Piłka nożna: IV liga

Z pojedynku między Włodarem a Jurą Niegowa zwycięsko wyszli częstochowianie. Natomiast KS Raków dopiero w 88. minucie zapewnił sobie trzy punkty z Concordią Knurów.
Mecz przy ul. Sabinowskiej nie wywołał dużego zainteresowania kibiców. Jednym z powodów na pewno był deszcz, który wpłynął na jakość widowiska. Podania na śliskim boisku często były niedokładne.

Drużyny do tego pojedynku przystąpiły osłabione. Wśród gospodarzy zabrakło podstawowych napastników: pauzującego za czerwoną kartkę Michała Kobusa oraz kontuzjowanego Rafała Skrzypkowiaka. W Jurze nie zagrali narzekający na zdrowie Krzysztof Szczepaniak i Tomasz Stachera.

Spotkanie rozpoczęło się od nieśmiałych ataków z obu stron. W pierwszym kwadransie gry nieznaczną przewagę wypracowali sobie gospodarze, którzy częściej gościli na połowie rywali. Najlepszej sytuacji nie wykorzystał Bartłomiej Dynus, który po strzale głową z odległości sześciu metrów trafił prosto w bramkarza gości Dariusza Czerkiesa. W 40. minucie w polu karnym piłkę od Jakuba Błaszczykowskiego otrzymał Dariusz Krężel. Po jego uderzeniu Włodar objął prowadzenie.

Po zmianie stron niegowianie przeszli do zdecydowanych ataków. Jednak nie próbowali strzelać z dystansu, tylko za każdym razem podchodzili jak najbliżej bramki Włodara. I to było ich największym błędem. Czujnie grająca częstochowska obrona nie pozwalała zbyt często na takie szarże.

Gospodarze drugą i jak się później okazało ostatnią bramkę zdobyli w 70. minucie. Do dośrodkowania z prawej strony z rzutu wolnego najwyżej wyskoczył specjalista od bramek głową - Michał Załucki - i ustalił wynik spotkania na 2:0 dla częstochowian.

- Poziom meczu uważam za wysoki - ocenił trener Jury Stanisław Cygan. - Zarówno gospodarze, jak i moi zawodnicy walczyli o jak najlepszy wynik. Cóż, jechaliśmy do Częstochowy po punkty, a wracamy z niczym.

- Wygraliśmy zasłużenie - podkreślił szkoleniowiec Włodara Gothard Kokott. - Nie można mieć do nikogo zastrzeżeń. Nie mieliśmy słabego punktu. Zadowolony jestem z juniorów, którzy musieli zastąpić Kobusa i Skrzypkowiaka.

KS Włodar Domex - Jura Niegowa 2:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Krężel (40.), 2:0 Załucki (69.).

Włodar: Kapral - Żelichowski, Maciejewski, Brzeziński, Dynus, Załucki, Błaszczykowski (82. Kamiński), Krężel, Janusz, Załucki, Sobieraj.

Jura: Czerkies - Stemplewski (80. Lichterowicz), Duda, Kopecki, Maciończyk (46. Bryła), Dorobisz, Szarzała, Nocoń, M. Lamch (46. Szulc), Maciąg, Alfred (75. Trepka).

Cenne trzy punkty wywalczył KS Raków. Podopieczni trenera Andrzeja Samodurowa powinni cieszyć się tylko ze zdobytych punktów, bo grą nie zachwycili. W pojedynku z ostatnią w tabeli Concordia Knurów nie potrafili w pierwszej połowie znaleźć sposobu, aby celnym strzałem pokonać bramkarza gospodarzy. W drugiej połowie udało się to dopiero Piotrowi Malinowskiemu. Na dwie minuty przed końcem meczu do ,,Maliny" po szybkiej akcji dokładnie podał Kamil Sobala. - Te punkty wywalczyliśmy po ciężkiej walce - mówi trener Samodurow. - Gospodarze skomasowaną obroną bardzo utrudniali nam grę. Dopiero w ostatnich minutach nasz trud został uwieńczony bramką. Cieszą punkty, mniej styl, w jakim zostały zdobyte.

Concordia Knurów - KS Raków 0:1 (0:0)

Bramka: Malinowski (88.)

Raków: Siwy - Jankowski, Sroka, Mastalerz, Ojczyk, Rogalski (87. Mazur), Żebrowski (60 Lesik), Przybylski, Lisowski, Popko (73. Sobala), Malinowski.

Niespodziewanie wysoką porażką zakończył się wyjazd MKS Myszków do Bytomia. Podopieczni trenera Janusza Małka przed tym spotkaniem zajmowali piątą pozycję w tabeli i do drugiego Rakowa tracili tylko cztery punkty. Teraz przegrali aż 0:3. - Za mojej kadencji trenerskiej w Myszkowie był to najsłabszy występ - relacjonuje szkoleniowiec MKS Janusz Małek. - Praktycznie nie zagroziliśmy ani razu poważnie bramce Szombierek. Nie oddaliśmy też ani jednego groźnego strzału. Zawodnicy popełnili bardzo dużo błędów w defensywie. Gospodarze też nie pokazali nic szczególnego. Wykorzystali tylko nasze błędy.

Szombierki Bytom - MKS Myszków 3:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Zuga (12.), 2:0 Galuch (66.), 3:0 Zuga (89.).

MKS: Stańczyk - Majchrzak, Nikodem, Góra, Świder (70. Piwoński), Stefański (70. Knapik), Trepka, Szczepaniak (46. Grim), Stępień (46. Kamiński), Kurzaczek, Sołtysik.

Źródło Kromołów - Lotnik Kościelec 1:1 (1:1)

Bramki: 0:1 Prusko (17.), 1:1 Czok (42.)

Lotnik: Cyruliński - Kwasek, Kubanek, Kowalczyk, Pasieka, P. Palacz, Chobot, D. Palacz (80. Urbaniak) Małota, Prusko, Puchała (60. Żwirek)

Pozostałe wyniki:

MKS Sławków - Unia Strzemieszyce 2:0, Czarni Sosnowiec - Urania Ruda Śląska 2:0, Śląsk Świętochłowice - GKS Tychy 2:1, Górnik II Zabrze - Slavia Ruda Śląska 1:3.