Piłkarska ekstraklasa: Dospel Katowice - Amica Wronki 0:0

Brakuje jeszcze punktu

Piłkarze katowickiej "Gieksy" zremisowali bezbramkowo z Amicą Wronki. Piłkarze z Katowic nadal nie są jednak pewni utrzymania w ekstraklasie

Piłkarze z Bukowej bardzo starali się wygrać ten mecz, bo zwycięstwo zapewniłoby "Gieksie" utrzymanie w pierwszej lidze. - Gdybyśmy grali tak od początku rundy wiosennej, to już dawno mielibyśmy pewne utrzymanie, a tak trzeba nadal walczyć - podkreślał Krzysztof Markowski, stoper "Gieksy". Podopieczni Lechosława Olszy spodziewali się, że ich bezpośredni konkurenci w walce o utrzymanie zdobędą komplet punktów. I tak się stało. Swoje mecze wygrały Świt Nowy Dwór i Górnik Polkowice.

- Nie spodziewałem się, że Polonia przegra u siebie z Polkowicami. W tej sytuacji nadal wszystko jest możliwe - kręcił głową Piotr Dziurowicz, prezes katowiczan.

Dospel nadal więc będzie musiał szukać punktów w dwóch ostatnich meczach [gra na wyjeździe z Wisłą Płock i na własnym stadionie z Legią Warszawa - przyp. red.]. - Możemy zdobyć jeszcze jakieś punkty, bo kto powiedział, że nie można wygrać albo zremisować z Płockiem czy z Legią. Trzeba tylko walczyć, tak jak w ostatnich trzech spotkaniach - uspokajał Krzysztof Gajtkowski, napastnik gospodarzy. - Według mnie potrzeba nam jeszcze jednego punktu i pozostaniemy w pierwszej lidze. Wiem jednak, że o ten punkt będzie bardzo ciężko - kalkulował Dziurowicz.

Punktów potrzebowała również Amica, która chciała zapewnić sobie miejsce premiowane startem w Pucharze UEFA. Przez długi czas obydwie drużyny grały jednak w taki sposób, aby nie stracić bramki. W pierwszej połowie głównie Amica preferowała defensywny sposób gry. - To było bardzo specyficzne spotkanie, bo żadna z drużyn nie chciała przegrać - mówił Stefan Majewski, szkoleniowiec Amiki. - Niestety, trener kazał nam grać defensywnie, nie pozwolił na atakowanie większą liczbą zawodników i efekt tej taktyki był taki, jak widzieliśmy - dodał Marcin Burkhardt, piłkarz Amiki.

Goście grali praktycznie pięcioma zawodnikami w obronie, sporadycznie wychodząc do kontrataku. Niezbyt przekonywająco atakowali natomiast katowiczanie, którzy w ataku wystawili zaledwie jednego nominalnego napastnika. W ostatniej chwili ze składu wypadł Paweł Brożek, który ostatnio narzeka na kontuzje. Napastnik wypożyczony z Wisły Kraków wyszedł jeszcze na rozgrzewkę, ale podczas meczu siedział już na ławce rezerwowych. - Zgłosił, że boli go prawa noga, więc nie było sensu wystawiać go w meczu. Nie mieliśmy zbyt wielu okazji do zdobycia gola, bo Gajtkowski sam niewiele mógł zrobić - tłumaczył Olsza. Trener "Gieksy" nie zdecydował się natomiast wystawić w wyjściowej jedenastce ani Damiana Kroczka ani Dawida Plizgi, który w ostatnim meczu z Górnikiem Zabrze zaraz po wejściu na boisku strzelił bramkę. - Ani Kroczkiem ani Plizgą nie pociągniemy na razie tego wózka. Oni mają jeszcze czas - mówił szkoleniowiec "Gieksy".

W pierwszej połowie sytuacji bramkowych prawie nie było, a dobrze grająca obrona Amiki na niewiele pozwalała osamotnionemu Gajtkowskiemu. - To cieszy, że w obronie zagraliśmy dziś na wysokim poziomie. To zasługa doświadczonego Pawła Skrzypka, który mądrze kierował naszą defensywą - podkreślił Dawid Kucharski, piłkarz Amiki.

