Dospel Katowice - Górnik Łęczna 1:1 (1:1)

Piłkarze Górnika zremisowali na wyjeździe z katowickim Dospelem. Był to drugi punkt łęcznian zdobyty tej wiosny na boisku rywala. - Może wypadałoby się cieszyć, ale ja nie jestem zadowolony - stwierdził trener Górnika Jacek Zieliński. - Powinniśmy ten mecz wygrać
Katowiczanie wiosną grają beznadziejnie. Nie mają pomysłu na atak, popełniają też sporo błędów w obronie. Taktyka "Gieksy" jest przejrzysta i czytelna - prostopadłe podanie do przodu i "modlitwa" o to, żeby przejął ją któryś z napastników: Paweł Brożek albo Krzysztof Gajtkowski. Niestety wiele podań ląduje pod nogami obrońców drużyny przeciwnej, a nierzadko zdarzają się fatalne kiksy. Nie inaczej było i tym razem. Tyle że niewiele więcej pokazali piłkarze z Łęcznej.

Taka gra gospodarzy coraz mniej podoba się jednak katowickim kibicom. A frekwencja na stadionie przy ulicy Bukowej maleje z meczu na mecz. - To spotkanie było jak święta - telewizor, jedzenie i kanapa. Po prostu świąteczna nuda - mówili po sobotnim meczu wychodzący ze stadionu nieliczni kibice.

Na Bukowej fatalna jest też nie tylko gra miejscowych piłkarzy, ale także stan murawy. Podziurawione boisko coraz bardziej przypomina pastwisko z wyskubanymi kępami trawy. - Czasem nie dało się nawet dokładnie podać, bo piłka leciała w zupełnie innym kierunku niż sam się spodziewałeś - mówił piłkarz Górnika Tomasz Prasnal. - Podobno po świętach ma się rozpocząć renowacja murawy. Gramy teraz dwa wyjazdowe spotkania, więc będzie trochę czasu na doprowadzenie boiska do normalnego stanu - mówili miejscowi zawodnicy.

Gospodarze po raz kolejny zagrali też w niepełnym składzie, bo za kartki musieli pauzować: Bośniak Admir Adżem i Paweł Adamczyk. Nadal kontuzjowani są natomiast Paweł Pęczak i Maciej Soboń, który prawdopodobnie nie zagra już w tym sezonie. - Mamy tak wąską kadrę, że prawdopodobnie potwierdzimy do gry w ekstraklasie 19-letniego juniora Dawida Pliżgę. Podobno mamy nałożony zakaz transferów, ale chyba własnego zawodnika nam potwierdzą - zastanawiał się Jan Żurek, szkoleniowiec "Gieksy". W niepełnym składzie zagrał również Górnik. W drużynie z Łęcznej zabrakło między innymi wychowanka "Gieksy" Ireneusza Kościelniaka.

Początek spotkania należał do Górnika, który próbował atakować bramkę Dariusza Klytty. Już w 3. minucie łęcznianie mogli objąć prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Piotra Wójcika, piłka przeleciała nad głowami obrońców "Gieksy", a Klytta w ostatniej chwili instynktownie wybił ją na róg. Bramka dla Górnika padła w 15. minucie, w wydawało się całkiem niegroźnej sytuacji. Po raz kolejny dośrodkowywał Wójcik, a niewysoki Janusz Wolański wyskoczył wyżej od Adama Bały i z siedmiu metrów posłał piłkę do siatki. - Nie wiem, czemu się tak dzieje. Mimo niewielkiego wzrostu większość bramek strzelam głową - uśmiechał się Wolański. Przy strzale Wolańskiego nie interweniował Klytta, który... się poślizgnął. - Mam pretensje do Adama Bały, bo jest wyższy od Wolańskiego przynajmniej o 10 centymetrów. Nie ma się natomiast co czepiać Darka Klytty. Strzał był skierowany na długi róg bramki i nawet gdyby się nie poślizgnął, to trudno byłoby go obronić - mówił Żurek.

