Wypowiedzi trenerów i piłkarzy po meczu GKS - Lech

Lechosław Olsza

trener GKS Katowice

Uczulałem piłkarzy na pierwsze minuty meczu, ale najwidoczniej nie dotarło do nich. Nie wiem, czy zabrakło im koncentracji, czy rozgrzewka była zła? To, co robią nasi kibice, na pewno nam nie pomoże. Przecież oni wiedzą, jaka jest sytuacja w klubie i personalna, i ekonomiczna. Jest źle, ale jeśli będą zachowywać się w ten sposób, to do niczego nie dojdziemy. Nie wiem, co chcieli osiągnąć, rzucając w piłkarzy serpentynami. A potem odwrócili się od nas i opuścili trybunę. Demonstracyjnie krzyczą "spróbujcie przegrać". To było beznadziejne.



Ryszard Łukasik

"oficjalny" trener Lecha Poznań

Szybkie i to dwubramkowe prowadzenie wprowadziło zbyt wielki spokój w szeregi mojego zespołu i chłopcy rozluźnili szyki. Po 10 minutach gry widać było, że drużyna nie jest już tak zaangażowana w grę, jak na początku spotkania. To mogło się zemścić, bo gospodarze starali się odrobić straty i w końcu zdobyli kontaktową bramkę. W końcówce meczu zrobiło się naprawdę gorąco. Uważam jednak, że byliśmy lepsi i wygraliśmy zasłużenie.



Czesław Michniewicz

trener Lecha Lecha

Kiedy szybko strzelamy gole, to gra nam się potem o wiele lepiej. Tak było chociażby w Grodzisku Wlkp. Obawiałem się meczu w Katowicach, bo wcześniej pokonaliśmy ich dwa razy i bardzo łatwo popaść w samouwielbienie. Szkoda mi nerwowej końcówki, bo karnego uważam za prezent z naszej strony. Brakuje nam jeszcze konsekwencji. Znów mieliśmy przeciwnika na łopatkach, ale nie udało nam się doprowadzić do tego, żeby się poddał. Były okazje, ale się nie udało. Tym, którzy obstawiali w zakładach bukmacherskich naszą porażkę lub remis, życzę powodzenia i cieszę się, że przegrali. Ruszyliśmy z bocznicy, którą było dla nas to dziesiąte miejsce, i teraz liczę, że przeskoczmy jeszcze o parę pozycji w tabeli.



Dariusz Klytta

bramkarz GKS Katowice

Kibicom po tych wynikach wydaje się, że nie chce się nam grać, a tak wcale nie jest. Walczymy, ale nie mamy tyle szczęścia co w poprzedniej rundzie. Wtedy zdarzało się, że przeprowadziliśmy jedną akcję i strzelaliśmy gola, a potem umiejętnie się broniliśmy. Teraz szczęście nas opuściło.



Krzysztof Gajtkowski

napastnik GKS Katowice

Brak mi słów, bo jesteśmy w wielkim dołku. Wychodząc na mecz, mocno się mobilizujemy, a po ośmiu minutach jest już po wszystkim. Ciężko powiedzieć, dlaczego tak słabo gramy. Po prostu nie wiem. Mieliśmy kilka okazji do strzelenia bramek, ale szczęście najwidoczniej nas opuściło. Na razie nie liczymy punktów i nie patrzymy na innych, ale wiemy, że musimy jeszcze coś ugrać.



Bartosz Bosacki

obrońca Lecha Poznań

Wcześniej mieliśmy duże problemy ze zdobyciem punktów przeciwko "Gieksie". Ale teraz idzie nam coraz lepiej i potwierdziliśmy w tym spotkaniu, że gramy wiosną dobrze. Bardzo żałuję sytuacji z ostatnich minut, gdy Piotrek Świerczewski dostał czerwoną kartkę po moim błędzie. Chciałem wtedy zagrać z pierwszej piłki, ale podskoczyła mi ona i podałem do rywala. Winę biorę na siebie.

Współczuję piłkarzom GKS, że w tak trudnym momencie kibice się od nich odwracają. No i żal patrzeć, jak ten ładny stadion niszczeje w tak szybkim tempie.



Piotr Świerczewski

pomocnik Lecha Poznań

Gramy coraz lepiej. Nasze obietnice złożone kibicom i władzom klubu o zajęciu piątego, szóstego miejsca nadal są do spełnienia. Teraz musimy wreszcie wygrać na swoim boisku, bo oprócz zwycięstwa w Pucharze Polski nie udało nam się zdobyć 3 pkt przed swoją publicznością. W ostatniej minucie błąd popełnił nasz obrońca [Bartosz Bosacki - przyp. red.]. Ruszyłem z drugiej linii, starałem się dogonić Gajtkowskiego jeszcze przed polem karnym. Oczywiście nie chciałem go faulować, tylko dogonić i zatrzymać. Ale on cwanie wbiegł przede mnie, wywrócił się, zresztą mnie też. Może i był faul, ale raczej nie na czerwoną kartkę.



Michał Goliński

pomocnik Lecha Poznań

Przyjechaliśmy do Katowic po zwycięstwo, bo wygrane w pucharze z GKS pokazały, że są na to duże szanse. Zagraliśmy nieźle. Cieszę się tym bardziej, że udało nam się zrehabilitować po remisie z Widzewem. Szybko zdobyliśmy gole i na więcej nie było nas specjalnie stać na tej murawie, której stan pozostawia wiele do życzenia.



Piotr Reiss

kapitan Lecha Poznań

Już w meczu z Widzewem chcieliśmy pokazać, że nie interesują nas żadne układy i że gramy tylko dla siebie i naszych kibiców. Wtedy się nie udało, dlatego za wszelką cenę chcieliśmy zwyciężyć w Katowicach. Może nie stworzyliśmy dzisiaj jakiegoś specjalnego widowiska, ale dla nas ważne były właśnie te punkty. Możemy już przestać oglądać się w dół i patrzeć tylko na górę tabeli. Teraz gramy u siebie z Odrą i mam nadzieję, że i ją przeskoczymy.

Szkoda, że kibice nam dziś trochę przeszkadzali w grze. Po strzeleniu drugiego gola chcieliśmy jeszcze mocniej zaatakować, ale zamiast tego musieliśmy zbierać konfetti rzucone przez miejscowych fanów. Katowiczanie borykają się ostatnio z ogromnymi problemami organizacyjnymi i finansowymi. Uważam, że chłopakom należy się szacunek za to, że mimo tych problemów walczą i są jeszcze tak wysoko w tabeli.