Rugbisci gdańskiej Lechii liderem I ligi

To były udane święta dla rugbistów Arki oraz Lechii. Te drużyny sprawiły sobie i swoim sympatykom świąteczny prezent
Gdynianie, chcąc uszanować jubileusz braci piłkarzy, przenieśli swój mecz z Budowlanymi Łódź na krótsze i węższe boisko Checzy. Zamiana wyszła na dobre arkowcom, wśród których świetnie zagrali rosyjski kopacz Stanisław Krieczun i debiutujący Ukrainiec Andriej Mielnikow. Pierwsze punkty zdobyli goście po przyłożeniu i podwyższeniu Piotra Gomulaka. Później punkty zdobywali tylko żółto-niebiescy, choć nie przychodziło im to łatwo. - Mamy dobre święta - mówił po sobotnim meczu Adam Gaszkowski, kierownik Arki.

Arka Gdynia 16 (10)

Budowlani Łódź 7 (7)

Punkty dla Arki: Stanisław Krieczun 11 oraz Wojciech Ruszkiewicz 5

W dobrych nastrojach święta zaczynali też rugbiści Lechii Gdańsk. Po łatwym zwycięstwie przed tygodniem nad Ogniwem, teraz biało-zieloni okazali się lepsi od Orkana Sochaczew, który w pierwszej kolejce niespodziewanie wygrał w Łodzi z Budowlanymi. Gdańszczanie zagrali już niemal w pełnym składzie z Jackiem Grebaszem i Rafałami: Wojcieszakiem i Kochańskim. W Gdańsku też pierwsze punkty zdobyli goście po karnym Bogdana Wróbla, ale potem dał o sobie znać świetnie grający w całym spotkaniu młyn Lechii.

Lechia Gdańsk 31(19)

Orkan Sochaczew 13 (6)

Punkty dla Lechii: Stanisław Więciorek i Jacek Grebasz po 10, Adam Latopolski 5, Janusz Urbanowicz 4, Tomasz Fedde 2;

Pięciu punktów zabrakło do pełni szczęścia mistrzom Polski Porcie Ogniwo Sopot. Po zaciętym meczu sopocianie przegrali z Budowlanymi Lublin. W 35. minucie gospodarze prowadzili 13:3, grając widowiskowe i skuteczne rugby. Z czasem do głosu zaczęli dochodzić lublinianie, którzy zdobytego w 50. min spotkania prowadzenia nie oddali już do końca.

Porta Ogniwo18 (13)
Budowlani Lublin 22 (8)
Punkty dla Ogniwa: Michał Dembicki, Łukasz Szostek i Filip Cackowski po 5 oraz Daniel Podolski 3

dla gazety

Jarosław Hodura, trener Ogniwa

Dobrze, że udało mi się namówić do gry kolejnych zawodników. Nie zawiodłem się na nikim, wszyscy wspaniali walczyli. Rzeczywiście zabrakło pięciu punktów, ale nie miałem w składzie lepszego kopacza niż Daniel Podolski.