Ruch Chorzów - GKS Katowice 2:0

Ruch wreszcie wygrał, a GKS Katowice prawdopodobnie straci fotel lidera. Chorzowscy piłkarze zwycięstwo zadedykowali prezesowi Krystianowi Rogali, który w niedzielę skończył 47 lat.


PIŁKA NOŻNA. Ruch Chorzów - GKS Katowice

Zatrzymali lidera

Ruch wreszcie wygrał, a GKS Katowice prawdopodobnie straci fotel lidera.

Chorzowscy piłkarze zwycięstwo zadedykowali prezesowi Krystianowi Rogali, który kilka dni temu skończył 47 lat.

- Dobrze byłoby się przełamać i strzelić wreszcie bramkę - wzdychał przed derbowym meczem Ruchu z GKS Mariusz Śrutwa. Najskuteczniejszemu "napastnikowi" niebieskich ta sztuka się nie udała. Szczęście uśmiechnęło się za to do Damiana Gorawskiego i Krzysztofa Bizackiego. "Gora" trafił do siatki rywala po 15 miesiącach przerwy, Bizak czekał na swoją 50 bramkę w barwach Ruchu "tylko" pół roku. - Wreszcie - zaciskał z radości pięść Gorawski.

Jego gol była bardzo ważna dla losów meczu. Gdy Gorawski podchodził do piłki ustawionej 25 metrów od bramki Jarosława Tkocza, wydawało się, że zdecyduje się na dośrodkowanie. On jednak uderzył mocno po ziemi, Bizacki podskoczył nad piłką, a zaskoczony bramkarz GKS próbował łapać piłkę, ale nie dał rady. - W pierwszej połowie w podobnej sytuacji na strzał zdecydował się Tomasz Fornalik. Uderzenie nie bardzo mu wyszło. Wtedy powiedziałem sobie, że następna taka okazja jest moja. Uderzyłem mocno, bez namysłu. Podobne zagrania często ćwiczę na treningu - opowiadał Gorawski, który gola zadedykował swojej byłej dziewczynie Anecie.

Katowiczanie, który do momentu straty bramki grali bardzo bojaźliwie chcieli szybko odrobić straty. Gdy jednak ruszyli do przodu większą ilością zawodników zostali szybko skarceni. Piłka jak po sznurku wędrowała od nogi Śrutwy do Wosia, a na koniec trafiła do Bizackiego. Skrzydłowy Ruchu długo składał się do strzału. Przymierzył jednak celnie. Piłką otarła się jeszcze o słupek i wtoczyła do bramki GKS. Po tym ciosie lider już się nie podniósł.

Chorzowianie dla których mecz z GKS był według słów prezesa Krystiana Rogal "być albo nie być" byli lepszą drużyną od początku spotkania. Przez długie minuty gra toczyła się głównie na połowie GKS. Akcje Ruchu były jednak bardzo chaotyczne. Chorzowianie strzelali praktycznie z każdej pozycji. Szczególnie aktywny był Bartłomiej Jamróz i Jan Woś. Pierwszy uderzał jednak piłkę niecelnie, a drugi zbyt słabo.

Wreszcie dobry mecz rozegrał Gorawski. - Gra na bocznej pomocy nie jest szczytem moich marzeń. Pewnie, że wolałbym grać w ataku. Wtedy o przełamanie strzeleckiej niemocy też byłoby łatwiej. Swój dzisiejszy występ oceniam jako dobry. Na bardzo dobry przyjdzie jeszcze czas - uśmiechał się skrzydłowy Ruchu.

Śląskie derby dały Ruchowi pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach. Niestety dla chorzowskich kibiców były też pożegnaniem Łukasza Surmy. Utalentowany pomocnik po czterech sezonach spędzonych w Ruchu przenosi się do Legii Warszawa. - Im bliżej było tego dnia, tym większy żal mnie nie ogarniał. Przeżyłem z Ruchem wiele dobrego. Dziś chcę pamiętać tylko o dobrych chwilach. Dziękuję kibicom za pożegnanie. Atmosfera na meczu była dziś rewelacyjna. Odchodzę bo lubię sobie stawiać co raz wyższe cele. W Warszawie będę miał taką szansę - mówił mokry od szampana Surma.

Miejsce na środku pomocy chorzowskiej drużyny zajmie teraz Tomasz Kulawik. Pozyskany z Wisły Kraków piłkarz zadebiutował wczoraj przed chorzowską publicznością - Trochę się tego meczu obawiałem. Dziękuję kibicom za słowa otuchy - mówił "Kula".



Ruch Chorzów - GKS Katowice 2: 0 (0:0)

Bramki: Gorawski (60., z rzutu wolnego po faulu Widucha na Bizackim), Bizacki (66., po podaniu Wosia). Widzów: 6 tys.

Ruch: Matuszek - Matyja, Malinowski, Fornalik Gorawski (83. Szyndrowski), Jamróz Ż (46. Molek), Surma, Kulawik (86. Potok), Bizacki - Woś, Śrutwa.

GKS: Tkocz - Sadzawicki, Kowalczyk, Adamczyk, Sznaucner - Bojarski, Widuch, Sierka (70. Muszalik), Bała Ż Wróbel Ż (70. Fonfara), Gajtkowski.

Ocena meczu: 3 piłki

Ruch - GKS

14 strzały 4

5 celne 1

0 słupki i poprzeczki 0

22 faule 24

0 spalone 0

5 rzuty rożne 2



Bohater meczu

Krzysztof Bizacki

Pomocnik Ruchu wiedział, kiedy podskoczyć przy strzale Gorawskiego i gdzie posłać piłkę, po podaniu Wosia.



Zdaniem trenerów

Jan Żurek (trener GKS): - Gratuluję zwycięstwa piłkarzom Ruchu, którzy zagrali dzisiaj naprawdę dobry mecz. Co prawda straciliśmy nieco przypadkowe bramki, ale nie zmienia to faktu, że chorzowianie wygrali zasłużenie.

Orest Lenczyk (trener Ruchu): - Ja również uważam, że zasłużenie wywalczyliśmy trzy punkty. Były momenty kiedy długo utrzymywaliśmy się przy piłce, stwarzaliśmy podbramkowe sytuacje. Zwycięstwo mogło być okazalsze, ale nie wybrzydzam.

not. gak







Rozmowy pod szatnią

Stanisław Wróbel (GKS): - Ruch zagrał dziś świetny mecz pod względem taktycznym. Chorzowianie zaskoczyli nas agresywną grą, nie spodziewaliśmy się takiej postawy. Rywale byli również bardzo konsekwentni, po pierwszym golu poszli za ciosem i strzelili nam drugą bramkę. Niepotrzebnie odkryliśmy się w drugiej połowie, po stracie gola chcieliśmy odrobić straty i Ruch to wykorzystał.

Damian Gorawski (Ruch): - Przed meczem nie zastanawialiśmy się na który miejscu jest GKS. Chcieliśmy po prostu wygrać. Zwycięstwo to nasz prezent na urodziny prezesa Rogali.

Jarosław Tkocz (GKS): - Wydaje mi się, że przy pierwszym golu piłka również dotknęła któregoś z chłopaków. To mnie zmyliło i utrudniło interwencję. Drugi gol to już bardzo trudna sytuacja, bo piłka na pewno odbiła się od Jacka Kowalczyka i nie miałem żadnych szans na obronę. Myślałem, że "Kowal" zdoła wybić piłkę, jednak ta odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki.

Myślę jednak, że nic się nie stało, w następny, meczu postaramy się wygrać. Jedna porażka nic nie znaczy, teraz znowu trzeba się odbudować.

rg, tod