się stać. No i tyle. A piłkarze Lecha na pewno nie będą mieli pretensji o to co się stało. Grunt, że wrócili bezpiecznie do domu. Liczyliśmy, że kibice Lecha zachowają się lepiej. A zwłaszcza przed meczem ich zachowanie dobrze nie wyglądało. Stawka meczu wywołała takie, a nie inne reakcje.

A nie ma Pan nic do zarzucenia organizacji? To przecież skandal, by tuż obok przejścia piłkarzy Lecha przemykali ludzie, o których dałoby się powiedzieć wszystko tylko nie to, że mieli wobec poznaniaków pokojowe zamiary.

Infrastruktura stadionu jest taka jaka jest. Na pewno przejście powinno być lepiej chronione. Mamy jednak do wyboru - albo na stadionie siedzą sami ochroniarze, albo próbujemy znaleźć miejsce dla kibiców.

To nie pierwszy taki przypadek. Podczas derbów Warszawy na jesieni kamieniem w głowę został trafiony Krzysztof Kosedowski.

- Przypominam, że mimo iż tamten mecz odbywał się na stadionie Legii, to jego gospodarzem była wtedy Polonia i to nie my powinniśmy ponosić odpowiedzialność za jego organizację.

Czuje się Pan tutaj bezpiecznie?

- Kibice wbiegli na boisko, ale szybko ich agresja została udaremniona. Nie szukajmy winnych. Takim meczom towarzyszą większe niż zwykle emocje.

A co o meczu?

- Szczęście dopisało Lechowi. Ale ono przecież dopisuje lepszym. Zawaliliśmy pierwszy mecz. Gra toczy się dalej. Mimo wszystko chłopcy odnieśli w tym sezonie bardzo dobre wyniki, awansowali przecież do europejskich pucharów. Nikt nie stawiał na Legię. Mamy drugie miejsce i finał Pucharu Polski. Wszystko dopiero przed nami.