Lech Poznań w drodze po Puchar Polski

Jeśli we wtorek na Łazienkowskiej w Warszawie piłkarze Lecha Poznań zdobędą Puchar Polski, cieszyć się będzie z tego trofeum 25 piłkarzy "Kolejorza"
W drodze do jutrzejszego meczu lechici rozegrali osiem spotkań. Nie przegrali ani jednego. Oto droga Lecha po trofeum:

1/16 finału - 2 sierpnia 2003 r.

To było jedno z dwóch zwycięstw, które w oficjalnych meczach Lech odniósł pod wodzą Libora Pali (druga wygrana - 4:1 w lidze nad Wisłą Płock). Wakacyjna wyprawa na boisko IV-ligowych Karkonoszy była dla lechitów sympatyczna. Nic dziwnego, odnieśli łatwe zwycięstwo nad "Władcami Sudetów". W Jeleniej Górze wyróżnili się zawodnicy, których nie ma już w Lechu - Norbert Tyrajski i Arkadiusz Kaliszan na plus oraz Bartosz Ślusarski in minus. "Jakim jednak cudem na listę strzelców nie trafił Bartosz Ślusarski, który miał aż pięć dogodnych okazji?!" - zastanawialiśmy się na naszych łamach.

Karkonosze Jelenia Góra - Lech Poznań 0:3

Bramki: 0:1 Kaliszan (11. min), 0:2 Reiss (19.), 0:3 Zakrzewski (89.) Lech: Tyrajski - Bosacki, Kaliszan, Mowlik, Kryger - Madej, Scherfchen Ż (59. Zakrzewski), Reiss, Grzelak (46. Michał Goliński) - Gajtkowski, Ślusarski Ż (88. Stachowiak) Widzów 3 tys. (58 kibiców Lecha)

1/8 finału - 17 września 2003 r.

Po pięciu kolejkach ligowych Lech miał na koncie zaledwie trzy punkty i wyprzedzał w tabeli tylko Polonię Warszawa, która miała dorobek gorszy o 1 pkt. Palę zastąpił Czesław Michniewicz i to zaledwie dobę przed meczem z Polonią. Co mógł zrobić Michniewicz w tak krótkim czasie? Długo rozmawiał z piłkarzami, zniósł też kilka zasad wprowadzonych przez swego poprzednika. Na przykład pozwolił piłkarzom zjeść jajecznicę na śniadanie...

Lech objął prowadzenie po golu Rafała Grzelaka. Polonia jednak wyrównała i kto wie, czy na Konwiktorskiej nie byłoby dogrywki, gdyby nie wejście Damiana Nawrocika. To on wypracował zwycięskiego gola.

Polonia Warszawa - Lech Poznań 1:2 (0:0)

Bramki dla Lecha: Grzelak (55.), Reiss (77.)

LECH: Tyrajski - Kryger, Kaliszan, Bosacki, Lasocki (8. Kaczorowski) - Madej, Scherfchen Ż, Świerczewski (57. Jacek), Grzelak Ż - Reiss Ż, Ślusarski (72. Nawrocik)

Widzów 2 tys. (30 kibiców Lecha)

1/4 finału - 1 i 21 października 2003 r.

Lech jechał do Polkowic jako trzeci od końca zespół ekstraklasy. Ponieważ polkowiczanie zajmowali ostatnie miejsce, trudno było się spodziewać jakiegoś rewelacyjnego widowiska. Lech zagrażał rywalom tylko po stałych fragmentach gry, ale gola nie zdobył. Górnik był bezradny, jego trener Mirosław Dragan tłumaczył potem: - My, tutaj w Polkowicach, możemy tylko pomarzyć o ściągnięciu takiego piłkarza jak Piotr Świerczewski. Przecież on zarabia w Poznaniu tyle, co u mnie pięciu podstawowych graczy.

Górnik Polkowice - Lech Poznań 0:0

Lech: Tyrajski - Lasocki, Mowlik Ż, Bosacki - Madej Ż (77. Kryger), Świerczewski, Piskuła, Reiss, Grzelak - Nawrocik, Zakrzewski (87. Telichowski).

