Remis Warszawianki w Gdańsku

Podobnie jak w pierwszej rundzie Warszawianka zremisowała z AZS Gdańsk 22:22. Przy obecnej sytuacji kadrowej warszawiaków jest to raczej punkt zyskany niż stracony, jednak w tabeli spadli o jedno miejsce i są teraz na piątej pozycji
Warszawianka od początku postawiła na mocną obronę. Była tak szczelna, że pierwszego gola gospodarze zdobyli dopiero w 5. min. Jacek Wolski bronił z taką determinacją, że szybko wyleciał z czerwoną kartką z boiska za głupi faul na Mieszko Nyćkowiaku. - Przed meczem odbyliśmy z zespołem męską rozmowę. Efekt był taki, że wszyscy zostawili na boisku sporo zdrowia, a do ambicji graczy nie mogę mieć żadnych pretensji - tłumaczy trener Jarosław Cieślikowski.

Po pierwszej połowie Warszawianka powinna prowadzić kilkoma bramkami, ale jeśli nie trafia się trzech karnych (dwa razy Piotr Obrusiewicz, raz Adrian Anuszewski), to trudno marzyć o przewadze. Kapitan i lider drużyny Anuszewski nie mógł już liczyć na wsparcie Leszka Starczana (wyjechał za granicę). Skuteczność miał na poziomie 50 proc., jednak nie bał się odpowiedzialności w końcówce i zdobył dwa z trzech ostatnich goli dla Warszawianki.

Z dwóch rekonwalescentów wystąpił jedynie Michał Przybylski, ale widać po nim, że dwa miesiące nie grał w piłkę. Łukasz Czertowicz wcale nie wyszedł na boisko. - Czertowicza boli jeszcze kontuzjowana ręka. Mógłby grać tylko w ataku, a nie mogłem sobie pozwolić na wymienianie w jednym momencie aż trzech graczy - tłumaczy szkoleniowiec.

20 sekund przed końcem Warszawianka prowadziła jednym golem, ale wtedy wyrównał były zawodnik stołecznej drużyny Marcin Pilch, który najpierw dał się sfaulować Piotrowi Obrusiewiczowi, a potem wykorzystał rzut karny.

AZS AWFiS GDAŃSK - WARSZAWIANKA 22:22 (11:11). Skład Warszawianki: Suchowicz - Pepliński 5, Kłosowski 4, Anuszewski 5, Obrusiewicz 2, Diegtiarov 1, Korus 3, Wolski, Przybylski, Waśko 1.