Szczypiornista Remigiusz Lasoń ma ofertę od mistrzów Polski z Płocka

Remigiusz Lasoń, piłkarz MOSiR Zabrze, miał fantastyczny sezon w ekstraklasie. Teraz młody snajper przebiera w ofertach. Do długiej listy klubów chętnych pozyskać szczypiornistę dołączyli właśnie mistrzowie Polski - Wisła Płock.
22-letni Lasoń w kilka miesięcy stał się jedną z ważniejszych postaci MOSiR-u. Zabrzański rozgrywający w 30 meczach rzucił 211 bramek i zajął trzecie miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców ligi [pierwszy był Michał Kubisztal z Zagłębia Lubin - 223 gole w 32 spotkaniach - przyp. red.]. Taka skuteczność nie mogła pozostać niezauważona. Młody snajper otrzymał oferty ze Śląska Wrocław, Olimpii Piekary, AZS AWFiS Gdańsk i Chrobrego Głogów. O piłkarza ubiegali się również wysłannicy silnego francuskiego klubu II ligi St. Raphael, który kilka tygodni temu odwiedzili Polskę. - Większość ofert już odrzuciłem, bo przejście do tych klubów nie rozwinęłoby mojej kariery, a w głowie miałem tylko niepotrzebny mętlik - opowiadał Lasoń. Ostatnio mętlik jednak się powiększył, bo do listy chętnych pozyskać szczypiornistę dołączyli również mistrzowie Polski, Wisła Płock. - No powiem szczerze, że w pierwszej chwili ta oferta mnie zastrzeliła! Moja wyobraźnia zadziałała, bo zdaję sobie sprawę, że Wisła będzie występowała w Lidze Mistrzów. To przecież dla mnie olbrzymia szansa na promocję - cieszy się piłkarz.

Kilka dni temu z Lasoniem skontaktował się Marek Woliński, członek zarządu płockiego klubu. - Długo mnie namawiał, mówił, że zależy im na mnie. A na koniec dodał, że przebiją każdą ofertę finansową, jaką dostanę z innego klubu - dodaje Lasoń.

Młody piłkarz z Zabrza, mimo że jest jednym z najskuteczniejszych zawodników ligi, to ma jednak obawy, że w drużynie z Płocka, naszpikowanej reprezentantami kraju, mógłby być tylko rezerwowym. - Przecież to praktycznie kadra Polski, więc nikt nie daje mi gwarancji, że będę grał. A może się tak zdarzyć, że będę siedział przez cały czas na ławce rezerwowych albo występował w drugiej drużynie. To olbrzymi krok do tyłu. Wisła, chcąc grać zarówno w lidze, jak i w europejskich pucharach, musi mieć spore zaplecze dobrych zawodników, no a wielu z nich nawet nie wyjdzie na parkiet - uważa Lasoń.

Zawodnik swoją decyzję musi jednak podjąć w ciągu kilku następnych dni. - Kluby naciskają na szybką odpowiedź. Wiadomo: każdy chce wiedzieć, jak budować nową drużynę. Chyba jednak zostanę jeszcze przez rok na Śląsku. Będę mógł skończyć szkołę i kontynuować pracę, ale ważne jest również to, że na miejscu jest są dziewczyna i rodzice - zastanawia się zawodnik. Nadal bierze więc pod uwagę ofertę Olimpii, rozważa także pozostanie w Zabrzu. - Oferty są identyczne, więc trudno się zdecydować. Tak więc Płock chyba sobie na razie odpuszczę... Gdyby mi się tam teraz nie udało, to mogę więcej stracić, niż zyskać. A tak za rok, za dwa będą się o mnie bić - uśmiecha się Lasoń.