Katowiczanie długo nie kwapili się do odrabiania strat i pierwszą groźną akcję przeprowadzili dopiero w 30. minucie. W pole karne do Brożka podał Mariusz Muszalik, a napastnik gospodarzy ograł obrońcę Górnika i strzelił do bramki. Na szczęście w ostatniej chwili piłkę zmierzającą do siatki wybił Mirosław Budka. Kilka minut później groźnie strzelał Gajtkowski, a Robert Mioduszewski z trudem złapał piłkę. W końcu szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy. W 37. minucie znakomicie w pole karne podał Muszalik, po którym Brożek mając przed sobą jedynie bramkarza Górnika, strzelił obok niego. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do bramki. - To było idealne podanie, musiał być gol. Przez chwilę jednak zadrżałem, kiedy piłka uderzyła w słupek - opowiadał strzelec bramki. W drugiej części meczu katowiczanie wyraźnie zmęczeni środowym meczem z Lechem Poznań w Pucharze Polski, ograniczali się jedynie do sporadycznych kontrataków. W 71. minucie w polu karnym Górnika szarżował Brożek, jednak nie zdołał poradzić sobie z pilnującymi go obrońcami. Mioduszewski nie miał jednak zbyt wiele pracy, bo groźniej pod bramką Górnika było jeszcze tylko dwa razy. Najpierw po strzale z dystansu Damiana Kroczka, sporo problemów z obroną miał bramkarz z Łęcznej, a chwilę później po dośrodkowaniu Krzysztofa Sadzawickiego zupełnie zaspali defensorzy z Łęcznej, jednak piłka przeszła obok słupka.

Dużo więcej okazji do zdobycia bramek mieli natomiast piłkarze Górnika. W 50. minucie z dystansu uderzył Paweł Bugała, jednak Klytta efektownie obronił strzał. Kilka minut później w dogodnej sytuacji znalazł się Piotr Matys, który mając przed sobą jedynie bramkarza "Gieksy", posłał piłkę obok bramki. W 79. minucie Wolański podał w pole karne do Grzegorza Skwary, a ten z 13 metrów strzelił obok słupka. - Mieliśmy naprawdę sporo okazji, żeby wygrać ten mecz. "Gieksa" w drugiej części nie miała zupełnie sił na to, żeby nas atakować i można było to wykorzystać - żałował Prasnal.

Piłkarze z Łęcznej najlepszą okazję do zdobycia gola mieli jednak dopiero w doliczonym czasie gry. Skwara zagrał do wprowadzonego na boisko chwilę wcześniej Andrieja Griszczenki, a ten mając przed sobą jedynie Klyttę, kopnął piłkę z całej sił w stronę bramki.

Bramkarz "Gieksy", który był krytykowany od początku rundy wiosennej, w jednej chwili stał się ulubieńcem publiczności. Klytta fantastycznie wyskoczył w powietrze i w ostatniej chwili wybił piłkę zmierzającą wprost w okienko bramki. - To był najlepszy mecz Darka w tej rundzie. Widać, że z każdym dniem broni coraz lepiej - komplementowali piłkarza koledzy z drużyny.

Dospel Katowice - Górnika Łęczna 1:1 (1:1)

Strzelcy bramek:

Dospel: Brożek (37., po podaniu Muszalika)

Górnik: Wolański (15., po podaniu Wójcika)

Dospel: Klytta - Fonfara, Markowski, Sadzawicki - Kęska (62. Pluta), Widuch, Owczarek, Muszalik Ż, Bała - Gajtkowski, Brożek (74. Kroczek).

Górnik: Mioduszewski - Bronowicki (54. Jaroszyński), Budka Ż, Bożyk - Wolański, Soczewka, Bugała, Skwara, Wójcik Ż - Matys (75. Griszczenko), Szałachowski (68. Prasnal).

DospelGórnik
5strzały10
4celne4
32faule15
0spalone1
0słupki i poprzeczki0
3rzuty rożne7
1żółte kartki2