Sport.pl

Co Gollob to Gollob

Tylko dwa tygodnie Tomasz Gollob pozwolił cieszyć się Gregowi Hancockowi z pozycji lidera klasyfikacji generalnej cyklu Grand Prix. W sobotnim finale na stadionie Parken w Kopenhadze pokazał, co znaczy jeździć po mistrzowsku
:
-
Gollob pokazał, że jak na mistrza świata przystało, nie ma dla niego zadań nie do wykonania. Patrząc, jak jedzie w finale po najwyższy stopień podium i fotel lidera, trudno było znaleźć w nim tego samego zawodnika, który na początku kopenhaskich turniejów nie radził sobie z jednodniowym torem. Polak przyznał, że jego team bardzo ciężko pracował podczas całych zawodów. - Cały czas szukamy ustawień, aby koło było na starcie 10 cm ponad nawierzchnią - mówił w trakcie zawodów. W finale mechanicy dostroili sprzęt po mistrzowsku, a Gollob w swoim "firmowym" stylu najpierw minął po orbicie resztę stawki, po czym płynnie pokonując kolejne okrążenia, powiększał przewagę nad rywalami. Kiedy obejrzał się za siebie tuż przed metą, rywale dopiero pokonywali ostatni łuk. - Jestem bardzo szczęśliwy - podsumował krótko swój występ. I pozdrowił wiernych polskich kibiców: - Jedziemy dalej.

Dobry występ miał też Jarosław Hampel, który z 12 punktami zajął piątą pozycję. Szansę na powtórkę z zeszłego roku, kiedy wraz z Tomaszem Gollobem stali na najwyższych stopniach podium, zniweczył Chris Holder, który w półfinale wyprzedził srebrnego medalistę ubiegłorocznych indywidualnych mistrzostw świata. Hampel utrzymał trzecią pozycję w klasyfikacji generalnej mimo drugiego miejsca Jasona Crumpa.

Powodów do zadowolenia nie ma trzeci z Polaków Janusz Kołodziej. Do trzech zer i defektu dodał co prawda na osłodę zwycięstwo, ale nie zmienia to faktu, że daleko mu do ubiegłorocznej formy.

Miło wizyty w Danii nie będzie też wspominał Norweg z polskim paszportem Rune Holta. Zdobył zaledwie sześć punktów i zajął odległe, 12. miejsce.

Cały turniej, mimo iż w finale znaleźli się starzy wyjadacze (poza Gollobem - Crump i Hancock) i prezentujący ostatnio świetną formę zwycięzca z Göteborga Chris Holder, był jednak pełen niespodzianek. Do takich należy choćby wygrana Andreasa Jonssona z Gollobem w czwartej gonitwie. Dla Szweda było to drugie biegowe zwycięstwo od początku tegorocznego cyklu, za to nad samym mistrzem świata.

Przełamał się też nareszcie Artiom Łaguta. 20-letni Rosjanin, który przebojem wygrał zeszłoroczne Grand Prix Challenge, przed turniejem w Kopenhadze zdobył zaledwie trzy punkty. Tym razem wygrał wreszcie swój pierwszy bieg w Grand Prix i z siedmioma punktami otarł się o półfinał. Tylko to, że Nicki Pedersen i Chris Harris mieli przy tej samej liczbie "oczek" po rundzie zasadniczej dwa biegowe zwycięstwa, spowodowało, że ostatnie biegi oglądał już z trybun.

"Zdruzgotał, latał, nie jeździł!" - zagraniczne media o Gollobie»


Więcej o: