Szczecinianin analizuje kadrę siatkarzy

Jedno kliknięcie, i już wiadomo, który zawodnik najlepiej serwuje, a który ma największe problemy z blokiem. O komputerowej analizie gry reprezentacji siatkarzy opowiada szczecinianin Sebastian Gaszek
Obserwacje, z których korzystają trenerzy reprezentacji, prowadzimy wspólnie z Arturem Wójcikiem. Po każdej akcji mamy rozpisany każdy ruch zawodników, którzy mieli kontakt z piłką.

Mamy sieciowo połączone trzy komputery, my robimy zapisy jeden naszej drużyny, w drugim komputerze - rywali. Trzeciego laptopa ma na ławce trenerskiej Krzysztof Kowalczyk, który może na bieżąco modyfikować taktykę gry. Np. gdy któryś z zawodników drużyny przeciwnej ma słabszy odbiór zagrywki, trener mówi swoim siatkarzom, by serwowali na niego.

Po meczu łączymy zapisane arkusze z nagraniem wideo. Jeśli trener życzy sobie np. analizę serwisu Rybaka, wystarczy jedno kliknięcie i program wybiera z taśmy wideo tylko te zagrania.

Technika obserwacji siatkarskich w ostatnich latach zrobiła kolosalne postępy. Jeszcze kilka lat temu notowałem na kartce, czy zawodnik atakujący zdobył punkt, zepsuł atak dając punkt rywalowi, czy jego zagranie zostało wybronione i akcja była kontynuowana. Potem, kiedy rozgrywki ekstraklasy przejęła Profesjonalna Liga Siatkówki obserwacje gry zespołów stały się obowiązkiem klubów. Należało je wysłać krótko po meczu. Nie wszystkie kluby to robiły. Ja się mieściłem w czasie, to sprawiło, że moja praca była dobrze odbierana.

Potem współpracowałem z trenerami Andrzejem Urbańskim i Grzegorzem Rysiem. Dzięki ciągłemu doskonaleniu warsztatu trafiłem do sztabu szkoleniowego pierwszej reprezentacji.

Teraz zaczyna się gorący okres przygotowań do turnieju kwalifikacyjnego na olimpiadę. Zaczynamy od meczów sparingowych z Australią i Białorusią podczas zgrupowania w Szczyrku.

Ja i Artur Wójcik będziemy mieli jeszcze więcej pracy od połowy maja. Jedziemy do Serbii na dwumecz naszej kadry z reprezentacją Serbów i Czarnogórzan. W międzyczasie jeden z nas poleci do Porto, gdzie będzie obserwować zespoły, z którymi nasi będą rywalizować w turnieju kwalifikacyjnym. Potem wróci na zgrupowanie w Serbii, by ponownie polecieć z kadrą już na kwalifikacje olimpijskie.

Wyniki statystyczne mają to do siebie, że są obiektywne, ale też pokazują obraz w sposób nieco zakłamany. Potencjalnie może się zdarzyć taka sytuacja, że w ciągu sezonu skuteczność gry Pawła Kolca - atakującego Morza-Bałtyku będzie taka sama jak Pawła Papkego. Dlatego statystyki tylko pomagają trenerom, a nie przesądzają w podejmowaniu decyzji.