Sport.pl

Polonia-Warbud przegrała pierwszy mecz o brązowy medal

Tak grającego Anwilu jak w trzeciej kwarcie nie zatrzymałby prawdopodobnie żaden z pary finalistów Era Basket Ligi. Ponaddwudziestopunktowa porażka zespołu ze stolicy we Włocławku jest i tak niewielkich rozmiarów w kontekście różnicy klas obu zespołów w tym meczu
W pierwszym spotkaniu o brązowy medal rozgrywek ciągle jeszcze aktualni mistrzowie Polski podtrzymali świetną tradycję w spotkaniach z Polonią. Wcześniej na dziesięć rozegranych meczów wygrali aż dziewięciokrotnie, a jedyną porażkę zanotowali w 2002 roku we Włocławku - 96:99 po dwóch dogrywkach. W sobotę triumfowali kolejny raz, a styl, w jakim tego dokonali, był imponujący. W drugiej połowie zespół Andreja Urlepa praktycznie zdeklasował rywala w walce o brąz, wygrywając ten okres gry aż 63:36. - Wygrała drużyna, która przez dziesięć minut zagrał dobrze w obronie - podsumował trzecią kwartę (14:37) trener Polonii Wojciech Kamiński. Jego zespół przegrał w tym sezonie wszystkie cztery spotkania z Anwilem.

Koszykarze "Czarnych Koszul" aktywni byli tylko na początku. Im lepiej prezentował się później Anwil, tym większe zniechęcenie i wyraźna frustracja towarzyszyły polonistom. Długo nie udawało im się nic. Rzuty Jeffa Nordgaarda z dystansu były nieskuteczne, Vincent Jones w ataku częściej się mylił, niż zdobywał punkty (6/14 z gry, 6 strat), a w defensywie ośmieszał go Duszan Bocevski wykorzystujący przewagę siły i mądrości w grze. Warszawiacy w dziecinny sposób dawali się blokować Sharone'owi Wrightowi, który z łatwością zatrzymał w ten sposób aż pięć ich rzutów.

- Coś się zacięło w głowach chłopaków. Padliśmy mentalnie, bo po pierwszej połowie wszyscy byli zadowoleni, że dobrze nam idzie - tłumaczył po meczu Kamiński.

Włocławianie jeszcze bardziej niż z defensywy mogli być zadowoleni z ataku. W ofensywie zagrali najlepiej w sezonie. W trzeciej kwarcie byli niemal bezbłędni, a zdobywając w ciągu dziesięciu minut aż 37 punktów, szybko zapewnili sobie efektowne zwycięstwo. Najlepszy na parkiecie Gintaras Kadziulis nie tylko trafiał (8/11), lecz także zbierał (5) i asystował (4). Punkty spod samego kosza w różnorodny sposób zdobywał Wright, który był skuteczny niezależnie od tego, czy stał do niego przodem, bokiem czy tyłem, i nie zwracał najczęściej uwagi na bezradnych centrów Polonii. Gości zdeprymował również Vladimir Krstić bezbłędny przy każdym z pięciu rzutów z dystansu, a precyzyjnymi asystami (6) popisywał się zaskakujący rywali grą na obwodzie Bocevski.

Rywalizacja toczy się do dwóch zwycięstw, a następny mecz zostanie rozegrany w środę w Warszawie (o godz. 19 na Torwarze.