Pepsi sponsorem Lecha Poznań

"Kolejorz" w maju i czerwcu otrzyma 5 groszy za każdy litr napoju koncernu Pepsi sprzedanego w Wielkopolsce.
Umowa została podpisana w czwartek w siedzibie klubu przy ul. Bułgarskiej. Współpraca Lecha z Pepsi nie zaczęła się jednak wczoraj, lecz w 2002 r., kiedy "Kolejorz" grał w II lidze. Teraz jednak koncern, dla którego światowe reklamówki nagrywają m.in. Ronaldinho, Rivaldo, Roberto Carlos czy David Beckham, postanowił ją zwiększyć i włączyć Lecha do swej promocji.

Będzie ona polegała na weekendowych akcjach w dużych poznańskich marketach - Tesco, Hypernovej, Auchan, Realu, Piotrze i Pawle. Tam piłkarze Lecha będą pokazywać swe umiejętności piłkarskie, wciągać ludzi do gry i zabawy, a jednocześnie promować sponsora.

Jakie korzyści będzie miał z tego klub? Oczywiście pieniądze. Koncern wsparł Lecha finansowo, ale obie strony nie chcą zdradzić, jaką kwotą. - Dobrym zwyczajem jest pozostawiać takie kwestie jako tajemnicę umowy - mówi dyrektor marketingowy firmy Andrzej Chmiel. - Jesteśmy bardzo zadowoleni - uzupełnia Michał Lipczyński z zarządu poznańskiego klubu.

Jest też coś na dodatek. Pepsi zagwarantowało klubowi 5 gr od każdego sprzedanego na terenie Wielkopolski litra napoju produkowanego przez ten koncern. Przypomnijmy, że poza klasyczną Pepsi są to także m.in.: Mirinda, 7Up, Schweppes, Mountain Dew, Aqua Minerale czy też energetyczny napój Gatorade.

Umowa obowiązywać będzie w maju i czerwcu. - Trzymajmy kciuki, żeby było wtedy jak najgoręcej i ludzie jak najwięcej pili - żartował podczas podpisywania umowy prezes Lecha Radosław Majchrzak. Ile napojów sprzedaje Pepsi w Wielkopolsce w ciągu miesiąca - to tajemnica handlowa. Dyrektor regionalny koncernu Dariusz Ciesielski zapytany jednak, czy dużo czasu trzeba, aby sprzedać 1000 litrów napojów, odparł: - Bardzo mało.

Tego typu promocja może okazać się strzałem w dziesiątkę, bowiem już kilkanaście minut po ukazaniu się informacji na temat porozumienia Pepsi z Lechem kibice zareagowali bardzo emocjonalnie. W internecie można już przeczytać ich zapewnienia w kwestii tego, co będą pili przez najbliższe dwa miesiące.

Ile zatem pieniędzy może wpłynąć do budżetu Lecha? Można tylko szacować. - Kiedyś próbowaliśmy policzyć, ilu jest kibiców Lecha - mówi Lipczyński. - Szacowaliśmy, że jest ok. 2 mln osób, które deklarują, że były kiedyś na meczu, zaglądają do internetu, czytają gazety i których można uznać za kibiców czy też życzliwych naszemu klubowi.

Spróbujmy policzyć. Gdyby każdy z tych kibiców kupił dziennie jedną puszkę, zarobiłby dla klubu 1 zł w ciągu dwóch miesięcy.

A co z piłkarzami? Czy teraz będą pili tylko Pepsi? - Oni w ogóle nie powinni pić napojów gazowanych - mówi Lipczyński. - Jeśli chodzi o markę, to nie wprowadzimy żadnych regulaminów. Myślę, że to będzie niejako naturalne, że konsumujemy produkty naszych sponsorów, a nie kogoś innego.

Reprezentujący Pepsi Andrzej Chmiel nie krył, że to nie jest kres zainteresowania jego firmy Lechem. - Powiedzmy, że jesteśmy w pół drogi - powiedział. - Zdecydowaliśmy się na Lecha, a nie inny klub, bo tutaj urzekł nas bezpieczny stadion oraz frekwencja. Zwłaszcza to, że rzesze ludzi chodzą na Lecha bez względu na jego wyniki, miejsce w tabeli, a nawet sytuację w klubie - wyjaśnił i dodał już żartem: - Poza tym mamy podobne barwy. No i rymujemy się z hasłem Lecha "Chcemy być lepsi".

Zarząd Lecha nie kryje wielkich nadziei. - Są szanse na to, aby Pepsi stało się naszym sponsorem tytularnym - mówi Lipczyński. - Do tej pory duży biznes nie interesował się futbolem w Polsce, bo była to inwestycja zbyt ryzykowna - twierdzi z kolei Chmiel. - Piłka nożna przez lata nie kojarzyła się z niczym dobrym. Teraz jednak zaczyna się to zmieniać. Można powiedzieć, że widać zielone światełko. A do zainwestowania są potężne pieniądze.