Koszykówka. Małgorzata Dydek (1974-2011). Ptyś, czyli więcej niż gwiazda

Chciała być harcerką, biegi w maluchu zmieniała kolanem, wystąpiła u Jaya Leno. Na treningach sympatycznie leniuchowała, zdobyła mistrzostwo Europy, podbiła żeńską NBA. Założyła rodzinę, urodziła dwóch synów. Zmarła, będąc w ciąży z trzecim dzieckiem
Małgorzata Dydek była jedną z najsłynniejszych, najlepszych i najwyższych koszykarek na świecie. Z reprezentacją Polski, Olimpią Poznań i Lotosem Gdynia, francuskim Valenciennes, hiszpańskimi Pool Getafe Madryt i Ros Casares Walencja, a także z Connecticut Sun w amerykańskiej WNBA zdobyła kilkanaście medali, grała w ponad 20 finałach różnych rozgrywek.

Ale była też kimś więcej niż koszykarką odnoszącą sukcesy. Była ikoną swojej dyscypliny znaną na całym świecie - "Ptysiem" w Polsce, "Margo" na świecie. Jej niespodziewaną śmierć, wynik zatrzymania się akcji serca, opłakiwano szczególnie w Polsce, USA i w Australii. "Jestem w szoku, odkąd usłyszałam o stracie tak cudownej osoby, matki i żony" - napisała na Twitterze po śmierci Dydek była supergwiazda WNBA Lisa Leslie.

"Natapirowali włosy i wyszło 215 cm"

Była środkową pod względem wieku, ale pierwszą pod względem wzrostu z trzech córek Jana i Marii [o cztery lata starsza Katarzyna ma 197 cm wzrostu, a osiem lat młodsza Marta 195 cm]. Tata Małgosi ma niemal dwa metry wzrostu, mama ponad 180 cm, a dziadek Aleksander ponoć 210 cm. Ile dokładnie miała Małgorzata? Po podpisaniu kontraktu w 1998 roku z Utah Starzz pomiary w Salt Lake City wykazały dokładnie 218,4 cm. - To żarty. Mierzyli mnie pod ścianą, natapirowali włosy i wyszło 215 cm. Powiedzieli mi jednak, że skoro gram w butach, to dodadzą mi cal i tak zostało - mówiła potem Dydek, a po świecie krążyło kilka wersji dotyczących jej wzrostu - od 213 do 218 cm.

Na pytania o centymetry odpowiadała setki, a może nawet tysiące razy. Nie cierpiała ich, ale była cierpliwa. - Gdybym mogła wybrać, chciałabym być niższa. Mieć 185 czy 190 cm byłoby trochę praktyczniej - stwierdziła kiedyś. Ale to dzięki wzrostowi zrobiła wielką karierę w koszykówce, która pomogła jej wyrosnąć z kompleksów.

Kiedy była nastolatką, wzrost był jej utrapieniem. - Wychodziłam na ulicę, nawet tylko po zapałki do kiosku, zawsze wracałam z płaczem. Ale przyzwyczaiłam się. Dzisiaj dziwnie się czuję, gdy na ulicy nikt na mnie nie patrzy. Myślę wtedy: "Boże, coś musi być nie tak!" - śmiała się Dydek w jednym z wywiadów dla "Gazety".

Opowiadała anegdoty o jeździe maluchem, którym kierowała, siedząc na tylnym siedzeniu, a biegi zmieniała kolanem. W wieku 20 lat, jako koszykarka Olimpii, jeździła po Poznaniu białym renault clio. Lubiła zabawę w amatorskich rajdach, na ulicach miasta parkowała gdzie popadnie. Straż miejska była jednak dla niej wyrozumiała i z uśmiechem ściągała blokady kół.

Sympatyczne lenistwo

Karierę zaczęła w Huraganie Wołomin, choć zamiast koszykarką chciała być... harcerką. - Nic tylko siedzieć w lesie i palić ogniska. Skusiła mnie starsza siostra. Czym? Legitymacją klubową. Taką w sztywnej okładce, składaną, ze zdjęciem. To było coś nowego, więc poszłam na trening - opowiadała.

W młodzieżowych rozgrywkach wypatrzył ją Tomasz Herkt, trener Olimpii Poznań, który przez dekadę na przełomie wieków był architektem sukcesów polskich koszykarek w klubach i w reprezentacji. Maturę Dydek zdawała w Poznaniu, już po zdobyciu z reprezentacją juniorek brązu mistrzostw Europy, ale przed wywalczeniem trzeciego miejsca w młodzieżowych mistrzostwach świata.

W 1998 roku, tuż po wyborze w drafcie z nr. 1 do WNBA, ale jeszcze rok przed wygraniem mistrzostw Europy, Herkt mówił o 24-letniej Dydek. - Jej kariera sportowa dobrze się rozwinęła. Z Olimpią dwa razy doszliśmy do finałów europejskich pucharów. Po wyjeździe z Polski stale grała w finale najważniejszego europejskiego pucharu, teraz ma pierwszoplanową rolę w WNBA.

- Powinna jednak zrobić większe postępy - dodawał trener. - Wydaje mi się, że za często gra i nie ma czasu na przygotowania. Zbyt często zdarzają jej się też słabe mecze. A według mnie w każdym, wszystko jedno czy w klubie, czy w reprezentacji, powinna mieć 20 punktów i 10 zbiórek. Na pewno pomoże jej gra w USA. Powinna lepiej grać pod koszem, musi się tam bić o piłki. A w Stanach trzeba tak grać, tam jest się z kim bić pod koszem - tłumaczył Herkt.

