Czy mecz Wisła Płock - Vive Kielce będzie w telewizji? Vive - Warszawianka 42:30

Sobotni mecz Wisła Płock - Vive Kielce o mistrzostwo Polski piłkarzy ręcznych raczej nie będzie transmitowany przez żadną stację telewizyjną. W ostatnim w tym sezonie spotkaniu przed własną publicznością kielczanie rozgromili Warszawiankę 42:30
O tym, że Polsat Sport chce transmitować mecz Wisła - Vive, pisaliśmy w ubiegły piątek. Teraz jest już pewne, że spotkanie to zadecyduje, kto będzie mistrzem Polski 2004. Informowaliśmy, że Polsat Sport zaproponował płockiemu klubowi darmową transmisję, pod warunkiem, że pojedynek zostanie rozegrany w piątek, 7 maja, o godz. 18. Wtedy jednak w Płocku ma się odbyć towarzyski mecz piłkarski skoczkowie narciarscy kontra artyści, dlatego Wisła nie przystała na ten termin. Płocki klub ostatecznie postanowił, że mecz z kielczanami rozpocznie się w sobotę o godz. 16.30.

Początkowo Polsat Sport wykluczał transmisję meczu w sobotę. - Doszliśmy jednak do wniosku, że warto pokazać ten pojedynek. Tym bardziej że w przyszłym sezonie chcemy znów pokazywać spotkania ekstraklasy piłkarzy ręcznych - podkreśla Krzysztof Kwiatek z Polsatu. - Dlatego postanowiliśmy zrezygnować z planowanego na sobotę mecz piłkarskiej ekstraklasy holenderskiej i zaproponowaliśmy Wiśle bezpośrednią transmisję o godz. 19.30 - twierdzi. Płocki klub znów odmówił. Dlaczego? - Oficjalnie nic nie wiem o takiej propozycji. Wrócę jutro do klubu, to będziemy o tym rozmawiać - powiedział nam wczoraj Marek Woliński, prezes sekcji piłki ręcznej w płockim klubie. - Nasi piłkarze grają jednak o godzinie 20 w Warszawie z Legią i na ten mecz chcą jechać nasi kibice. Dlatego postanowiliśmy, że mecz Vive rozpocznie się o godz. 16.30 - dodał.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, jest jeszcze szansa, że spotkanie Wisła - Vive będzie retransmitowane przez Polsat Sport. - Chcemy wysłać do Płocka kamery, nagrać mecz i pokazać go w naszej stacji - mówi Kwiatek. Na to jednak zgodę musi wyrazić Wisła. Rozmowy mają być kontynuowane dziś.

Gol numer 1000

W sobotę drużyna Aleksandra Malinowskiego rozegrała ostatni w tym sezonie mecz przed własną publicznością. Niespodzianki nie było, gospodarze wysoko pokonali Warszawiankę 42:30.

Stołeczna drużyna przyjechała do Kielc w bardzo osłabionym składzie - prywatnymi samochodami przed halą przy ulicy Krakowskiej zjawiło się dziewięciu graczy, w tym dwóch bramkarzy. - To ze względu na nasze problemy zdrowotno-organizacyjne - tłumaczył trener Jarosław Cieślikowski.

Mimo to przez ponad kwadrans goście toczyli wyrównaną walkę z kielczanami. Gospodarze wprawdzie głównie za sprawą skutecznego Karola Bieleckiego szybko zdobyli kilkubramkową przewagę, ale w 16. min, grając w osłabieniu, prowadzili już tylko 10:9. Poskutkował czas wzięty przez trenera Malinowskiego. Twarda obrona Vive sprawiła, że rywale gubili piłki, a kielczanie kontrowali. Szybko zrobiło się 15:10, a w 24. minucie Aleksander Litowski, strzelając bramkę na 17:13, zdobył 1000. gola Vive w tym sezonie.

W drugiej połowie Warszawianka próbowała powstrzymać kielczan indywidualnie, pilnując Bieleckiego. Nic to nie dało, bo nadal bardzo dobrze grali w ataku Radosław Wasiak, Robert Nowakowski, a świetną zmianę kolejny raz dał Paweł Sieczka (wszystkie siedem goli po przerwie). Nieźle spisywali się też obaj bramkarze, Rafał Bernacki w Vive i Marcin Wichary w Warszawiance, ale mecz nie był porywającym widowiskiem. Goście opadali z sił, a kielczanie widzieli, że ich zwycięstwo jest pewne. Vive cały czas wygrywało 7-9 bramkami, a kilka minut przed końcem przewaga wzrosła do 13 bramek (58. - 41:28).

- Potraktowaliśmy poważnie ten mecz, bo w Polsce jest tylko parę hal, do których przychodzą kibice. I dla tych ludzi warto grać - stwierdził Jarosław Cieślikowski.

Nie było też niespodzianki w Lubinie, gdzie po zaciętym spotkaniu Wisła Płock pokonała miejscowe PZU Życie Zagłębie 33:28. W sobotę hitowe zakończenie sezonu, mecz Wisła - Vive - kto wygra w Płocku będzie mistrzem Polski.

VIVE KIELCE - WARSZAWIANKA 42:30 (22:17)

Vive: Bernacki, Tkaczyk - Bielecki 9 (2), Wasiak 8, P. Sieczka 7, Nowakowski 5, Zydroń 4, Kuchczyński 3, Kliszczyk 2, Janyst 2, Hiliuk 1, Litowski 1, Grabarczyk, J. Sieczka. Warszawianka: Suchowicz, Wichary - Obrusiewicz 8 (1), Czertowicz 5, Pepliński 4, Kłosowski 4, Anuszewski 3 (1), Korus 3, Waśko 3. Sędziowali: Włodzimierz Bujnowicz i Jacek Jarosz (Łódź). Kary: 4 i 4 minuty. Widzów: ok. 700

Przebieg meczu: I połowa: 1:0, 1:1, 4:1, 5:3, 7:3, 9:5, 9:7, 10:7, 10:9, 11:10, 15:10, 16:11, 16:13, 18:14, 19:16, 21:16, 22:17; II połowa: 24:17, 24:19, 26:19, 26:20, 28:20, 28:22, 30:22, 35:28, 41:28, 41:30, 42:30