I liga piłkarska: Odra Wodzisław - Dospel Katowice 1:0

Śląskich meczów derbowych w ekstraklasie coraz mniej i niestety są coraz słabsze


Jak grała Odra?

Akcje skrzydłami

Na początku gospodarze rzucili się na rywali. Nasza taktyka była prosta: mieliśmy ich zmiażdżyć - mówili. Wszystko zmieniło się od momentu, kiedy musieli grać w dziesiątkę



W porównaniu do ostatniego meczu z Widzewem (1:0 w Łodzi) w wyjściowej jedenastce Odry nastąpiła tylko jedna zmiana. Na lewej stronie obrony Wojciecha Myszora zastąpił Ronald Siklić. Trener Wieczorek miał nosa, bo właśnie Chorwat asystował przy zdobyciu jedynej bramki w tym meczu. Już od pierwszych sekund spotkania gospodarze ruszyli do ataku. Z lewej strony boiska jak zwykle wyróżniał się Marcin Radzewicz, z prawej kapitan zespołu Jan Woś. Do akcji ofensywnych włączali się również obrońcy. - Próbowaliśmy akcji oskrzydlających. Do 30. minuty kontrolowaliśmy przebieg gry na boisku. Jednak kiedy czerwoną kartkę otrzymał Wojtek Górski [uderzył głową napastnika Dospelu Sebastiana Kęskę - przyp. red.], musieliśmy zacząć grać bardziej defensywnie - stwierdził szkoleniowiec Odry Ryszard Wieczorek.

Po opuszczeniu boiska przez Górskiego wodzisławianie zaczęli grać bardzo chaotycznie. - Niestety, nie udało się nam wykorzystać chwili dekoncentracji, jaka panowała w szeregach Odry - mówił z żalem trener "Gieksy" Jan Żurek.

W drugiej połowie gospodarze bronili jednobramkowego prowadzenia i od czasu do czasu próbowali kontratakować. - Nasza taktyka przed meczem była prosta - zmiażdżyć przeciwnika. Ale po zejściu z boiska Wojtka Górskiego musieliśmy cofnąć się do defensywy i bardziej skupiliśmy się na przeszkadzaniu rywalom niż na akcjach ofensywnych - mówił kapitan Odry Jan Woś.

W drugiej połowie kibice nie oglądali zbyt wiele dobrego futbolu. Katowiczanie próbowali atakować, ale robili to bardzo nieudolnie. W ostatnich minutach inicjatywę przejęli ponownie gospodarze. Bliscy zdobycia gola byli Radzewicz i Woś. - W drugiej połowie, podobnie jak pod koniec pierwszej, graliśmy zbyt chaotycznie. Nie było na murawie piłkarza, który wziąłby na siebie ciężar gry - podsumował mecz trener Wieczorek.

Najlepsze wrażenie zrobili: Nosal, Woś, Radzewicz i Bęben. Nosal mimo to, że dzień przed meczem narzekał na bóle kręgosłupa, rozegrał dobre spotkanie i strzelił jedynego gola.

Z kolei Górski zachował się, jakby rozegrał dziesięć meczów w ekstraklasie. Nie sposób nie zgodzić się z trenerem Ryszardem Wieczorkiem, który stwierdził, że taki rutyniarz nie może tak łatwo dać się sprowokować. Słabe spotkanie rozegrał obrońca Roman Madej, który kilka razy podawał piłkę wprost na nogi zawodnikom "Gieksy". W doliczonym czasie gry pierwszej połowy po jego błędzie Adam Bała był blisko sytuacji sam na sam z golkiperem Odry. Dopiero daleki wybieg Bębna zażegnał niebezpieczeństwo. Nie zachwycił również Paweł Sibik, który przez większą część meczu był niewidoczny.

Leszek Błażyński



Jak grały Katowice?

Bezradność

Przy tak złej sytuacji kadrowej Dospelu trudno, żeby Jan Żurek wymyślił jakiś wyrafinowany plan taktyczny. Taktyka "grunt to obrona, a z przodu może coś wpadnie" nie zdała egzaminu. Głównie dlatego, że w "Gieksie" nie wystąpił ani jeden prawdziwy napastnik

Mecz z Odrą udowodnił, jak niewiele znaczy "Gieksa" bez swoich obecnie dwóch najlepszych piłkarzy: Pawła Brożka i Krzysztofa Gajtkowskiego. Podopieczni Jana Żurka choć przez większą część meczu grali z przewagą jednego zawodnika, nie byli w stanie poważniej zagrozić rywalowi.

Brak napastników w katowickiej drużynie był bardzo widoczny. Gajtkowski mecz oglądał z trybun, ponieważ musiał pauzować za żółte kartki. Z kolei Brożek doznał kontuzji w meczu reprezentacji młodzieżowej z Węgrami. Na dodatek trener Żurek nie mógł nawet skorzystać z rezerwowego napastnika Damiana Kroczka, który także jest kontuzjowany.

