Świt - Dospel 2:1. Historyczne zwycięstwo

287 dni czekali kibice w Nowym Dworze na ligowe zwycięstwo swojego zespołu. Wreszcie się doczekali. Świt pokonał Dospel Katowice 2:1 i jeszcze liczy się w walce o utrzymanie.
Jesteśmy w grze - podsumował po meczu kapitan Świtu Sergiusz Wiechowski. Ma rację. Gdyby jego zespół tego spotkania nie wygrał, raczej nie mógłby już marzyć o utrzymaniu się w pierwszej lidze. Po zwycięstwie, co prawda, nadal jest ostatni w tabeli, ale do zajmującego ostatnie bezpieczne 11. miejsce Górnika Polkowice, traci już tylko 4 pkt.

- Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że zwycięstwo bardzo nam pomoże. Jest ono już faktem i to cieszy. Jest to impuls do dalszej pracy i chwycenia szansy. Ta szansa cały czas istnieje. Być może będzie istnieć do ostatniej kolejki - mówił zadowolony z trzech punktów trener Świtu Władysław Stachurski. Piłkarze, wygrywając pierwszy mecz w ekstraklasie, sprawili mu sympatyczny prezent urodzinowy. Tak się złożyło, że szkoleniowec właśnie w sobotę skończył 59 lat.

Spotkanie zaczęło się dla Świtu doskonale. W 5. min Marek Widuch niefortunnie zagrał w poprzek boiska przed własnym polem karnym. Piłkę przejął Sergiusz Wiechowski i znalazłby się sam przez bramkarzem, gdyby go nie sfaulował Admir Adżem. Z rzutu wolnego pięknie strzelił Grzegorz Kaliciak i było 1:0.

Gospodarze w pierwszych minutach kontrolowali sytuację. Bardzo dobrze grali w drugiej linii. Aidas Preiksaitis, Piotr Jacek i Łukasz Gorszkow opanowali środek boiska i nie pozwalali gościom na wyjście z własnej połowy.

Po kwadransie mogło być 2:0. Po drugim z kolei rzucie rożnym wykonywanym przez Preiksaitisa Wiechowski doszedł do strzału głową. Piłka minęła już Dariusza Klyttę, ale trafiła w stojącego na linii bramkowej Adżema. Kilka minut później po kolejnym dośrodkowaniu Litwina Gorszkow niecelnie strzelił głową.

GKS w pierwszych minutach atakował mało zdecydowanie. Praktycznie wszystkie ofensywne akcje gości szły lewą stroną boiska. Bardzo aktywny tutaj był Sebastian Kęska.

W 26. min po jednym z wielu starć Kęski z Jackiem odbitą piłkę przejął Mariusz Muszalik. Przytomnie zagrał prostopadłe podanie do Pawła Brożka. Obrońcom Świtu nie udała się pułapka ofsajdowa - został Jerzy Wojnecki - i Brożek znalazł się sam przed Arkadiuszem Malarzem. Spokojnie strzelił nad wychodzącym bramkarzem. Był to jedyny celny strzał w wykonaniu piłkarzy Dospelu w tym meczu

Wynik remisowy zmienił się już po 4 min. Po wrzutce w pole karne gości piłkę przed linię 16 m wybił Krzysztof Sadzawicki. Trafiła ona na nogę Preiksaitisa, a ten fenomenalnym wolejem zdobył gola. - Piękną bramkę Preiksaitisa można pokazywać wszędzie - ocenił później trener gości Jan Żurek.

Po przerwie goście zaczęli śmielej atakować, ale Świt co chwilę kontratakował. W 50. min Piotr Cetnarowicz miał przed sobą tylko Klyttę, ale nie trafił w bramkę. Chwilę później ten sam napastnik znów wychodził na czystą pozycję. Został złapany w pasie przez Pawła Adamczyka i obrońca gości zobaczył żółtą kartkę. Został już w ten sposób ukarany pod koniec pierwszej połowy, co oznaczało, że przez prawie 40 min Dospel musiał grać w dziesiątkę.

Cetnarowicz w całym meczu Świtu grał słabo, co nie uszło uwagi prezesa klubu. - Cetnarowicza nie poznaję. Widziałem go kiedyś, jak grał w Łęcznej, i był to wtedy naprawdę groźny napastnik. Dzisiaj nie jest - powiedział Wojciech Szymański.

Gospodarze nie potrafili wykorzystać przewagi jednego zawodnika. Co prawda Artur Wyczałkowski zdobył gola już w 56. min, ale asystent sędziego pokazał pozycję spaloną i bramka nie została uznana.

Ostatnie pół godziny nie było ciekawe. Goście się starali, ale piłkarze Świtu nie pozwalali im rozwinąć skrzydeł. Nie zawsze robili to zgodnie z przepisami. W całym meczu gospodarze faulowali aż 30 razy. Sam Krzysztof Gajtkowski był nieprzepisowo zatrzymywany dziesięć razy. Po jednym z fauli nie wytrzymał i wygarnął sędziemu, co o tym myśli. Dostał żółtą kartkę. - Widział pan, jak mnie faulowali. Żaden z nich nie dostał żółtej kartki [Kaliciak dostał - przyp. Bar]. Ja tylko raz się odezwałem i od razu dostałem kartkę - miał żal po meczu napastnik Dospelu.

W nerwowej końcówce kibice wstali z miejsc, nie mogąc się doczekać na końcowy gwizdek sędziego. Kiedy wreszcie arbiter zakończył mecz, na boisku i na trybunach zapanowała euforia. Poprzedni raz w Nowym Dworze cieszono się ze zwycięstwa w pierwszym barażu ze Szczakowianką.



LUKULLUS-ŚWIT NOWY DWÓR - DOSPEL KATOWICE 2:1 (2:1).

Bramki: Kaliciak (6. z wolnego po faulu na Wiechowskim), Preiksaitis (30. bez asysty) - Świt; Brożek (26. po podaniu Muszalika) - Dospel.

Czerwona kartka: Adamczyk (54. za dwie żółte)

Sędziował Tomasz Cwalina

Widzów 1500

Świt: Malarz - Wojnecki, Cios, Kaliciak Ż - Wiechowski, Jacek, Gorszkow, Preiksaitis (84. Tasić), Wyczałkowski (70. Szeremet) - Cetnarowicz, Mierzejewski (65. Rasić)

Dospel: Klytta - Sadzawicki (46 Pluta), Markowski, Adżem, Widuch (77. Bała) - Fonfara Ż, Adamczyk ŻŻ, Kęska (59. Owczarek), Muszalik - Gajtkowski Ż, Brożek.