Sport.pl

Spójnia Stargard - Prokom Trefl Sopot 77:93

EKSTRAKLASA KOSZYKARZY. - Zupełnie nie rozumiałem gry moich zawodników. Momentami grali świetnie, momentami fatalnie - ocenił Eugeniusz Kijewski, trener Prokomu. - Ja o moich mogę powiedzieć to samo - szybko dodał Mieczysław Major, szkoleniowiec Spójni
Mecz lidera z outsiderem nie wzbudził większego zainteresowania wśród kibiców obu drużyn. Hala w Stargardzie była zapełniona w jednej czwartej, a z Sopotu przyjechało tylko ok. dziesięciu sympatyków (w tym trzy urocze dziewczęta).

Ciekawym akcentem miał być występ 20-letniego Tomasza Świętońskiego. Wychowanek Spójni, latem ubiegłego roku zdobył z nią mistrzostwo Polski juniorów, a później przeszedł do Sopotu. Tam gra bardzo mało, więc w Stargardzie liczono, że w meczu z najsłabszym ligowym zespołem "Święty" zagra trochę dłużej. Nic z tego. Na parkiet wszedł trzy i pół minuty przed końcem. Publiczność przywitała go brawami, ale nie wpłynęło to na jego występ.

- Chciałem wpuścić go wcześniej, ale gdy już zamierzałem dać mu sygnał, zaczynaliśmy grać źle i wolałem nie ryzykować - tłumaczył Kijewski.

Sam mecz był zaskakujący tylko w pierwszej minucie. Gospodarze szybko objęli prowadzenie 7:0. Goście natychmiast odrobili straty i wyszli na prowadzenie.

- Ambicji nie można nam odmówić - powiedział po spotkaniu Wojciech Bartczak, prezes Spójni.

Rzeczywiście. Stargardzianie starali się za wszelką cenę dotrzymywać kroku Prokomowi, który gdy tylko przyspieszał, seryjnie punktował. Tak było np. w 12. minucie, gdy Spójnia przegrywała tylko 28:30. Jednak już dwie minuty później było 29:40.

Po zmianie stron gospodarze grali apatycznie. Długo nie mogli zorganizować skutecznego ataku pozycyjnego. Za to sopocianie z nadzwyczajną łatwością punktowali po kontrach. Po "trójce" Andrzeja Pluty było już 62:40 i nikt nie mógł mieć wątpliwości, kto wygra. Z wyjątkiem Majora: - Walczymy cały czas! - pokrzykiwał szkoleniowiec.

W połowie czwartej kwarty Spójnia zniwelowała straty do 14 punktów.

- Za łatwo pozwalaliśmy Spójni odrabiać straty. Zespołowi, który gra o najwyższe cele, nie mogą przytrafiać się takie przestoje - mówił Kijewski.

- Fale, zrywy, raz dobrze, raz źle. Ale walczyliśmy - podsumował Major. - Przed nami jeszcze dwa mecze i choć raz chcemy cieszyć się z wygranej.

Spójnia przegrała, w dodatku w innych pojedynkach padły niekorzystne dla niej rozstrzygnięcia. W Koszalinie wygrał Start Lublin. To oznacza, że stargardzianie rundę zasadniczą zakończą na 12. pozycji i w barażu o play off zmierzą się z piątym zespołem. Jeśli go nie wyeliminują, szanse na utrzymanie się w ekstraklasie będą iluzoryczne.

Spójnia Stargard77
Prokom Trefl Sopot93
Kwarty: 22:30, 18:23, 19:24, 18:16.

Spójnia: Miller 19 (1), Sudowski 12 (1), Stulga 10, Harrington 10, Morkowski 2 - Mazur 11 (1), Nizioł 9 (3), Soczewski 2, Hrycaniuk 0.

Prokom: Jagodnik 23 (2), Jelie 18 (1), Pluta 17 (3), Masiulis 6, Maskoliunas 5 (1) - Dylewicz 10 (1), Markovik 7 (1), Miller 4, Einikis 3 (1), Świętoński 0.

Gracz meczu: Dusan Jelie - stargardzianie nie znaleźli na niego recepty.

Tomasz Świętoński

Przed Spójnią

liczba występów - 6: liczba minut - 22; rzuty osobiste - 2/6; rzuty za dwa - 0/3; rzuty za trzy - 0/2; zbiórki - 3 (3+0); asysty - 0; faule - 5; straty - 2; przechwyty - 2; bloki - 0.

Przeciwko Spójni

liczba minut - 4; rzuty osobiste - 0; rzuty za dwa - 0; rzuty za trzy - 0; zbiórki - 0; asysty - 0; faule - 0; straty - 0; przechwyty - 0; bloki - 0.