Czy Sławomir Drabik dostanie dziką kartę na Grand Prix we Wrocławiu?

Żużel. WTS chce, by z dzikimi kartami we wrocławskim Grand Prix 31 maja wystartowali Sławomir Drabik i Rafał Kurmański z ZKŻ-etu Zielona Góra. Dziś ich kandydatury najprawdopodobniej zatwierdzi GKSŻ, ale ostateczną decyzję w sprawie dzikich kart i tak podejmie FIM po konsultacjach z BSI
- W swoim gronie zastanawialiśmy się nad różnymi nazwiskami - przyznaje szef WTS-u Atlas Andrzej Rusko. - W grę wchodzili m.in. Janusz Kołodziej z Unii Tarnów i Adrian Miedziński z Apatora Toruń. Obaj dobrze pojechali przecież w finale krajowych eliminacji do mistrzostw świata juniorów, właśnie we Wrocławiu.

Ostatecznie WTS zdecydował się wysłać do PZM-u kandydatury Sławomira Drabika i Rafała Kurmańskiego. - Sławek od początku sezonu jest w wysokiej formie, ktoś może powiedzieć, że na przeszkodzie stoi jego wiek, ale przecież "Drabski" ma drugą średnią w całej ekstralidze. To mówi wszystko - tłumaczy Rusko. - Z kolei Rafał to zawodnik młodego pokolenia, jest też wielką nadzieją polskiego żużla. I choć w tym sezonie zawalił dwie imprezy - mecz w Bydgoszczy i półfinał krajowych eliminacji do GP w Gdańsku - to nic. W Gdańsku jest specyficzny tor, na którym ciężko się spasować, w Bydgoszczy na twardej nawierzchni też ciężko dobrać przełożenia. Tam nawet Nicki Pedersen sobie nie poradził.

Dziś kandydatury WTS-u najprawdopodobniej zatwierdzi Główna Komisja Sportu Żużlowego, działająca w strukturach Polskiego Związku Motorowego. Później zatwierdzone kandydatury zostaną wysłane do FIM-u (Międzynarodowa Federacja Motocyklowa), który po konsultacjach z BSI (Benfield Sports International, właściciel cyklu GP) podejmie ostateczną decyzję. - Nie ma jeszcze dzikich kart na poprzedzające wrocławski turniej GP w Pradze, więc trochę musimy uzbroić się w cierpliwość - mówi Rusko. - Sądzę, że karty na Wrocław będą znane przed 1 maja.

Dla Gazety

Sławomir Drabik

żużlowiec Atlasu

Jak dostanę tę dziką kartę, to będzie fajnie. Grand Prix to przednia zabawa, tam jest się z kim pościgać. Już nie pamiętam, kiedy ostatni raz jeździłem z najlepszymi. Chyba z sześć lat temu, nie pamiętam nawet, jak to smakuje.

A jakbym sam miał przyznać dzikie karty na Wrocław? W tej kwestii nic się nie zmieniło, typuję dwa nazwiska - Przygódzki i Matysiak. Szkoda mi zwłaszcza Matysiaka, już teraz nie jeździ, ale z nim byłby najlepszy show. Raz w lidze gościu wyjechał do biegu bez plastronu. Pamiętam, że kiedyś jeździliśmy w Tarnowie, a on pod taśmą pojawiłby się bez kasku. Cofnął go kierownik startu. Na pewno Matysiaka będzie brakować we Wrocławiu.