Tyczkarze wrócili z obozu we włoskiej Formii

LEKKA ATLETYKA. Pierwsze skoki na otwartym stadionie oddawała nasza nadzieja na olimpijski medal Monika Pyrek (MLK Szczecin). Razem z nią trenowała dwójka zawodników, którzy mają w przyszłości reprezentować barwy MKL-u: Anna Olko i Przemysław Czerwiński.
W ośrodku przygotowań olimpijskich we włoskiej Formii formę szlifowali, poza Moniką Pyrek (MKL Szczecin, rekord życiowy 4,65 ), także Anna Olko (SKLA Sopot, 3,95) i Przemysław Czerwiński (Gwardia Piła, 5,50). Miejsce nie było przypadkowe. Cała trójka miała okazję skorzystać tam z rad Witalija Pietrowa, byłego trenera Sergieja Bubki. Z trzytygodniowego obozu wrócili w poniedziałek.

- Wyprawa do Włoch w pełni się udała. Pogoda trochę krzyżowała nam plany, bo było deszczowo, ale zawodnicy mają już za sobą pierwsze skoki na otwartym stadionie - mówi Wiaczesław Kaliniczenko, trener Moniki.

Dla Pyrek, która olimpijską przepustkę ma już prawie w kieszeni, były to trzecie konsultacje u Pietrowa. Obecnie doskonalą oni przede wszystkim technikę skoku. Początki współpracy nie były najlepsze, bo Pietrow stwierdził, iż czwarta zawodniczka mistrzostw świata z Paryża musi nauczyć się skakania od nowa. Nauka nie idzie w las, bo tylko w tym roku Pyrek już dwukrotnie poprawiła rekord kraju (4,65).

- Na razie nie ma pochwał, bo jak mówi "profesor" - cały czas trzeba się uczyć. Monika jest w dobrej formie i chcemy, aby jak najszybciej pokonała wysokość 4,70 - mówi Kaliniczenko.

Olko i Czerwiński pojechali do Włoch po raz pierwszy. Na razie oboje skaczą dla swoich klubów, ale już niedługo (w przypadku Czerwińskiego po olimpiadzie, Olko - prawdopodobnie po rocznej karencji) będą reprezentantami MKL-u Szczecin.

21-letni Czerwiński pod nieobecność kontuzjowanego Adama Kolasy jest obecnie pierwszym tyczkarzem kraju. Sezon halowy rozpoczął dobrze: od złota w halowych mistrzostwach Polski i rekordu życiowego (5,50). Reprezentował kraj w Pucharze Europy w Lipsku. Jest duża szansa, że do szczecińskiego klubu przejdzie we wrześniu jako olimpijczyk.

- Po pierwsze musi dwa razy skoczyć wymagane przez PZLA minimum na sierpniową olimpiadę (5,70). Fizycznie jest dobrze przygotowany, jednak są kłopoty z psychiką - mówi szkoleniowiec. - W Formii przeprowadzaliśmy pod tym kątem pewne testy i wyszło, że ma jakąś barierę psychiczną przed pokonaniem wysokości 5,60 - 5,65. Jeśli uda mu się je osiągnąć, będę dobrej myśli.

Za niespełna trzy tygodnie Pyrek po raz ostatni pojedzie na konsultacje do Formii. Tym razem sama, bo Czerwiński swoją pulę wyjazdów na obozy zagraniczne od PZLA już wyczerpał (zawodnikowi z kadry B przysługuje jeden obóz zagraniczny). Będzie trenował w Szczecinie pod okiem żony Kaliniczenki, Nataszy. Po dwóch tygodniach dołączy do niego Pyrek wraz z trenerem. Nie licząc wyjazdów na zawody do olimpiady, będzie przygotowywała się na stadionie przy ul. Litewskiej.