Czy Widzew straci punkty?

Jeśli Widzew nie ureguluje długu wobec kameruńskiego klubu, grozi mu nawet odjęcie punktów. - Zapłacimy - twierdzi Andrzej Grajewski.
Kameruńczyk Cement Beaud był piłkarzem Widzewa wiosną 2002 roku. Wystąpił w sumie w sześciu meczach ligowych. Nie wywalczył miejsca w podstawowym składzie i po zakończeniu kontraktu trenerzy z niego zrezygnowali. Okazało się jednak, że działacze łódzkiego klubu do dziś nie zapłacili za transfer Beauda z Tonnerre Yaoundé. Kameruński klub zwrócił się o pomoc do FIFA, która nakazała Widzewowi spłatę długu. Łódzki klub ma na to czas do końca kwietnia. Jeśli tego nie zrobi, Widzewowi grożą sankcje, z odjęciem punktów włącznie.

- Jesteśmy w kontakcie z Polskim Związkiem Piłki Nożnej i zapewniam, że staramy się załatwić tę sprawę. Mam nadzieję, że z powodu transferu Beauda nie spadniemy do II ligi - mówi Jacek Dzieniakowski, prezes Widzewa. Dlaczego po dwóch latach okazało się, że klub nie zapłacił jeszcze za transfer piłkarza? - Chodzi oczywiście o pieniądze, których nie mamy za dużo. Można powiedzieć, że ta sprawa się odnowiła. Obie strony mają swoje racje i trzeba się porozumieć - twierdzi Dzieniakowski.

Podobnego zdania jest Andrzej Grajewski, menedżer Widzewa. - Musimy zapłacić, nie ma innego wyjścia. W piątek będę w siedzibie PZPN i załatwię tę sprawę - twierdzi. - Nie możemy sobie pozwolić na odjęcie punktów, bo nasze starania o utrzymanie w lidze poszłyby na marne.

"Gazeta" dowiedziała się, że Widzew jest winny kameruńskiemu klubowi około 20 tys. dolarów. - Do Łodzi ściągnął go Dariusz Wdowczyk (były trener Widzewa - przyp. red), a w klubie trzymał go Mirosław Czesny (były prezes - przyp. red). Kto ma teraz płacić? Oczywiście Grajewski - mówi menedżer.