Czy PZPN ukarze Śląsk?

Kara finansowa i zamknięcie stadionu lub jednej z jego trybun - takie mogą być konsekwencje sobotnich zajść podczas meczu Śląska z Górnikiem. Ale czy także sędziego spotka kara? Na razie nie wiadomo
Nikt spośród wrocławskich kibiców nie ma wątpliwości: Marcin Pracz ze Szczecina, sędzia, który prowadził sobotni mecz Śląska z Górnikiem Łęczna, był stronniczy i wypaczył wynik spotkania. Od początku zachowywał się tak, jakby miał misję do wykonania. Konsekwentnie karał wrocławskich piłkarzy kartkami, aż w końcu 87. min podyktował kontrowersyjny rzut karny.

Kibice nie wytrzymali. Najpierw zaatakowali asystenta sędziego, który został zraniony w nogę kratką ściekową rzuconą zza płotu okalającego boisko. Nie mógł kontynuować pracy. Na murawę wbiegł jeden z kibiców z chęcią wymierzenia sprawiedliwości głównemu. Tylko dzięki postawie piłkarzy Śląska, którzy uspokajali widownię, nie doszło do większych zamieszek. Po zakończeniu spotkania schodzących do szatni arbitrów zaatakowali kibice. Do linczu nie doszło, bo ochroniarze powstrzymali napastników. PZPN raczej na pewno ukarze wrocławski klub, tym bardziej że Wiesław Karolak, obserwator meczu z ramienia związku, nie skrytykował po jego zakończeniu pracy arbitrów, lecz służby porządkowe i zachowanie kibiców.

- W tej chwili spływają wszystkie dokumenty z meczów, które następnie będziemy analizowali. Muszę przyznać, że jeszcze dokładnie nie wiem, co się stało we Wrocławiu - stwierdza przewodniczący Wydziału Dyscypliny PZPN Jerzy Maciak. - Gdyby to było jednak coś naprawdę poważnego, to wówczas dzwoniliby do mnie ze związku już w niedzielę lub w poniedziałek rano, aby podjąć środki natychmiastowe. Nie było takich sygnałów. Wszystko, co się działo podczas meczu, będzie opisane w protokole i po analizie zastanowimy się, czy mamy zastosować środki zabezpieczające. Możemy na przykład zamknąć stadion lub trybunę, na której siedzą szalikowcy. Oczywiście będą również kary finansowe. Zawsze zwracamy uwagę na zabezpieczenie meczu, a szczególnie ważne jest bezpieczeństwo sędziów. Decyzje podejmiemy w czwartek. Zaprosimy zainteresowanych w celu wyjaśnienia i wówczas zadecydujemy - dodaje przewodniczący Wydziału Dyscypliny w PZPN.

Nie wiadomo, czy kara spotka sędziego Marcina Pracza. Działacze Śląska po spotkaniu z Górnikiem nie kryli zdenerwowania, ale w wydawaniu opinii byli już bardziej powściągliwi niż to miało miejsce w Gdyni. Po meczu z Arką trener Marian Putyra nie wytrzymał nerwowo i oskarżył sędziego Marka Olecha o to, że sprzyjał gospodarzom. Trener zapytał wprost arbitra: "Ile wziąłeś?". Postawa Marcina Pracza od razu nasunęła podejrzenia. To, co robił na boisku, wyglądało na rewanż za atak na kolegą. Smaczku sprawie dodaje fakt, że i Pracz i Olech pochodzą z tego samego środowiska sędziowskiego: pierwszy ze Szczecina, drugi z Gorzowa Wielkopolskiego.

Po sobotnim meczu działacze Śląska byli na tyle przestraszeni, że nawet nie zwrócili się do obserwatora z pytaniem, jaką ocenę wystawił arbitrowi.

- Nie chcieliśmy znać oceny arbitra. Po meczu w Gdyni sędzia został oceniony bardzo dobrze i dlatego teraz nie byłem już ciekawy takiej oceny - wyjaśnia wiceprezes Śląska Włodzimierz Mękarski. - Zresztą nie w ocenach problem. Przecież w ten sposób niszczy się polską piłkę nożną. Nasza praca traci sens.

- Jeżeli były błędy sędziego, które mogły sprowokować publiczność, to powinny zostać opisane w protokole obserwatora. Na pewno weźmiemy je pod uwagę - zapewnia Jerzy Maciak.

