Ile medali w Atenach? - olimpijski raport

Do igrzysk zostały 183 dni. Pamiętny polski weekend, jaki zdarzył się w Atlancie w 1996 roku, kiedy zdobyliśmy aż cztery złote medale i na kilka chwil znaleźliśmy się na czele tabeli medalowej, w Atenach się nie powtórzy
W polskim sporcie, jeśli liczysz na olimpijskie medale, powinieneś wierzyć w przypadki, które decydują o losie człowieka. Bo oprócz dwóch-trzech znanych sportowców, którzy na podium się pojawią, pozostali medaliści będą pewnie kompletnym zaskoczeniem dla wszystkich, łącznie z nimi samymi. Ale i tak będzie ich zapewne mniej niż w poprzednich igrzyskach - liczba zdobytych przez Polaków medali olimpijskich spada, mimo że liczba konkurencji się zwiększa.



igrzyskaSydneyAtlantaBarcelona
konkurencje300271257
medale141719


Rośnie też rozdźwięk między liczbą zdobytych medali na mistrzostwach świata rok przed olimpiadą i podczas igrzysk.

W 1991 roku polscy sportowcy wywalczyli dziesięć medali w dyscyplinach olimpijskich, na igrzyskach w Barcelonie aż 19.

W 1995 roku było 17 medali MŚ, w Atlancie tyle samo.

W 1999 roku 20 medali MŚ, na igrzyskach w Sydney 14.

Niestety, w 2003 roku Polacy wywalczyli zaledwie 16 medali w dyscyplinach olimpijskich.

W dodatku w kilku konkurencjach, które były uważane za polski hit, pewniak stuprocentowy, nastąpił głośny krrrachhhh.



Ciężko w lekkiej atletyce

Szymon Ziółkowski pokłócił się z trenerem Czesławem Cybulskim po raz kolejny. Został publicznie oskarżony o niehigieniczny tryb życia i nieprzykładanie się do treningów. O mistrzu olimpijskim i świata jako o wielkim obrońcy złotego medalu w rzucie młotem możemy zapomnieć. - Trenują razem w Portugalii, tyle mogę powiedzieć - twierdził szef wyszkolenia PZLA Jerzy Skucha pytany, jak układa się teraz między zawodnikiem i trenerem.

Kamila Skolimowska? Startuje w młodej (olimpijski debiut w Sydney), dynamicznie rozwijającej się konkurencji. Ósme, ostatnie miejsce w ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Paryżu było dla niej klęską. Tutaj jednak jest światełko w tunelu - Kamila ma twardy charakter i zdaje się, że zły start ją mocno wyprowadził z równowagi, choć jeszcze w Paryżu robiła wszystko, aby dziennikarze zobaczyli, że się nie przejmuje.

Monika Pyrek też ma trudną sytuację, choć pomaga jej były trener Siergieja Bubki i obecny mistrza świata Giuseppe Gibilisco - Witalij Pietrow. W skoku o tyczce kobiet - to tak jak rzut młotem kobiet również bardzo młoda konkurencja olimpijska - rywalizacja z "myszami pancernymi" jak Fieofanowa, Isinbajewa, Becker, Dragila, które do konkurencji wskoczyły prosto z akrobatyki, nie jest skazana na sukces.

Co znaczy młoda konkurencja, mówi zestawienie najlepszych wyników w historii.

Na sto najlepszych skoków o tyczce kobiet tylko trzy pochodzą sprzed 2000 roku. Wśród "starych" mężczyzn - na sto najlepszych skoków aż 86 oddano przed 2000 rokiem. Do rekordu Bubki z 1993 roku nie zbliżył się dotąd nikt na mniej niż 10 cm!

"Stary" męski młot - na sto najlepszych rzutów w historii 24 oddano w 2000 roku lub później. W młodym kobiecym proporcje są 100:72.

Oznacza to, że w kobiecych: rzucie młotem i skoku o tyczce, kto się nie rozwija, szybko znika z rankingów. Niestety, obydwie Polki przestały się rozwijać.

Piąta na MŚ płotkarka Aurelia Trywiańska po trzech miesiącach w USA zaczęła sezon halowy w Europie od piątego miejsca w słabo obstawionym mityngu w Erfurcie.