Dlatego szkoleniowiec "Gieksy" w ataku musiał postawić na Adama Bałę i Mariusza Muszalika - zawodników, którzy już dawno udowodnili innych trenerom, że nie są rasowymi napastnikami i czują się znacznie lepiej na innych pozycjach. - O wiele lepiej gra mi się na środku pomocy, tam mam czas na przyjęcie piłki i zastanowienie się, w jaki sposób kontynuować akcję. W ataku panuje ścisk, bo obrońcy szczelnie kryją i trudno cokolwiek zdziałać. Sądzę, że Adam też nie czuł się dobrze, bo już od dawna występuje przecież na skrzydle - mówił Muszalik. - Zdaję sobie sprawę, że Muszalik i Bała nie są typowymi napastnikami, ale co miałem robić? Niestety, mam tak ubogą kadrę, że nie miałem innego wyboru - tłumaczył Żurek.

Katowiczanie tradycyjnie zaczęli mecz mocno cofnięci, czekając na okazje do kontrataków. Jednak bez pary Gajtkowski - Brożek albo przynajmniej jednego z tych piłkarzy taka gra w wykonaniu "Gieksy" była niemożliwa.

W środku pola zagrali dość przeciętnie dwaj defensywni pomocnicy: Tomasz Owczarek i Mirosław Widuch, którzy starali się zagrywać przejęte piłki do skrzydłowych pomocników: Grzegorza Fonfary i Sebastiana Kęski. Często jednak "Gieksa" broniła się praktycznie całą drużyną, pozostawiając z przodu jedynie Bałę. - Zdajemy sobie sprawę z naszej siły, stąd taka taktyka. U nas bronią się wszyscy - podkreślał Muszalik.

Taktyka, przynajmniej w defensywie, sprawdziła się jednak zaledwie do 26. minuty, kiedy to Paweł Adamczyk nie zdążył upilnować Mariusza Nosala, a ten głową pokonał Dariusza Klyttę. Bramkarz "Gieksy" ma również swój udział przy bramce, bo długo zastanawiał się, co zrobić, i zaczął interweniować dopiero, kiedy futbolówka praktycznie była już w bramce.

Wszystko zmieniło się w 30. minucie meczu, kiedy to po ataku na Sebastiana Kęskę z boiska został usunięty Wojciech Górski. Katowiczanie ruszyli do przodu, a Odra praktycznie zamknęła się na własnej połowie boiska. Jednak atak pozycyjny przychodził katowiczanom z trudem. Goście zmuszeni do zmiany taktyki grali bez pomysłu, nie potrafiąc sforsować szczelnej obrony z Wodzisławia.

Na tle bezbarwnej "Gieksy" na wyróżnienie zasłużył lewy obrońca Admir Adżem, który oprócz solidnej gry w defensywie kilkakrotnie pokazał się również z dobrej strony także w akcjach ofensywnych. Mocno starali się zarówno Fonfara, jak i Przemysław Pluta, który zastąpił go w 62. minucie. Były zawodnik Odry dwoił się i troił, a w 73. minucie był nawet bliski gola. Po jednym z jego strać w polu karnym z Wojciechem Myszorem mógł zostać podyktowany rzut karny. - Nie wiem, dlaczego sędzia nie zagwizdał karnego. Wydaje mi się, że byłem faulowany - mówił Pluta. Kilkakrotnie szczęścia próbował Bała, jednak jego strzały najczęściej były zbyt lekkie, aby zaskoczyć Marcina Bębna.

W defensywie na wyróżnienie zasłużył Krzysztof Markowski, który coraz pewniej radzi sobie w barwach katowickiej drużyny. Słabiej zagrał natomiast doświadczony Widuch, którego kilkakrotnie bez trudu ograł szybki Marcin Radzewicz. Niepewny w swoich poczynaniach był też czasem Adamczyk, który w 76. minucie chcąc wybić piłkę, o mało co nie zaskoczył Klyttę.

Rafał Góral







ODRA WODZISŁAW1(1)
DOSPEL KATOWICE0
STRZELEC BRAMKI

Nosal (26., głową, po rzucie rożnym Siklicia).

SKŁADY

Odra: Bęben - Grzyb, Madej, Szymiczek (64. Jankowski), Siklić (46. Myszor) - Woś, Górski CZ, Sibik, Radzewicz Ż - Kubisz (76. Sokołowski), Nosal.

Dospel: Klytta - Sadzawicki Ż, Adamczyk, Markowski, Adżem Ż - Fonfara Ż (62. Pluta), Widuch, Owczarek (70. Krauze), Kęska (87. Giesa) - Muszalik, Bała.

Sędzia: Marek Mikołajewski (Ciechanów).

Widzów: 3500 (w tym 150 z Katowic).



