Dramat w meczu na szczycie V ligi

Dramatycznie zakończył się mecz na szczycie pierwszej grupy V ligi - trener jednej dostał zawału
Stawką pojedynku zajmującego drugą pozycję KKS Koluszki z liderem Włókniarzem Pabianice było wygranie grupy. Docenił to ŁOZPN, dlatego na arbitra wyznaczono Krzysztofa Zdunka, jedynego łodzianina prowadzącego mecze w ekstraklasie.

Gospodarze prowadzili 2:0 i do tego grali z przewagą jednego zawodnika. W końcówce jednak Włókniarz strzelił trzy gole i wygrał. Tragedia rozegrała się jednak już po meczu, gdy w budynku klubowym zasłabł trener KKS Przemysław Cecherz. Na miejscu pojawiły się dwie karetki pogotowia i udzieliły mu pierwszej pomocy.

- W końcówce meczu zachowaliśmy się jak żółtodzioby. Myśleliśmy, że to przez nas trener dostał zawału - mówi Tomasz Samecki, napastnik KKS. - Już w przerwie dziwnie się zachowywał, trzęsły mu się ręce, próbował nam coś narysować na tablicy, ale nie był w stanie.

Cecherz poprzednim sezonie był szkoleniowcem Startu Brzeziny. Wówczas też zasłabł po meczu z Pogonią Zduńska Wola.