I liga piłkarska: Górnik Łęczna - Odra Wodzisław 0:1

Zwycięstwo gości zasłużone, Odra tego dnia była po prostu lepsza. Goście zagrali z olbrzymim zaangażowaniem. Piłkarze z Wodzisławia nie chcieli się wypowiadać na ten temat, ale na boisku walczyli jak lwy.

Po raz pierwszy na I-ligowym meczu w Łęcznej na linii sędziowała kobieta. Była nią Katarzyna Nadolska.

W zespole gości zabrakło Mariusza Nosala, który odniósł kontuzję, i Odra rozpoczęła z jednym napastnikiem - Markiem Kubiszem. Mimo wszystko zespół z Wodzisławia nie myślał się bronić. Już w 4. min silnie, lecz minimalnie niecelnie, strzelił Wojciech Górski. Gospodarze też nie pozostawali dłużni. Dwukrotnie Piotr Matys próbował pokonać Marka Bębna, ale bramkarz Odry okazał się lepszy. Bliski szczęścia był także Paweł Bugała, jednak piłka po jego uderzeniu głową poszybowała obok słupka. Tuż przed przerwą dobrej sytuacji do zdobycia gola nie wykorzystał Grzegorz Skwara.

Losy spotkania rozstrzygnął w 47. min Marek Sokołowski, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Marcina Radzewicza strzałem głową pokonał Roberta Mioduszewskiego. - Bardzo lubię grać w Łęcznej - mówił uszczęśliwiony strzelec bramki. - Przed dwoma laty, jeszcze w barwach KSZO, także strzeliłem tu gola. Wówczas uczyniłem to w 90. min. Wygraliśmy w meczu barażowym 1:0, co nam znacznie pomogło w zachowaniu statusu I-ligowca.

Gospodarze chcieli odrobić straty, ale nie mogli znaleźć pomysłu na grę w ataku. Natomiast goście bardzo mądrze się bronili i wyprowadzali groźne kontry. Po jednej z nich Marcin Radzewicz dośrodkował na pole karne, ale dobrze ustawiony Kubisz źle trafił w piłkę i skończyło się na strachu. Z kolei po rzucie rożnym Piotra Wójcika piłka trafiła do Ireneusza Kościelniaka, ten błyskawicznie strzelił, lecz Jan Woś wybił futbolówkę poza boisko. W końcówce próbowali jeszcze szczęścia dobrze grający Woś i Krzysztof Bizacki, ale w obu przypadkach Mioduszewski okazał się lepszy.

GÓRNIK ŁĘCZNA 0

ODRA WODZISŁAW (0) 1

Bramka: Sokołowski (47. po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Radzewicza).

Widzów: 6000.

Górnik: Mioduszewski - Kościelniak, Budka, Bożyk - Wolański, Prasnal Ż (46. Szałachowski), Soczewka Ż, Bugała (76. Smolak), Wójcik - Skwara, Matys (58. Griszczenko).

Odra: Bęben - Grzyb, Madej Ż (58. Kwiek), Szymiczek Ż, Szary - Sokołowski (86. Sikora), Jankowski Ż, Woś Ż, Górski, Radzewicz - Kubisz (77. Bizacki).



GórnikOdra
13strzały14
7celne4
18faule19
2spalone4
0słupki i poprzeczki0
7rzuty rożne5
2żółte kartki4
Gracz meczu

Marek Sokołowski - grał bardzo ambitnie i strzelił zwycięskiego gola.



ZDANIEM TRENERÓW

Ryszard Wieczorek, Odra Wodzisław: - Muszę być zadowolony z wyniku, bo po przegranym meczu ze Świtem w klubie działy się różne rzeczy. Zawodnicy potrafili to zrozumieć i wyzwolili w sobie sportową złość. Cieszę się, że piłkarze pokazali charakter i jestem zbudowany postawą młodzieży. Przyjechaliśmy do Łęcznej po trzy punkty i cel zrealizowaliśmy.

Jacek Zieliński, Górnik Łęczna: - Gratuluję Odrze zasłużonego zwycięstwa. Goście byli zespołem bardziej poukładanym. Uczulałem moich zawodników, że Odra będzie chciała się zrehabilitować za wpadkę ze Świtem. Drużyna z Wodzisławia zdecydowanie przewyższała nas pod względem kreatywności. Poza tym nasz atak był szczątkowy. Odrze się udała rehabilitacja po meczu ze Świtem, my postaramy się zrobić to samo za tydzień w Nowym Dworze Mazowieckim.



ROZMOWY POD SZATNIĄ

Janusz Wolański, piłkarz Górnika: - Zagraliśmy bardzo słabo. Nie wiem, z czego to wynika. Zabrakło walki i determinacji. Odra wygrywała większość pojedynków jeden na jeden, panowała także w powietrzu. Czym to było spowodowane? Nie wiem. Każdy powinien walnąć się w pierś i znaleźć w sobie przyczynę. W pierwszej połowie stworzyliśmy kilka sytuacji, ale co z tego, skoro znowu zabrakło skuteczności. Przecież żeby wygrywać czy nawet remisować, trzeba trafiać do siatki. A tak zaraz po przerwie straciliśmy głupią bramkę po stałym fragmencie. Tu sam się biję w pierś, być może zawiniłem, bo mogłem zdążyć do tej piłki wcześniej. Odra nie zaskoczyła nas taktyką, tylko my nie podnieśliśmy rękawicy. Trzeba było walczyć od początku z determinacją. Powinniśmy narzucić rywalowi swój styl gry, a tak się nie stało. Musimy jak najszybciej zapomnieć o tej porażce i pokazać się z jak najlepszej strony w najbliższych meczach.



Marek Sokołowski, piłkarz Odry: - W Łęcznej gra się bardzo ciężko. Poległy tu przecież Groclin i kilka innych drużyn. My uwierzyliśmy w siebie i dzięki temu udało się wygrać. Odpowiada mi ten stadion. Lubię tu przyjeżdżać. Po strzeleniu bramki trochę niepotrzebnie się tak cofnęliśmy i przez to było nerwowo. Po porażce w Nowym Dworze Mazowieckim chcieliśmy się jak najszybciej zrehabilitować. Co do kary finansowej, to nie chcę się wypowiadać. Nie skupiamy się nad tym, czy ktoś zabiera te premie. My gramy i chcemy to robić jak najlepiej. Trener uczulał nas dzisiaj, żeby walkę o każdą piłkę traktować jak walkę o życie I tak to wyglądało.



Jan Woś, piłkarz Odry: - W Nowym Dworze zgubiła nas przerwa, w której poczuliśmy się zbyt pewni siebie. Wyszliśmy zbyt rozluźnieni, co wykorzystał Świt. Myślę, że w polskiej lidze dużą rolę odgrywa poziom determinacji. Tak jak w Nowym Dworze Świt był bardziej zdeterminowany, tak dzisiaj my byliśmy bardzo zainteresowani zmyciem tej plamy. Dlatego walczyliśmy z całych sił. Wiedzieliśmy, że mamy wyrównane zespoły, i że kto włoży w to spotkanie więcej serca, ten wygra.

not. kum