Radosław Rybak: polscy siatkarze mają wielki potencjał

Siatkarz Radosław Rybak pojedzie na olimpiadę do Aten. - Mamy wielki potencjał i w Grecji postaramy się o niespodziankę - zapowiada zawodnik Ivettu Jastrzębie

Rybak był jednym z najlepszych polskich zawodników podczas turnieju kwalifikacyjnego do olimpiady. Na skutek błędnych decyzji atakujący Ivettu nie zagra w meczach Ligi Światowej.

Piotr Płatek: W Atenach siatkarze będą jedyną polską drużyną. Ciężko było o ten sukces?

Radosław Rybak: Łatwo nie było. W Portugalii graliśmy pod presją, my ten awans musieliśmy wywalczyć. Taka myśl pęta poczynania, wiąże ręce i nogi. Gdyby nie ta presja, wygralibyśmy z gospodarzami do zera.

Portugalczycy nie byli ponoć zbyt dobrze nastawieni do gości znad Wisły?

- Oni takie zachowania to mają chyba we krwi. Kierowca naszego autokaru specjalnie się spóźniał. Zamiast kwadrans wożono nas przez 45 minut, przy okazji zobaczyliśmy pół Porto. Szczytem wszystkiego było, gdy wyłączono nam klimatyzację. To już było przegięcie.

W kadrze pojawił się Wasz klubowy szkoleniowiec Igor Prielozny. Ten sukces to także jego wielka zasługa.

- Ja już trenera znałem ze wspólnej pracy w Ivetcie, ale dla innych chłopaków to był duży szok. Dawid Murek przyznał, że w słowackiego szkoleniowca zawodnicy wpatrywali się jak w obrazek. To najlepiej oddaje pracę trenera Prieloznego. Mówił nam bardzo wiele podstawowych rzeczy, które okazywały się bardzo przydatne. Rady dotyczące taktyki i techniki były naprawdę wyjątkowo cenne. Wcześniej nie mieliśmy czegoś takiego.

Po znakomitym występie w Porto posypały się dla Pana oferty?

- Propozycje były, ale każdego odsyłam, bo przez rok mam jeszcze ważny kontrakt w Jastrzębiu.

Olimpiada w Atenach to będzie największe wydarzenie w Pańskiej karierze?

- Zdecydowanie tak. W Atenach nic nie będziemy mieli do stracenia i postaramy się o niespodziankę. W tej drużynie jest wielki potencjał i stać nas naprawdę na wiele.

W Lidze Światowej jednak Pan nie zagra.

- Na początku byłem wkurzony, i to strasznie. Gra przy pełnych trybunach, występ w Spodku przy rewelacyjnej publiczności to marzenie każdego zawodnika. Może jednak odpoczynek po tak trudnym sezonie ligowym i reprezentacyjnym dobrze mi zrobi, zwłaszcza przed zbliżającą się olimpiadą. Zresztą według ostatnich decyzji mam trenować z reprezentacją, tylko w wyjazdach nie będę brał udziału, w tym czasie trenując w klubie.

W Spodku jednak Pan zagra, bo Ivett będzie rozgrywał w katowickiej hali mecze Ligi Mistrzów...

- To dobra decyzja, mam nadzieję, że będzie dużo widzów. Wierzę, że w Spodku zobaczymy kibiców nie tylko z Jastrzębia. To ważne wydarzenie dla całego regionu, mocno liczę na siatkarskich sympatyków także z Katowic czy Sosnowca.