Widzów 1,5 tys. (120 kibiców Lecha)

W rewanżu widać już było, że zespoły dzieli różnica klasy. Dragan przed przyjazdem do Poznania uznał chyba, że nie ma szans na awans i wystawił na Bułgarskiej kilku rezerwowych. „Kolejorz” został po koniec rundy jesiennej (bardzo udany) okrzyknięty katem beniaminków. „Wygląda na to, że szybkie zagrania z pierwszej piłki w okolicach pola karnego i efektowne akcje skrzydłami stają się znakiem firmowym odrodzonego »Kolejorza «" - pisaliśmy po meczu z Polkowicami, po którym Lech awansował do półfinału.

Lech Poznań - Górnik Polkowice 4:1

Bramki dla Lecha: Reiss (19.), Nawrocik (39.), Ślusarski (56.), Szymański (82. sam.)

Lech: Tyrajski - Kaczorowski, Mowlik, Bosacki, Lasocki - Madej, Piskuła (76. Jacek), Świerczewski Ż, Grzelak (82. Zakrzewski) - Nawrocik (49. Ślusarski), Reiss Widzów 7 tys.

1/2 finału - 7 i 14 kwietnia 2004 r.

W ciągu 17 dni Lech trzy razy zmierzył się z GKS i wygrał wszystkie spotkania. Pierwszy pojedynek półfinałowy rozpoczął świetną passę meczów "Kolejorza" bez porażek, przerwaną dopiero w ostatniej kolejce ekstraklasy w Nowym Dworze Maz. W Katowicach było 2:1 dla poznaniaków, a gola dla gospodarzy zdobył wypożyczony z Lecha Krzysztof Gajtkowski.

GKS Katowice - Lech Poznań 1:2 (0:0)

Bramki dla Lecha: Reiss (47.), Michał Goliński (78.)

Lech: Piątek - Bosacki, Mowlik Ż, Lasocki - Kaczorowski, Świerczewski, Scherfchen, Michał Goliński (89. Piskuła), Grzelak (90. Telichowski) - Madej (61. Zakrzewski), Reiss

Widzów ok. 2 tys. (60 kibiców Lecha)

Po godzinie gry w Poznaniu wszystko było jasne. Lechici prowadzili 3:0 i trener Michniewicz mógł pozwolić sobie na wpuszczenie kilku młodych zawodników. 12 min spędził na boisku niespełna 17-letni Arkadiusz Czarnecki, a pięć min - Mirosław Goliński.

Lech Poznań - GKS Katowice 4:2 (2:0)

Bramki dla Lecha: 1:0 Zakrzewski (6.), Reiss (45. +1), Zakrzewski (47.), Reiss (90. +3) Lech: Piątek - Kaczorowski, Bosacki, Wójcik, Lasocki - Madej (85. Mirosław Goliński), Scherfchen (79. Czarnecki), Piskuła (66. Telichowski), Michał Goliński - Reiss, Zakrzewski

Widzów ok. 8 tys.

finał - 18 maja i 1 czerwca 2004 r.

"Czekamy na Legię" - krzyczeli na meczu z GKS kibice Lecha i doczekali się. Ze względu na parę finalistów, PZPN zgodził się na rozegranie dwóch pojedynków - zamiast jednego na neutralnym boisku. Pierwsza połowa pojedynku z Legią była znakomita w wykonaniu lechitów, a cały mecz jednym z najlepszych Lecha w ostatnich latach. Zaliczka przed rewanżem w Warszawie pozwala myśleć poważnie o zdobyciu pucharu.

Lech Poznań - Legia Warszawa 2:0 (2:0)

Bramki: Reiss (17. i 35.)

Lech: Piątek - Kaczorowski (84. Kryger), Bosacki Ż, Wójcik, Lasocki - Madej, Scherfchen, Świerczewski Ż, Michał Goliński (90. Mowlik) - Reiss, Zakrzewski (76. Piskuła).

Widzów 26 tys.