Szansa Anety Szczepańskiej na igrzyska!

O przyznanie dzikiej karty na start w Atenach wystąpi dla wicemistrzyni olimpijskiej z Atlanty Polski Związek Judo. Najpóźniej za miesiąc będzie wiadomo, czy Aneta Szczepańska będzie biła się o swój drugi medal
Szansa występu zawodniczki Olimpijczyka w sierpniu w stolicy Grecji wyszła dość nieoczekiwanie. 10 dni temu w Bukareszcie Szczepańska zdobyła wicemistrzostwo Europy: w kategorii wagowej do 63 kg wygrała cztery walki i dopiero w finale uległa Sarze Alvarez. Hiszpanka jako mistrzyni kontynentu automatycznie wywalczyła prawo startu w igrzyskach. Polka, dzięki punktom za srebro, wywindowała się na szóste miejsce w rankingu europejskim swej wagi. A olimpijskie przepustki zdobyła czołowa piątka (z tej piątki z prawa startu zrezygnowała Belgijka Gelle Vandecaveye, ale jej miejsce nie przechodzi na kolejną zawodniczkę z rankingu, tylko na rodaczkę. Belgijska Federacja Judo zrzekła się jednak tej przepustki - przyp. red.). - Nie liczę za bardzo na dziką kartę - nie ukrywała jednak Szczepańska po sukcesie w Rumunii.

W tym momencie włocławianka mogła liczyć na przychylność tzw. Trójstronnej Komisji, złożonej z przedstawicieli Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, Polskiego Komitetu Olimpijskiego i Międzynarodowej Federacji Judo. Komisja ta przyznaje dzikie karty na start w Atenach.

Początkowo PZJudo zamierzał starać się o taką nominację dla Pawła Nastuli - mistrza igrzyska z Atlanty, byłego mistrza świata i Europy, który przepadł w turniejach rankingowych i ostatnich ME. Tymczasem w czwartkowym wywiadzie dla "Życia Warszawy" Nastula zapowiedział, że kończy karierę. - Skoro nie stanąłem na podium mistrzostw Europy, to znaczy, że w Atenach nie będę się liczył. A turystyka olimpijska mnie nie interesuje. Przyznanie mi dzikiej karty nie ma sensu. Niech związek stara się o nią dla Anety - tłumaczył najlepszy zawodnik w historii polskiego dżudo.

I na piątkowym posiedzeniu w Szczyrku związek podjął uchwałę o wystąpieniu do PKOl o kartę dla włocławianki. PKOl musi teraz zgłosić ten wniosek do Komisji Trójstronnej. Komisji zostało do rozdania siedem dzikich kart (pierwsze 15 rozdała wcześniej) - musi to zrobić do 21 czerwca. - Do karty dla Anety daleka droga. Praktyka przed poprzednimi igrzyskami była taka, że nie liczyły się zasługi czy miejsce w rankingu, a to, by dać szansę startu zawodnikowi z kraju, który miał mało lub nie miał żadnej kwalifikacji. Wychodziło tak, że na igrzyskach występował jakiś słabeusz z mało znanego kraju, a nie jakiś utytułowany zawodnik, bijący się z lepszym skutkiem w różnych turniejach kwalifikacyjnych - wyjaśnia "Gazecie" wiceprezes urzędujący PZJudo Andrzej Falkiewicz. Poza tym w pierwszej kolejności za podstawę bierze się wyniki z ostatnich mistrzostw świata, gdzie Szczepańska nie startowała (a Weronika Raińczuk - bez sukcesu). Regulamin uwzględnia też przekazanie kolejnemu Narodowemu Komitetowi Olimpijskiemu w rankingu dzikiej karty z puli przepustek, nie wykorzystanych przez inne kraje -

tu podlega wspomniany przypadek Belgijki Vandecaveye. I tu jest szansa na nominację dla Szczepańskiej.



Dla Gazety

Roman Stawisiński

klubowy trener Anety

Będziemy walczyć o tą dziką kartę. Na pewno Aneta na nią zasłużyła. Jeśli komisja nie będzie brała pod uwagę wyników z zeszłorocznych mistrzostw świata, w których Aneta nie startowała, szansa jest bardzo duża. Prześledziłem wszystkie rankingi i wyniki - nie ma liczących się dżudoczek czy dżudoków z Europy, którzy przez kontuzje lub jakieś wpadki nie zakwalifikowali się na olimpiadę. Aneta do soboty przebywa na wakacjach w Egipcie, a po powrocie i kilku dniach odpoczynku jedziemy na zgrupowanie do Gdańska. Chcemy pomóc tam dojść do siebie przed startem w igrzyskach Adzie Dadci, która od mistrzostw Europy leczy kontuzję kolana. Jak się okaże, że Aneta dostanie kartę, postaramy się o wyjazd na obóz do Francji lub Włoch. Ona musi bowiem jak najwięcej bić się, by nabrać wytrzymałości startowej.

not. jad