Napastnik gospodarzy w 27. min mógł jednak zaskoczyć Macieja Mielcarza, strzelając groźnie z dystansu. Bramkarz Amiki zdołał jednak wybić piłkę. Kilka minut później w boczną siatkę trafił Sebastian Kęska. Groźniejsze były natomiast kontrataki gości. W 30. min Zbigniew Grzybowski dośrodkował piłkę w pole karne katowiczan, ale strzał Jacka Dembińskiego uderzył w boczną siatkę bramki Dariusza Klytty. 6 min później Amica mogła objąć prowadzenie. Po błędzie Admira Adżema piłkę przejął Dembiński i strzelił z ostrego kąta. Piłkę jednak pewnie złapał Klytta. Bramkarz "Gieksy" w tym spotkaniu popisał się kilka razy efektowną obroną i widać, że z meczu na mecz jest coraz pewniejszym punktem drużyny. Mniej widoczny w meczu był natomiast Adżem, któremu kilkakrotnie przydarzyły się błędy, które mogły nawet skończyć się utratą gola. Być może Bośniak myślami był już w jednym z klubów, z którymi prowadzi negocjacje [piłkarza chcą pozyskać Lech Poznań, Zagłębie Lubin i Pogoń Szczecin - przyp. red.].

Spotkanie było ciekawsze w drugiej połowie. Najpierw świetną okazję do strzelenia bramki mieli goście. W 48. min po strzale Krzysztofa Kowalczyka piłka trafiła w poprzeczkę. - To była najlepsza okazja w tym meczu. Szkoda, że piłka nie spadła minimalnie niżej, bo wtedy bramkarz gospodarzy miałby wielkie kłopoty - mówił Majewski.

Jednak chwilę później z gola mogli się cieszyć miejscowi. Piłkę przejął Mariusz Muszalik i podał ją do nadbiegającego Kęski. Niestety, piłkarz "Gieksy" zbyt długo zwlekał i jego strzał zablokował Dariusz Dudka. - Bardzo żałuję tej sytuacji, bo gdym się trochę pośpieszył, to na pewno byłby gol. Miałem dobrą pozycję, bo Mielcarz nie był najlepiej ustawiony w bramce - martwił się Kęska.

Po godzinie gry mocniej zaatakowali goście, a katowiczanie wyprowadzali jedynie sporadyczne kontrataki. - Było widać, że brakuje nam już sił. Od początku walczyliśmy o każdą piłkę, w każdym miejscu boiska i w końcówce meczu Amica była stroną przeważającą - opowiadał Krzysztof Markowski. W 82. min stoper Katowic zbyt krótko podał do Klytty, a ten, aby uchronić swoją drużynę od straty gola, musiał daleko wybiec z bramki. - Niewiele brakowało, a Zieńczuk przejąłby piłkę. Widać było, że jesteśmy już zmęczeni i brakuje nam dokładności - tłumaczył Klytta. W 87. min meczu obrońcy Katowic zostawili w polu karnym na piątym metrze niepilnowanego Zieńczuka, który strzelił obok bramki. Gospodarze mieli jednak jeszcze kilka sytuacji do zdobycia bramki. Niestety, piłka po strzałach Kroczka, Gajtkowskiego i Muszalika, albo mijała bramkę, albo bez trudu łapał ją Mielcarz.

Mimo że rezultat był sprawiedliwy, to jednak z rozstrzygnięcia nie byli zadowoleni, ani gospodarze, ani goście. - Zagraliśmy słabo. Teraz przed nami kolejne dwa spotkania, w których musimy udowodnić, że zasłużyliśmy na grę w pucharze UEFA - mówił Burkhardt. - Musimy zdobyć jeszcze jakieś punkty - dodał Klytta.



Dospel Katowice 0

Amica Wronki 0



SKŁADY

Katowice: Klytta - Owczarek, Markowski, Adamczyk (67. Kroczek), Adżem - Pluta, Widuch, Muszalik, Bała - Gajtkowski, Kęska (80. Plizga).

