Przed finałem Pucharu UEFA: Valencia - Olympique Marsylia

Valencia to najlepsza drużyna w Europie - komplementuje rywali gwiazdor Olympique Marsylia Didier Drogba. Jeśli klasę mierzyć pochwałami, ma rację. Jeśli triumfami, są skazani na klęskę


Ktoś inny w finałowym niepowodzeniu pewnie nie widziałby tragedii, jednak mistrzowie Hiszpanii ostatnio notorycznie czują niedosyt. Z jednej strony przeżywają - jak chce rozentuzjazmowana hiszpańska prasa - "złotą erę", od pięciu lat robią furorę w kraju lub za granicą, z drugiej - dwukrotnie (z rzędu!) ponosili porażki w finale Ligi Mistrzów.

Najpierw, w 2000 roku, dobrnięcie do niego tak ich uszczęśliwiło, że polecieli do Paryża w karnawałowych nastrojach, urządzili sobie z kibicami fiestę, rozkoszowali się urokami nocy w stolicy Francji i na boisko (0:3 z Realem Madryt) wybiegli kompletnie zdemobilizowani. Rok później słynący z twardej ręki trener Hector Cuper na podobne wybryki już nie pozwolił, ale decydujące starcie w rzutach karnych wygrali mistrzowie jedenastek, piłkarze Bayernu. W dodatku w ostatniej kolejce Primera Division udział w Lidze Mistrzów odebrała wtedy Valencii Barcelona, a w poprzednim sezonie - Celta.

Dziś piłkarze Valencii są już nie tylko zasypywani pochwałami ("jedyna kompletna drużyna na kontynencie"), ale także zmotywowani jak nigdy. 39-letni Amedeo Carboni, który może zostać najstarszym w historii zdobywcą trofeum, już trzy lata temu rozważał emeryturę. Po porażce z Bayernem zmienił zdanie i teraz był jednym z najrzadziej odpoczywających graczy, bo kontuzję miesiącami leczył jego zmiennik na lewej obronie Fabio Aurelio! Efekt? Valencia ma najlepszą defensywę w Hiszpanii... Jej atak też zresztą jest najskuteczniejszy, a w pomocy biegają sami reprezentanci kraju, z najbardziej uzdolnionym z nich, kandydatem na gwiazdę Euro 2004 - lewoskrzydłowym Vicente.

Piłkarze Valencii po raz pierwszy w historii mogą zdobyć podwójną koronę, a źródeł ich sukcesów upatruje się w niebywałej determinacji, a także wieloletniej, cierpliwej pracy u podstaw i taktycznej pieczołowitości kolejnych trenerów - Ranieriego, Cupera i Beniteza. Ten ostatni rzadko się uśmiecha, ma ponoć niewielu przyjaciół, ale zbudował tak znakomitą atmosferę, że do Göteborga zabrał wszystkich graczy, nawet niezgłoszonego do rozgrywek Jorge Lopeza (w Pucharze Intertoto reprezentował Villarreal). Beniteza ocalił zresztą profesjonalizm i charyzmę (oprócz licencji trenerskiej ma uniwersytecki dyplom), bo sezon zaczął od awantury z prezesem Jaime Ortim.

Dziś nikt już o niej nie pamięta, a jedyny problem to kontuzja narzekającego na chroniczne kłopoty zdrowotne Pablo Aimara. Jego los rozstrzygnie się być może na minuty przed meczem. Odetchnęli za to fani z Marsylii, bo już we wtorek wykurował się rewelacyjny Drogba, gracz roku nad Sekwaną, który w lidze francuskiej i europejskich pucharach strzelił 30 goli. Odetchnęli, bo reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej to dla klubu napastnik talizman, a środowy mecz może być jedyną drogą do Europy. W lidze marsylczycy zajmują dopiero siódme miejsce.

A to też klub urażonej dumy, marzący o odzyskaniu wielkości sprzed lat. Prócz Drogby nie ma gwiazd, Fabiena Bartheza wygnano z Manchesteru, a hańba sprzed ponad dekady wciąż pozostaje niezmazana. OM zdobyło wtedy pierwszy dla Francji Puchar Europy, po czym jako pierwsze nie mogło go bronić, bo udowodniono mu kupowanie meczów. Prezes wylądował w więzieniu, a klub został zdegradowany. Szansę na rehabilitację miał pięć lat temu, lecz w finale Pucharu UEFA uległ Parmie.

- Za dwa-trzy lata wrócimy na europejski szczyt - obiecuje trener Jose Anigo, który jeszcze kilka miesięcy temu prowadził rezerwy, który urodził się w Marsylii i oddał klubowi serce. - Mieliśmy chwalebną przeszłość, dziś zrobimy pierwszy krok ku pełnej chwały przyszłości.

Prawdopodobnie składy.

Valencia: Canizares - Carboni, Ayala, Marchena, Curro Torres - Albelda, Baraja - Vicente, Aimar, Rufete - Mista.

Marseille: Barthez - Beye, Meite, Hemdani, Ferreira - Batlles, N'Diaye, Marlet, Flamini, Meriem - Drogba.

Transmisje w TVP2 i Polsacie Sport (20.30).

Na kogo stawiasz w finle Pucharu UEFA