Euforia w Bielsku-Białej po mistrzostwie siatkarek

W Bielsku-Białej wielkie święto: szampany, toasty, a nawet poetyckie recytacje na cześć mistrzyń kraju.
68-letni Wiesław Kwiatkowski od blisko ćwierć wieku kibicuje bielskim siatkarkom. Emeryt Kwiatkowski jest nie tylko wiernym kibicem naszych siatkarek, ale posiada też rzadką umiejętność układania wierszyków. Połączył oba zamiłowania w jedno. - BKS nie może polec, kiedy u nas gra Podolec - rzuca na początek. A po chwili namysłu dodaje: - Ręce klaszczą, że aż boli, kiedy Ola przyfanzoli (to o Aleksandrze Przybysz).

Kwiatkowski zaliczył w tym sezonie prawie wszystkie wyjazdowe mecze swej drużyny. Uwielbia zawodniczki, bardzo ceni trenera. Przed finałowymi meczami z Winiarami przerobił reklamowe hasło firmy sponsorującej rywalki z Kalisza. Zamiast "Dobre pomysły, lepszy smak" w hołdzie słowackiej rozgrywającej BKS-u napisał: "Dobre pomysły, lepsza Smak". - Obecnie pracuję nad specjalną balladą poświęconą naszym siatkarkom. Będzie gotowa na 12 maja, bo w tym dniu zespół przybędzie do ratusza na uroczyste przyjęcie - mówi domorosły poeta.

Pokonały bogatszych

Prezydent Jacek Krywult faktycznie będzie podejmował zawodniczki w swojej siedzibie. Dla klubu od toastów i gratulacji ważniejsze jednak będzie, co władze miasta zrobią w sprawie hali, w której gra BKS. Od władz miasta zależy bowiem, czy klub otrzyma halę na własność i czy będzie mógł się wziąć za jej rozbudowę. Wydaje się, że prezydent nie będzie stwarzał przeszkód, bo od lat kibicuje Stalówce, a na weekendowym dwumeczu widziany był w klubowym szaliku. - Prezydent jest honorowym członkiem naszego klubu, od kilkudziesięciu lat kibicuje tej drużynie. Liczymy na jego pomoc - mówi dyrektor bielskiego klubu Ryszard Bortliczek.

Jest jednak mało prawdopodobne, by hala została rozbudowana jeszcze w tym roku, zatem kolejne rozgrywki Ligi Mistrzyń oglądać zatem będziemy ponownie w Szczyrku.

Bielski zespół zdominował tegoroczne rozgrywki, ale wcale nie jest finansowym gigantem. Kluby z Kalisza i Piły sponsorów miały możniejszych, także premie obiecywały swym zawodniczkom wyższe. - Są kluby od nas bogatsze, premii faktycznie też najwyższych nie mamy - przyznaje dyrektor Bortliczek. - Prowadzimy jednak działalność gospodarczą w oparciu o współpracę z Fiatem. Pieniądze, które w ten sposób zarabiamy, to około 70 proc. budżetu naszego klubu, pozostałe 30 proc. stanowią wpływy za reklamę - wyjaśnia Bortliczek.

Jak nieoficjalnie wiadomo, bielski zespół otrzyma 150 tys. zł za zdobycie mistrzostwa kraju. Zawodniczki dostaną też najprawdopodobniej nagrody od prezydenta miasta.

A teraz matura

Czy w nowym sezonie kibice zobaczą swój zespół w niezmienionym składzie? Nieoficjalnie wiadomo, że Aleksandra Przybysz ma oferty gry m.in. z klubów włoskiej Serie A, jednak zawodniczka zostanie w Bielsku, z którym wiąże ją jeszcze roczny kontrakt. Kolejny rok będziemy też oglądać Lubę Jagodinę, która błyszczała w meczach finałowych. Wzmocnienia są jednak prawie przesądzone, bo działacze bardzo poważnie myślą o Lidze Mistrzyń, która w tym sezonie skończyła się dość szybko.

Anna Podolec tymczasem myśli o czekającej ją za dwa tygodnie maturze. - 11 i 12 maja proszę trzymać za mnie kciuki. Teraz biorę się ostro do nauki, mam jeszcze sporo do przeczytania - uśmiecha się 18-letnia reprezentacyjna atakująca.

Z kolei libero Mariola Barszcz, której postępy w grze bardzo chwalił trener Krzyżanowski, coraz konkretniej myśli o ślubie. - Ze swoim chłopakiem jestem już siedem lat i poważnie myślimy, by niedługo się pobrać. Ciągle jednak nie ma czasu na załatwienie wszystkich spraw związanych ze ślubem - uśmiecha się najmniejsza zawodniczka Stalówek. - To nasze kochane maleństwo - mówi o niej środkowa Katarzyna Biel, która była liderką w polewaniu koleżanek szampanem.

Kwiatkowski zdradził już jeden wers ze swej rymowanej ballady. W jednym zdaniu znajdziemy odniesienia zarówno do libero Marioli Barszcz, jak i do gwiazdy zespołu Ukrainki Luby Jagodiny. "Zamiast zjadać kotlet świński, wolę barszcz...yk ukraiński".