Sport.pl

Unia/Wisła Paged Kraków - Idea/Śląsk Wrocław 93:102

Dopiero po dogrywce Unia/Wisła przegrała w tym sezonie pierwszy mecz we własnej hali. Rywal, choć utytułowany i wymagający, był do ogrania, ale kontuzji doznał podstawowy rozgrywający gospodarzy Brandun Hughes. Małopolska drużyna wciąż ma szanse, by po rundzie zasadniczej znaleźć się w czołowej czwórce ekstraklasy.
- To był kawałek dobrego widowiska - z dumą podkreślił po meczu trener Unii/Wisły Paged Mariusz Karol. Gospodarze przez długie minuty grali jak równy z równym, a o sukcesie Idei/Śląska przesądził bardziej wyrównany skład zespołu.

Po pierwszej kwarcie minimalnie prowadzili goście, ale umiejętnie zwalniająca tempo Unia/Wisła szybko doprowadziła do zmiany sytuacji. W drugiej kwarcie, gdy wrocławianie przez cztery minuty nie trafili do kosza, gospodarze objęli najwyższe prowadzenie w meczu 31:21.

Ozdobą tej części gry był pojedynek amerykańskich rozgrywających. W 18. min gry próbujący zablokować Lynna Greera Brandun Hughes upadł tak nieszczęśliwie na twardy parkiet (ułożony bezpośrednio na betonie lodowiska), że skręcił staw skokowy (grał chwilę, skacząc na jednej nodze, potem zszedł i znów pojawił się w końcówce). Zastępujący go Bośniak Aleksander Avlijas aż do końca trzeciej kwarty grał nadspodziewanie dobrze.

W czwartej kwarcie znakomicie pod koszem radził sobie Piotr Szybilski, a Mike Ansley, nim opuścił boisko z powodu fauli, doprowadził do remisu po 68. Bohaterem meczu mógł zostać Łukasz Seweryn, ale przy stanie 78:79 na kilkanaście sekund przed końcem nieatakowany nie trafił za trzy punkty.

Cuda się zdarzają

Tuż przed ostatnią syreną kibice przeżyli wyjątkowe emocje. Na sześć sekund przed końcem, przy stanie 81:78 dla gości, akcję rozpoczynał Hughes. W obawie przed celnym rzutem za trzy punkty Greer bezpardonowo sfaulował wiślaka i zszedł z parkietu za pięć fauli.

Na 2,8 s przed końcem Hughes trafił pierwszego osobistego, a drugi rzut celowo przestrzelił. Do opadającej na ziemię piłki rzucił się Tuljković, a w ślad za nim Ryan Randle, który przygniótł koszykarza Unii/Wisły. Sędziowie odgwizdali faul Randla, a na linii rzutów osobistych stanął Tuljković. Jęk zawodu przeszedł przez halę, gdy piłka po pierwszym rzucie odbiła się od obręczy i nie wpadła do kosza. Drugi rzut znów celowo spudłowany za końcową linię zbił Tomczyk.

Gdy na zegarze pozostała do końca jedna dziesiąta sekundy, akcję rozpoczynała Unia/Wisła. Avlijas sprytnie podał zza kosza do nieobstawionego Tuljkovicia, a ten w ułamku sekundy złapał i rzucił ją do kosza. Piłka wpadła po końcowej syrenie, ale została wyrzucona jeszcze przed upływem regulaminowego czasu gry i kosz prawidłowo został zaliczony. Euforii i wiwatom trzytysięcznej widowni nie było końca. Przy remisie 81:81 mecz rozpoczynał się od nowa.

Za krótka ławka

Dogrywka zaczęła się dla gospodarzy najgorzej, jak tylko mogła. Koszykarze Idei/Śląska zdobyli osiem punktów z rzędu, a wyczerpani (bez Ansleya i Wojciecha Żurawskiego) gospodarze popełniali coraz więcej błędów. Wprawdzie Tanel Tein złapał piąte przewinienie, ale wrocławianie albo zdobywali łatwe punkty z kontry, albo trafiali z osobistych. Dłuższa i bardziej wyrównana ławka rezerwowych gości przesądziła o ich końcowym sukcesie.

Unia/Wisła jeszcze nie straciła szansy na czwarte miejsce, bo jej najgroźniejszy rywal Polonia Warszawa przegrała z Anwilem Włocławek.

Jest sponsor

Od początku marca sponsorem tytularnym Unii/Wisły została firma Paged SA, która od początku sezonu utrzymywała Piotra Szybilskiego. Jak powiedział prezes koszykarskiej spółki Wisły Marcin Fall, być może w najbliższych dniach zespół pozyska kolejnego darczyńcę.

Unia/Wisła Paged Kraków93
Idea/Śląsk Wrocław102
Kwarty: 15:18, 24:16, 24:28, 18:19, dogrywka 12:21.

Unia/Wisła Paged: Avlijas 23 (4x3), Ansley 17, Szybilski 16, Hughes 13 (2), Żurawski 6 oraz Tuljković 9, Seweryn 6 i Sulowski 3 (1).

Idea/Śląsk: Tomczyk 27 (1), Ignerski 14, Tein 9 (1), Wójcik 7, Kościuk 7 oraz Greer 26 (2), Randle 9, Skibniewski 2, Hyży 1 i Zieliński 0.

Sędziowali Maciej Kotulski i Grzegorz Dziopak obaj Stalowa Wola. Widzów 3000.