ODRA - DOSPEL

6strzały8
3strzały celne3
3strzały niecelne5
19faule18
4spalone1
4rzuty rożne3
0słupki i poprzeczki0




GRACZ MECZU

Mariusz Nosal

Wykorzystał gapiostwo katowickich obrońców i zdobył bramkę na wagę trzech punktów



ZDANIEM TRENERÓW

Ryszard Wieczorek (Odra Wodzisław)

Spodziewałem się, że mecz z "Gieksą" jak zawsze będzie trudny. Początkowo przeważaliśmy. Mariusz Nosal zdobył piękną bramkę głową i wydawało się, że sytuacja jest pod kontrolą. Niestety, Wojtek Górski zachował się nieodpowiedzialnie. Nie widziałem tego zdarzenia dokładnie. Nie wiem, kto kogo uderzył, ale tak doświadczony zawodnik jak Wojtek [32 lata - przyp. red.] nie może dać się sprowokować. Później graliśmy zbyt chaotycznie. Nie było na murawie piłkarza, który wziąłby na siebie ciężar gry. Cieszę się z wygranej, która pozwoli nam na spokojnie przygotowywać się do kolejnego meczu.



Jan Żurek (Dospel Katowice)

Był to dla nas ważny mecz. Przez 60 minut graliśmy z przewagą jednego zawodnika. Mieliśmy szansę na remis, ale nie wykorzystaliśmy sytuacji podbramkowych. Sędzia powinien podyktować dla nas rzut karny. Przemek Pluta został popchnięty w polu karnym [przez Wojciecha Myszora - przyp. red.]. To nie był atak na piłkę, ale na mojego piłkarza. Widoczny był brak w zespole naszych dwóch czołowych napastników: Krzysztofa Gajtkowskiego i Pawła Brożka.



ROZMOWY POD SZATNIĄ

Wojciech Górski (pomocnik Odry)

Sędzia popełnił błąd, to Kęska mnie uderzył, zresztą mam ślad na nosie. Zdenerwowałem się i podskoczyłem do niego. Koledzy z zespołu nie mieli do mnie pretensji. Mam nadzieję, że spotkam się z nim za niedługo... oczywiście na murawie.



Jan Woś (pomocnik Odry)

Nie byliśmy źli na Wojtka, raczej próbowaliśmy go pocieszyć. Wygraliśmy ważny, derbowy mecz i mam nadzieję, że wszyscy podejdą do tego incydentu na spokojnie i Wojtka ominą kary.

W meczu z Widzewem zagraliśmy lepiej niż dzisiaj. Wiadomo, że w dziesięciu gra się ciężko. Byliśmy do tego spotkania dobrze przygotowani fizycznie i dlatego też daliśmy sobie radę, grając przez 60 minut w osłabieniu. Kibice nie zobaczyli ładnego futbolu, ale była za to walka.

not. lb



Sebastian Kęska (napastnik Dospelu)

Po pierwsze, zasłużyłem na żółtą kartkę, bo faulowałem Górskiego. To, co wydarzyło się jednak później, jest trudne do skomentowania. Na pewno doszło do zderzenia głowami. Z jego strony na pewno było to uderzenie, bo czuję je na swoim czole. Cóż, jeśli Górski uważa, że nie uderzył mnie pierwszy, to jego sprawa. Myślę jednak, że każdy powinien patrzeć najpierw na siebie, a potem oceniać innych.



Krzysztof Markowski (pomocnik Dospelu)

To był mecz na remis. Szkoda, że nie udało się nam doprowadzić do wyrównania, bo to byłby sprawiedliwy wynik. Do momentu straty bramki Odra oddała jeden celny strzał, więc tym bardziej szkoda tych punktów. Jeśli jednak grając przez godzinę w przewadze, nie potrafimy strzelić gola, to trudno marzyć nawet o remisie.



Mariusz Muszalik (pomocnik Dospelu)

Derby były bardzo zacięte i twarde. Na boisku czasem puszczały nerwy, ale po spotkaniu nikt chyba nie ma do nikogo żalu. Szkoda, że nie udało się pokusić

przynajmniej o wywiezienie z Wodzisławia jednego punktu. Niestety, głupio stracony gol ustawił całe spotkanie. Teraz musimy już myśleć o następnym meczu, czyli jak wygrać z Górnikiem Łęczna.



Przemysław Pluta (pomocnik Dospelu, były piłkarz Odry)

Zawsze czułem się dobrze w Wodzisławiu i tak samo było tym razem. Niestety, do pełni szczęścia zabrakło dobrego wyniku. Jakiego? Przynajmniej remisu. To spotkanie kosztowało wszystkich piłkarzy wiele sił. Może nie było najładniejsze, ale było tu wiele pojedynków i twardej walki.

not. rg



Najciekawsze sytuacje podbramkowe:

3. min - bardzo dobra okazja dla Odry. Nosal podaje do Radzewicza, który jest dwa metry przed bramką. Pomocnik Odry ma przed sobą tylko Klyttę i strzela nad poprzeczką!



26. min - Gol dla Odry! Siklić centruje z rogu wprost do niepilnowanego Nosala. Ten strzałem głową nie daje szans bramkarzowi "Gieksy".



39. min - pierwszy celny strzał gości. Bała uderza z 25 m; Bęben nie ma problemów z obroną.



45. min. + 3 - daleki wybieg Bębna zażegnuje niebezpieczeństwo pod bramką Odry: po błędzie Madeja na czystą pozycję wychodził Bała.



76. min. - po ładnej indywidualnej akcji Radzewicz strzela w boczną siatkę.90. min. + 3 - strzały Radzewicza i Wosia lądują nad bramką Odry.