Resztę znanych lekkoatletów - Pawła Czapiewskiego (800 m), Marka Plawgę (400 ppł), Pawła Januszewskiego (400 ppł), Roberta Maćkowiaka (400 m) - kompletnie rozbiły kontuzje. Wszyscy czterej nie mogli z ich powodu wystartować na mistrzostwach świata. Brązowy medalista mistrzostw świata w Edmonton w 2001 roku Czapiewski, który trenował kilka tygodni w RPA, znów czuje ból w stopie (choć to nie ta sama kontuzja, która wykluczyła go z całego poprzedniego sezonu) i ćwiczy na zmniejszonych obciążeniach.

Powrót do najwyższej światowej formy, walka o medale olimpijskie, gdy zdrowa i liczna konkurencja nie traci czasu na leczenie, tylko haruje jak woły, jest właściwie wykluczony. - Ja patrzę na to optymistycznie. Znam przypadki, że sportowcy wracają do formy, może nie do takiej najwyższej światowej, ale wracają - mówi Jerzy Skucha.

Cała grupa 400-metrowców trenuje, szykowana jest też sztafeta 4x400 o wysokich aspiracjach - z Maćkowiakiem, Plawgą i Wieruszewskim w rolach głównych.

Niemniej jednak pamiętny polski weekend, jaki zdarzył się w Atlancie w 1996 roku, kiedy zdobyliśmy aż cztery złote medale i na krótkich kilka chwil znaleźliśmy się na czele tabeli medalowej, już się nie powtórzy.



Sprowadzeni do parteru

W Atlancie najważniejszym polskim sportem były zapasy w stylu klasycznym (trzy złota, srebro i brąz). Ale już cztery lata później w Sydney była kompletna klapa. To wynik zapaści zapasów w Polsce - tylko osiem klubów startuje w lidze klasyków, pięć w stylu wolnym, czyli nie ma rywalizacji. A dodatkowo na świecie trudniej o sukcesy, bo zmniejszono liczbę kategorii wagowych z dziesięciu do siedmiu i rozszerzyła się "geografia" tej dyscypliny, szczególnie o kraje azjatyckie.

- Teraz i tak jakoś odżyliśmy. Dariusz Jabłoński przebił się w najmocniejszych lekkich wagach opanowanych przez Azjatów, ale powtórzenie wyczynu, jakim było zdobycie tytułu mistrza świata będzie na olimpiadzie bardzo trudne - mówi prezes związku zapaśniczego Stanisław Szponar.

Powrót 38-letniego Andrzeja Wrońskiego, mistrza olimpijskiego z Seulu i Atlanty, nie oznacza medalu - najpierw i tak musi pokonać rywali w kraju, np. Marka Mikulskiego. Gdyby mu się to udało, gdyby ponadto zakwalifikował się do igrzysk i na koniec zdobył w nich medal, byłby to cud.

Prezes Szponar liczy na innego weterana, również złotego medalistę z Atlanty 36-letniego Włodzimierza Zawadzkiego. - Ewentualnie na którąś z kobiet - dodaje prezes.

I to jest właśnie typowe: po pierwsze, liczymy na którąś z kobiet, bez wymieniania nazwiska, bo w końcu "coś musi wpaść".

Po drugie, zapasy kobiece to młoda konkurencja, zadebiutuje w igrzyskach, więc automatycznie staje się szansą dla Polski - podobnie było z brązowym medalem na MŚ w Edmonton i pozycją w światowej czołówce Moniki Pyrek w skoku o tyczce kobiet lub ze złotym medalem Kamili Skolimowskiej w rzucie młotem kobiet.

Szymon Kołecki, największy polski talent w podnoszeniu ciężarów, zmaga się z kontuzją kręgosłupa. Ból nadal jest odczuwalny. - W skali 1:10 na 1 - mówi szef wyszkolenia PZPC Marek Gołąb.

Kołecki jest wciąż poddawany rehabilitacji pod kontrolą Centrum Medycyny Sportowej, ale, jak twierdzi Gołąb, "jest absolutnym kandydatem do medalu".

Nie wiadomo, czy tak jest z Agatą Wróbel, której z powodu kontuzji najpierw pleców, potem nadgarstka, czołówka światowa uciekła (zaledwie siódme miejsce w mistrzostwach świata). Mimo krótkiego, naładowanego emocjami spięcia z trenerem Ryszardem Soćko Wróbel ćwiczy. - Trener mówi, że dawno nie widział tak ciężko pracującej Agaty - opowiada Gołąb.

Ze względu na wyniki w 2003 roku nie można jednak powiedzieć, że Kołecki i Wróbel są faworytami w swoich konkurencjach.