Sport.pl

Przed walką Gołoty. Polak na mistrza!

Madison Square Garden, sobota, godzina 23* - Andrzej Gołota walczy o mistrzostwo świata wagi ciężkiej z Chrisem Byrdem. To druga szansa Polaka, ale tytuł jest znacznie bardziej realny niż katastrofa z Lennoksem Lewisem siedem lat temu.
Gołota dostanie za walkę 125 tys. dol., Byrd 800 tys. - jak na pojedynek o mistrzostwo świata wagi ciężkiej - żenująco mało. Dresy "Team Golota" kupił chyba w Woolworthcie albo innej sieci najtańszych supermarketów, obóz - w domu, w Chicago. Telewizja HBO nie chciała być sponsorem, nawet nie miała zamiaru znaleźć się na plakatach, choć przecież tradycyjnie wspiera boks. W gazetach żadnej informacji oprócz płatnych reklam. Nie było treningów dla publiczności i konferencji prasowych w atrakcyjnych miejscach dla zadania szyku. Nawet waga podczas ważenia w Madison Square Garden była łazienkowa.

Bo wszystko kosztuje.

Więc czyżby Gołocie naprawdę nie chodziło o pieniądze, gdy podpisywał kontrakt?

Czyżby rzeczywiście tak bardzo dopiekła mu hańbiąca ucieczka przed Mikem Tysonem, że wziął sobie za punkt honoru odbudować z pokorą to, co po nim zostało? Czyżby nie mógł zerwać z nałogiem i musi boksować, choć nie lubi? I czy był w tym wszystkim aż tak zdesperowany, że związał się z Donem Kingiem, znanym krętaczem?

Złote czasy boksu minęły. Wspomnieniem są honoraria liczone w dziesiątki milionów dolarów, wspomnieniem są czasy Żelaznego Mike'a Tysona, Evandera Holyfielda, Riddicka Bowe i Lennoksa Lewisa. Teraz nastał czas mistrzów, takich jak Ty i Ja: Johnny'ego Ruiza, który zawsze wyglądał jakby na ring wskoczył wprost zza kierownicy ziła; Lamona Brewstera, który od tygodnia kręci głową i mruczy z niedowierzaniem "Men! Unbelivable!", bo sensacyjnie znokautował Kliczkę; Chrisa Byrda, na konferencji wtapiającego się w szarą ścianę i udającego, że go tu nie ma.

Powrót Gołoty - z całym jego bagażem nieprawdopodobnych zachowań, przygód, które nie zdarzają się przeciętnym ludziom i pięściarzom, z szorstkim urokiem i wreszcie niepospolitymi umiejętnościami - jest najciekawszą rzeczą, jaka zdarzyła się ostatnio boksowi. Zauważył to King, poświęcający gros swoich godzinnych przemówień Polakowi, zauważył to Holyfield, z którym Gołota wyszedł z konferencji w serdecznym uścisku. O czym szeptano do ucha, tylko lekko nadgryzionego [przed laty przez Tysona]? O walce w przyszłości? - Nie jestem menedżerem - mówi zapytany o to Gołota. To byłby jednak znak czasu - Holyfield starający się o pojedynek z Gołotą!

Prawda jest bowiem taka, że Polak stoi przed szansą jedyną w swoim rodzaju. Jest najbardziej rozpoznawalnym, branym poważnie, aktywnym pięściarzem wagi ciężkiej. Może rozdawać karty i rozkręcić boks.

Wystarczy wygrać, a kto wie, może nawet wystarczy walczyć z klasą.

O mistrzostwo świata wagi ciężkiej wersji IBF:

Chris ByrdAndrzej Gołota
USAPolska
mistrzpretendent
34 lata36 lat
37 zwycięstw38 zwycięstw
2 porażki4 porażki
20 nokautów31 nokautów


* W Polsce będzie piąta rano w niedzielę

Czy Gołota wygra z Byrdem?