Amica: Mielcarz - Wojtkowiak, Skrzypek, Dudka - Sobociński, Kucharski, Bąk (25. Burkhardt), Kowalczyk Ż, Grzybowski - Dembiński, Zieńczuk.

Sędzia: Lubomir Ludvardy (Bratysława, Słowacja)

Widzów: 3 tys.

KatowiceAmica10strzały 154celne 419faule 204spalone 00słupki i poprzeczki13rzuty rożne30kartki żółte10kartki czerwone0


Gracz meczu:

Nikt nie zasłużył na to miano.



ZDANIEM TRENERÓW

LECHOSŁAW OLSZA (Katowice): - Patrząc na nasz skład, muszę powiedzieć, że jestem zadowolony z tego remisu. Inne myśli przychodzą mi jednak do głowy, kiedy patrzę na rezultaty naszych konkurentów. Polkowice i Świt niebezpiecznie zbliżyły się do nas. Prawdopodobnie walka będzie trwała do ostatniej kolejki i wszystko jeszcze może się zdarzyć. Nic jednak na to nie poradzimy, pozostaje nam jedynie walczyć tak jak dzisiaj w następnym spotkaniu.

STEFAN MAJEWSKI (Amika): - Po pierwsze nikt nie chciał przegrać tego meczu. Katowiczanie zagrali z bardzo głęboko cofniętym libero i my również byliśmy nastawieni głównie na defensywę. W pierwszej części meczu właściwie nie działo się nic pod bramkami obu drużyn. My prezentowaliśmy się trochę lepiej po przerwie, a po strzale Kowalczyka mogliśmy objąć prowadzenie.

not. rg



Rozmowy pod szatnią

KRZYSZTOF GAJTKOWSKI (Katowice): - Ciężko stworzyć zagrożenie pod bramką przeciwnika, kiedy gra się z przodu w pojedynkę. Miał mi pomagać Przemek Pluta, ale musiał wspomagać pomocników. Amica to doświadczony zespół i ciężko było ich "ugryźć". Najważniejsze, że nie przegraliśmy, chociaż spodziewaliśmy się, że zespoły, które, tak jak my walczą o utrzymanie, dziś wygrają i tym samym się do nas zbliżą. Będziemy się teraz starali przywieźć jakieś punkty z Płocka.MAREK ZIEŃCZUK (Amica): - To był wyrównany mecz i było w nim sporo walki. Na pewno było to mało atrakcyjne widowisko dla kibiców. Chcieliśmy dziś wygrać, ale gospodarze postawili nam wysokie wymagania. Widać było, że są mocno zmotywowani.

KRZYSZTOF MARKOWSKI (Katowice): - Po raz kolejny daliśmy z siebie bardzo wiele. Niestety, nie udało się wygrać i już zapewnić sobie utrzymanie w lidze. Nadal musimy ciężko walczyć o ligowy byt. Wierzę, że w Płocku zdobędziemy jakieś punkty.

PAWEŁ SKRZYPEK (Amica): - Cieszę się, że zagraliśmy dobrze w obronie i nie straciliśmy gola. Roszady w naszej drużynie wymuszone przez kontuzje sprawiły, że nasza gra nie układa się dzisiaj tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Szczególnie było to widoczne po tym, jak Arek Bąk, największy wojownik w zespole, musiał opuścić boisko z powodu kontuzji.SEBASTIAN KĘSKA (Katowice): - Mogliśmy wygrać, bo mieliśmy kilka okazji do strzelenia gola. Sam zmarnowałem świetną sytuację. Niestety, rywale nie próżnują i gromadzą kolejne punkty. Widać, że końcówka ligi w tym roku będzie bardzo ciekawa. Oby była dla nas szczęśliwa.

not. rg, rł



9 - od tylu spotkań piłkarze "Gieksy" nie zaznali smaku zwycięstwa. Ostatnią wygraną piłkarzy z Katowic było zwycięstwo w 15. kolejce w meczu z Widzewem Łódź (20 marca).