Przed meczem RKS - Ruch Chorzów

Piłkarze RKS Radomsko właściwie stracili szansę na ekstraklasę, ale do końca sezonu chcą grać tak, by nikt nie podejrzewał ich, że pomagają rywalom
Podopiecznym Józefa Antoniaka i Jana Makowieckiego zostały jeszcze trzy mecze. Przeciwnicy, z którymi się zmierzą, mają jeszcze o co walczyć. Najbliższy rywal - Ruch Chorzów - nie jest pewny utrzymania. Z kolei w niedzielę radomszczanie podejmują Zagłębie Lubin, które chciałoby zapewnić sobie bezpośredni awans do ekstraklasy. Wreszcie w ostatniej kolejce RKS jedzie do Gdyni na mecz z Arką, a drużyna z Pomorza znajduje się w strefie barażowej. Jej trenerem jest były szkoleniowiec drużyny z Radomska Piotr Mandrysz. Warto dodać, że ostatnio działacze RKS i szkoleniowiec Arki wspólnie oglądali mecz ŁKS ze Stasiakiem KSZO Ostrowiec.

Radomszczanie mają już tylko matematyczne szanse, by awansować do ekstraklasy. Do miejsca barażowego zajmowanego przez GKS Bełchatów tracą siedem punktów, a na dodatek mają niekorzystny bilans bezpośrednich spotkań z tym zespołem. - Mimo to chcemy być jak najwyżej w tabeli. Pokażemy, że jesteśmy drużyną z charakterem - twierdzi Jacek Berensztajn, pomocnik RKS. - Wiem, że w najbliższych meczach będą podejrzenia, ale zrobimy wszystko, by nikt nie mógł nam zarzucić nieuczciwej gry. U siebie jesteśmy w stanie wygrać oba mecze, a na dodatek zależy nam na premiach za zwycięstwo. Nie mamy zamiaru nikomu pomagać.

Do drużyny wraca Krzysztof Kukulski, który pauzował za żółte kartki. W zespole rezerw po kontuzji wystąpili Jacek Berensztajn oraz Dariusz Filipczak i obaj będą brani pod uwagę przy ustalaniu składu.

Jaki będzie wynik meczu?