Przed meczem Świt Nowy Dwór - Górnik Łęczna

W sobotę Górnik gra w Nowym Dworze ze Świtem. Wprawdzie rywal zamyka ligową stawkę, ale to wcale nie znaczy, że jest najsłabszą drużyną ekstraklasy. Od niedawna zespół przejął słynny trener Janusz Wójcik i efekty przyszły błyskawicznie. - Magia tego szkoleniowca na nas nie działa - zapewnia Waldemar Kwiatkowski, menedżer Górnika. - Będziemy robili swoje
Zdania na temat trenerskiej wiedzy "Wójta" są podzielone. Jedni uważają go za szkoleniowego geniusza, a inni za szarlatana, ale w żaden sposób nie można podważyć jego wcześniejszych osiągnięć. Przed laty Wójcik wprowadził do ekstraklasy Jagiellonię Białystok, później wywalczył srebrny medal na olimpiadzie w Barcelonie, miał sukcesy ze stołeczną Legią, prowadził reprezentację Polski. Potem jego gwiazda nieco zbladła. Pracował ze Śląskiem Wrocław i Pogonią Szczecin, lecz tu już tak spektakularnych wyników nie osiągnął. Praca w Nowym Dworze jest powrotem po latach do polskiej ligi, bo ostatni okres Wójcik spędził na Cyprze i w Syrii.

Beniaminek z Nowego Dworu zaczął sezon beznadziejnie i szczerze mówiąc grał tak aż do przyjścia nowego trenera, który zmienił na tym stanowisku Władysława Stachurskiego, czyli do początku kwietnia. W ostatnich dwóch kolejkach nastąpiła metamorfoza. Najwyraźniej Wójcik uważany za mistrza mobilizacji, nieomal maga, tchnął nowego ducha w złożony z całkiem przeciętnych piłkarzy zespół. Efektem tych zabiegów były cztery punkty wywalczone w dwóch meczach. Najpierw Świt ograł u siebie Odrę Wodzisław, a potem zremisował we Wronkach z silną Amicą. Oba wyniki wywołały niezadowolenie działaczy tych klubów. Piłkarze Odry zostali ukarani, karą 25 tys. zł, która być może po wygranej w Łęcznej zostanie anulowana. Natomiast we Wronkach po remisie 2:2, mimo że goście przez 40 minut grali w dziesiątkę, doszło do małej rewolucji, zakończonej rozwiązaniem kontraktu z bramkarzem Amiki Grzegorzem Szamotulskim, choć ponoć wynik tego meczu nie miał z tym nic wspólnego. Warto zauważyć, że w Świcie gra kilku piłkarzy swego czasu związanych z Lubelszczyzną. W zamojskim Hetmanie występowali: Jan Cios, Davor Tasie i Branko Rasie, natomiast w Górniku grał Piotr Cetnarowicz.

O ile Świt jest na fali, łęcznianie, którzy także są beniaminkiem, nie mają najlepszego okresu. W sześciu spotkaniach rundy wiosennej zdobyli zaledwie pięć punktów i strzelili trzy gole. W ostatniej kolejce Górnik przegrał u siebie z Odrą Wodzisław 0:1. Jednym z powodów tego stanu rzeczy jest plaga kontuzji prześladująca zespół. Od dłuższego czasu nie grają: Krzysztof Kłosiński, Sylwester Czereszewski, Grzegorz Bronowicki oraz Artur Kościuk. W spotkaniu z Odrą urazu doznał Piotr Matys i dołączył do pauzujących kolegów. To dodatkowe osłabienie i tak mizernej linii napadu. Być może wreszcie pokaże na co go stać Sebastian Szałachowski, którego trener Władysław Żmuda powołał do reprezentacji Polski U-21 na mecz z Irlandią. - Nie ukrywam, że czeka nas ciężkie zadanie - mówi Waldemar Kwiatkowski. - Jedziemy do Nowego Dworu poważnie osłabieni. Na dodatek pod znakiem zapytania stoi występ Mirosława Budki, który narzeka na kręgosłup. Nie zagra również pauzujący za kartki Piotr Soczewka. Tu nie będzie wielkiej filozofii - nastawiamy się na twardą walkę i zamierzamy wyjść z niej z twarzą.