Sport.pl

Austria - Niemcy 0:1: Gol Ballacka daje awans do ćwierćfinału

Pod nieobecność wyrzuconego na trybuny trenera Joachima Löwa, awans do ćwierćfinału zapewnił Niemcom ich kapitan, Michael Ballack, fantastycznym golem z rzutu wolnego
Koniec Euro dla Polski

Był to 36. gol pomocnika Chelsea w reprezentacji i jeden z najważniejszych. Do jego bramki Niemcy bardzo się męczyli, nie mogąc dać sobie rady z przeciętną Austrią i drżąc o wynik spotkania Polska - Chorwacja w Klagenfurcie. Rodaków Ballacka najbardziej ucieszyło jednak, że to on, kapitan i lider drużyny zapewnił jej awans. Przed meczem to właśnie on motywował drużynę jak tylko mógł. Po porażce z Chorwacją zamknął się z nią na obradach bez udziału trenera, gdzie - jak powiedział mediom - w ostrych, piłkarskich słowach zawodnicy wyjaśnili sobie wszystkie nieporozumienia. Potrafił też jednak przeprosić kolegów za własną, nie najlepszą grę.

W poniedziałek w Wiedniu w pierwszej połowie znów był prawie nie widoczny. Być może z powodu żółtej kartki z meczu z Chorwatami. W razie kolejnej groziło mu, że nie zagra w ćwierćfinale. Niemcy obawiali się, że mając to zagrożenie w tyle głowy, ich kapitan może się przesadnie oszczędzać. Zwłaszcza, że w taki sposób nie wystąpił w finale mistrzostw świata przeciwko Brazylii w 2002 roku. W 49.minucie przerwał jednak niemieckie koszmar o powtórce z Cordoby, gdzie w 1978 roku Austria ostatni raz pokonała Niemcy na wielkim turnieju.

W poniedziałek jednak nie było szans na powtórkę, bowiem w składzie współgospodarzy Euro 2008 zamiast zawodników klasy Herberta Prohaski, Hansa Krankla i Josefa Hickersbergera wyszli na boisko piłkarze bardzo chcący, ale nie wiele umiejący.

W porównaniu z oboma meczami na Euro, Löw dokonał w składzie tylko jednej zmiany. Na prawej stronie wystąpił Arne Friedrich z Hertha Berlin, który zastąpił Marcella Jansena. Oficjalnie dlatego, że lewy obrońca Bayernu doznał zwichnięcia ramienia. Niemieccy dziennikarze mówili jednak, że decyzję trener podjął po rozmowie z kapitanem, Michaelem Ballackiem. Jansen był najsłabszym zawodnikiem w meczu z Chorwacją, ponosił winę za stratę pierwszej bramki, nie radził sobie z pilnowaniem Darijo Srny. Na jego lewą stronę przesunął się z prawej Philipp Lahm. Defensywa Niemców wyglądała więc tak jak na ostatnim mundialu.

Choć Niemcom do awansu wystarczał remis, od pierwszych minut rzucili się do ataku. Już w 5. min Mario Gomes powinien zdobyć gola na 1:0, ale skiksował jeszcze gorzej niż w meczu z Polską. Stojąc dwa metry przed pustą bramkę zamiast strzelić, kuriozalnie podbił piłkę. Ta wolno zmierzała do bramki i tyłem głowy zdążył ją wybić . Chwilę później uderzył groźnie z 20 metrów, ale Juergen Macho złapał piłkę.

- Taka jest filozofia tej reprezentacji. Taki jest nasz obowiązek wobec milionów niemieckich fanów. Ta drużyna zawsze będzie walczyć o zwycięstwo. Ale też błędem byłoby dać Austriakom grać, jak to zrobili Polacy w pierwszej części meczu - zapowiadał przed meczem Löw.

Aggressivität und Konzentration (agresja i koncentracja) - miało być mottem niemieckich piłkarzy przeciwko Austrii. Obu tych czynników zdaniem Löwa zabrakło w meczu z Chorwacją. W meczu z Austrią wykazali je głównie w pierwszych 20 minutach, kompletnie dominując nad rywalami.

Austriacy, zagrzani ogólnonarodową euforią, jaką wywołał remis z Polską wywalczony w 93 minucie, wybiegli aż trzema napastnikami. Umit Korkmaz, którego wspierali z obu boków Martin Harnik i 21-letni Erwin Hoffer. Wszyscy w tych pierwszych minutach byli jednak kompletnie przestraszeni. Z niemieckiej dominacji otrząsnęli się dopiero gdy Hoffer znalazł się sam na sam z Lehmannem. Ale 38-letni weteran błyskawicznie rzucił mu się pod nogi. Po chwili Rene Aufhahauser groźnie strzelił z dystansu tuż obok słupka.

W odpowiedzi z 25 metrów świetnie uderzył Lukas Podolski, ale Juergen Macho obronił efektowną paradą. Później mecz się wyrównał, czyli obie drużyny grały równie fatalnie. Niemcy przestali zagrażać bramce Austriaków. Ci nawet przez długą chwilę nie pozwalali Niemcom wyjść z ich pola karnego, ale strzały współgospodarzy Euro były albo blokowane albo przeraźliwie niecelnie.

Choć gra wcale nie była aż taka nerwowa, w końcówce pierwszej połowy sędzia wyrzucił na trybuny obu trenerów. Obaj nawrzeszczeli na sędziego technicznego, gdy kazał im usiąść na ławce. W drodze na trybuny Löw i Josef Hickersberger przybili sobie "piątkę". Löw najpierw udał się przeprosić za zamieszanie Kanclerz Angelę Merkel, a potem usiadł na obok zawieszonego za czerwoną kartkę Bastiana Schwinsteigera, menedżera kadry, Olivera Bierhoffa i legendę tenisa, Borisa Beckera.

Po zmianie stron pod nieobecność trenera na ławce sprawy w swoje ręce wziął kapitan drużyny Michael Ballack. I potężnym strzałem z rzutu wolnego z 25 metrów trafił w samo okienko, zapewniając Niemcom awans. Macho nie miał najmniejszych szans.

Jednak w meczu z tak słabym rywalem, w barwach którego nie było choćby jednego piłkarza z przeciętnego europejskiego klubu, Niemcy zupełnie nie zachwycili. Teraz w ćwierćfinale w Bazylei czeka ich mecz z Portugalią, w której gra najlepszy piłkarz świata, Cristiano Ronaldo. Dla Ballacka będzie to okazja do rewanżu na piłkarzu Manchesteru United za przegrany finał Ligi Mistrzów i walkę o mistrzostwo Anglii. Dla Portugalii - za przegrany mecz o trzecie miejsce na ostatnim mundialu.