Widzew w drugiej lidze!!!

Niezależnie od liczby wywalczonych punktów, Widzew Łódź na pewno zajmie ostatnie miejsce w ekstraklasie. Nie dostał licencji PZPN na przyszły sezon, bo nie spełnił kryterium finansowego, nie przysłał dokumentów z ZUS, Urzędu Skarbowego oraz rozliczenia z piłkarzami i pracownikami klubu.
- Decyzja jest ostateczna - mówi prezes Związku Michał Listkiewicz. Na dwie kolejki przed końcem sezonu zespół Franciszka Smudy i tak jest na ostatnim miejscu. - Nawet jeśli wygra dwa ostatnie mecze, nic to nie zmieni - twierdzi Marcin Stefański z komisji licencyjnej i Departamentu ds. rozgrywek Związku. - Deadline złożenia wszystkich dokumentów minął 31 maja. Kluby wiedziały o tym od 20 grudnia 2002 roku. Widzew, jako jedyny nie przysłał żadnych dokumentów, ma długi, nie spełnił kryteriów finansowych. Sportowe i prawne - by spełnił. Ale w tym roku nie widziałem w Łodzi determinacji takiej, jak w ubiegłym. Wygląda, że się pogodzili z własnym losem.

Po raz pierwszy licencje na grę w I lidze w przyszłym sezonie przyznawano w połowie maja. Nie dostał ich wówczas m.in. Lech Poznań. W poniedziałek złożył niemal wszystkie dokumenty. - Widzew i jego działacze doskonale zdawali sobie z grozy sytuacji - opowiadał Stefański. - Ale jedyne pismo, jakie otrzymaliśmy to było odwołanie z prośbą o prolongatę spłaty zadłużenia. Nadziei na to, że długi będą zmniejszane nie ma żadnych. 31 maja to był deadline.

- Piłkarze powinni mieć motywację, by z honorem pożegnać się z ligą. No i niech zagrają i walczą dla swoich kibiców - dodał prezes Listkiewicz. Nie wiadomo jeszcze, czy łódzka drużyna otrzyma licencję na występy w II lidze.

Od tego sezonu PZPN podlega procedurom UEFA. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Związek podjął tak drastyczne kroki na skutek ostrzeżenia z Europejskiej Unii Piłkarskiej. UEFA nie podobała się uległość i pobłażliwość Związku wobec klubów w poprzednim sezonie. Dyrektor Stefański zaprzeczył, że UEFA groziła Związkowi nawet odebraniem rozgrywek ekstraklasy. - Pozostałym klubom przyznaliśmy bezwarunkowe licencje - kończy Stefański. - W Katowicach, Odrze i Lechu wprowadzony jest nadzór finansowy. Te kluby będą pod kontrolą, zajmą się nimi biegli rewidenci. Będą tam jeździć i sprawdzać, czy realizowane są warunki, na podstawie których przyznano im licencje. Polonia ma nadzór infrastrukturalny. Musi poprawić niektóre rzeczy w budynku klubowym. Szatnie spełniają minimalne warunki. Jeśli chodzi o dach, to czekamy, czy zostanie zbudowany nad trybuną kamienną. Jeśli nie będzie go do pierwszej kolejki, Polonia będzie grała na stadionie Legii. Ale jestem przekonany, że go zbudują.

Dla "Gazety"

Leszek Miklas

dyrektor wykonawczy Ligi Polskiej

Takie są wymogi. Z punktu widzenia interesów i atrakcyjności ligi, szkoda mi Widzewa. Ale łódzki klub już rok temu dostał licencję na wyrost. Nie spełniał wymogów, ale nikt nie wyciągnął z tego wniosków. Władze kluby miały czas, bo cokolwiek zrobić, by poprawić sytuację. We władzach Związku jest wystarczająca liczba osób z Łodzi [Andrzej Pawelec jest w Prezydium PZPN - rb]. Doskonale zdawali sobie sprawę z grozy sytuacji. Ale we władzach Widzewa nie ma porozumienia wewnętrznego co do przyszłości klubu. Nie spełnili podstawowych kryteriów. Teoretycznie można by znowu przymknąć oko, bo Widzew nie gra w pucharach. Ale w tym roku wszystko kontrolowała UEFA. Interesowała się i pytała o wszystkie kluby... Widzew na pewno może się jeszcze odwołać. Do Trybunału Arbitrażowego w Lozannie. Tylko, czy będą mieli argumenty? Przecież jeszcze w maju, po pierwszej, odmownej decyzji komisji licencyjnej, mieli czas na przysłanie jakiegoś merytorycznego pisma. Nie dostaliśmy żadnego.

not. rb

Czy PZPN słusznie zdecydował już teraz o degradacji Widzewa?