To, że mecz będzie analizowany w PZPN-ie, jest pewne, bo już wczoraj zażądano od Śląska, by przysłał do Warszawy kasetę z zapisem wideo przebiegu spotkania. Co przyniesie analiza? Nie należy się raczej spodziewać niczego dobrego dla Śląska. Wrocławscy działacze chyba też niczego dobrego się nie spodziewają, świadczy o tym treść oświzdczenia, które wydali.

marw

Oświadczenie Ślaska Wrocław

Opinia o polskiej piłce nożnej jest zła. Składa się na to niski poziom sportowy, brak sukcesów w rywalizacji międzynarodowej, bieda wynikająca z braku mocnego poparcia dla dyscypliny przez sponsorów oraz organy samorządowe i polityczne, uboga oferta dla kibiców zmuszonych do oglądania meczów w prymitywnych warunkach polskich siermiężnych stadionów.

Odwrócenie tej tendencji może nastąpić przede wszystkim poprzez poprawę poziomu gry i stworzenie dzięki temu ciekawego widowiska. Kibic piłkarski chwilowo zniesie niewygody stadionowe pod warunkiem, że stworzy mu się spektakl piłkarski rozgrywany uczciwie, bez krętactw i podejrzeń o nieczystą grę. W takim duchu chcemy zarządzać wrocławskim Śląskiem. Nie mamy dużych pieniędzy, nasz stadion do znakomitych nie należy, spadliśmy z pierwszej ligi. Pozostało nam niewiele atutów, ale bardzo ważnych - mamy młodą drużynę, której średnia wiekowa wynosi 22,6 lat, oraz grupę szkoleniowców i działaczy, którzy wierzą, że można zmienić ten stan rzeczy, postępując i grając uczciwie.

Nasza nadzieja to 25 młodych, uzdolnionych piłkarzy. To oni mają być w przyszłości chlubą piłkarskiego Wrocławia. Cała nasza praca z nimi może jednak pójść na marne, jeśli wpajane im na treningach zasady uczciwości i postępowania fair play będą zderzane z panującymi na boisku układami, kumoterstwem, krzywdzącymi decyzjami sędziowskimi.

Dlatego apelujemy do Polskiego Związku Piłki Nożnej o współpracę i pomoc w walce z patologiami w sporcie. Tylko w ten sposób uleczymy chorą, ale przecież ulubioną dyscypliną sportową oraz pokażemy naszej młodzieży, która stanowi większość na polskich stadionach, że warto być uczciwym na boisku i w całym życiu.

Wyrażamy ubolewanie z powodu incydentów wywołanych przez naszych kibiców. Zaangażowany kibic piłkarski również przejść musi wielką metamorfozę. Tej pracy wychowawczej towarzyszyć jednak musi uczciwość w sportowej rywalizacji.

Prosimy piłkarskie kluby o solidarność w działaniu na rzecz walki z nieuczciwości i niekompetencją w prowadzeniu i rozgrywaniu meczów piłkarskich.

PZPN karze nas finansowo i zamyka stadiony, oceniając skutek złego postępowania kibiców, piłkarzy, trenerów i działaczy. Słuszność takiego działania nie zwalnia nas wszystkich od walki z przyczyną takich zachowań. Sukces osiągniemy tylko we wspólnym działaniu centrali, klubów i - co w ostatnim okresie wydaje się najważniejsze - sędziów.

Zarząd WKS Śląsk Wrocław SSA

Bogdan Ludkowski - prezes

Włodzimierz Mękarski - wiceprezes

Wrocław, 2.09.2002 r.

Komentarz

Oświadczanie czegokolwiek ma sens tylko wówczas, gdy ma się coś wyrazistego do oświadczenia. Albo się coś ostro oprotestowuje, albo coś z całą mocą popiera, za coś przeprasza albo dziękuje. Tekst oświadczenia zarządu Śląska to mieszanka języka późnego Gomułki, wczesnego Gierka oraz kościelnego kazania. Po lekturze nie wiem, czy w związku z tym, co wydarzyło się w sobotę, działacze coś popierają, przeciwko czemuś protestują, kogoś przepraszają czy też komuś za coś dziękują. A może się po prostu czegoś boją? W takim przypadku lepiej nie wydawać żadnych oświadczeń.