- Wady Małgosi? Jest trochę leniwa. Ale to jest takie sympatyczne lenistwo. Czasami manifestuje, że chciałaby, ale nie może - mówił trener.

Grzeczny gigant. Zbyt miły

Jak grała Dydek? Z pozoru punkty zdobywała z łatwością, bo wystarczyło jej wyciągnąć do góry ręce, złapać piłkę, odwrócić się i trafić do kosza. W obronie królowała w zbiórkach i blokach, ale pod oboma koszami walczyła też z nieprzychylnością sędziów, którzy odgwizdywali jej wiele fauli. - Podczas meczu z Wisłą w Krakowie Monika Krawiec wbiegła na mnie. Nie jestem aktorką, więc się nie przewróciłam i sędziowie nie gwizdnęli jej faulu ofensywnego. Ale dlaczego dali mi faul umyślny? Nie mam pojęcia. Arbiter tłumaczył, że był zbyt duży kontakt. Przecież to nie moja wina - dziwiła się Dydek po jednym ze spotkań. Z drugiej strony wysoka, ale wiotka koszykarka musiała często znosić brudną grę niższych przeciwniczek.

Dla każdej drużyny, w której grała, była jednak skarbem - "Ptyś" powodował, że przeciwnicy na mecze z jej zespołami musieli przygotowywać specjalną taktykę. Ba, jej pojawienie się na treningach w USA przed debiutanckim sezonem w WNBA wywołało popłoch wśród trenerów - ktoś z błędem wpisał przy nazwisku Dydek "wzrost - 198 cm" i dopiero po wejściu na salę szefowie przeciwników Starzz zaczęli nerwowo szukać możliwości podwyższenia składów.

Rekordy w zablokowanych rzutach biła prawdopodobnie w każdej lidze, w jakiej grała, ale wszystkie takie akcje "Margo" policzyli tylko zakochani w statystykach Amerykanie - klasyfikację bloków w WNBA wygrywała aż dziewięć razy, w sumie miała ich 877 w 323 meczach. Druga na liście Lisa Leslie ma ich o 55 mniej, z grających koszykarek 568 bloków ma Lauren Jackson.

Ze swoim koszykarskim idolem Magikiem Johnsonem miała kilka wspólnych cech - uśmiech oraz zamiłowanie do podań i gry zespołowej. - Znakomicie podaje, a poza boiskiem jest grzecznym gigantem. Jest nawet zbyt miła: blokuje rzuty z uśmiechem na twarzy, i to powinno się zmienić - mówiła trenerka Starzz Denise Taylor.

Amerykanie kochali ją jednak nie tylko za grę - furorę robił także uśmiech "Margo", jej cierpliwość do fanów i świetne radzenie sobie jako dusza towarzystwa. Na wspólne grillowanie zapraszał ją gwiazdor Utah Jazz Karl Malone, w pierwszym sezonie gry za oceanem Dydek wystąpiła w słynnym talk show Jaya Leno w NBC. Rozmawiać potrafiła w pięciu językach - polskim, francuskim, hiszpańskim, angielskim i rosyjskim, uwielbiała włoskie spaghetti, lubiła fotografować.

Jeśli sukces, to tylko z Dydek

W 1999 r. Dydek była kluczową koszykarką reprezentacji, która nieoczekiwanie zdobyła złoto ME podczas turnieju w Polsce. - Czuje się pani gwiazdą polskiego sportu? - pytali potem dziennikarze. - O mój Boże święty, bez przesady. Fajnie, że zdobyłyśmy mistrzostwo, ale po takim jednorazowym sukcesie, jednym dobrym występie, nikt się gwiazdą nie staje. Wiem na pewno, że jestem najwyższa - odpowiadała skromna Dydek, ale fachowcy wiedzieli lepiej - "La Gazzetta dello Sport" wybrała ją najlepszą koszykarką Europy w 1999 r.

By lepiej przygotować się do tego turnieju, po czterech sezonach we Francji i Hiszpanii wróciła do Polski i rozpoczęła dominację z zespołem z Gdyni - w ciągu siedmiu lat zdobyła siedem złotych medali (w sumie dziewięć, licząc z tytułami z Olimpią), dwukrotnie grała w finale Euroligi. Nazwisko Dydek łączyło się z każdym sukcesem klubowym lub reprezentacyjnym. - Czy polska kobieca koszykówka znaczyłaby coś bez pani? - zapytano kiedyś "Ptysia". - Inne zespoły nie mają Małgosi Dydek i też odnoszą sukcesy - odpowiedziała krótko koszykarka. Ale i tak wszyscy wiedzieli, że bez Dydek piękne chwile byłyby niemożliwe.

W 2005 r. "Ptyś" wyjechał do Rosji. - Nie będę ukrywać, że oferta z Jekaterynburga była bardzo atrakcyjna. Jednak nie jadę tam, jak niektórzy sądzą, dla pieniędzy. W Rosji gra sporo dobrych koszykarek, poziom ligi jest naprawdę wysoki - zaznaczała Dydek. Po roku przeniosła się do Ros Casares Walencja, z którym na finiszu kariery wywalczyła kolejne wicemistrzostwo Euroligi.

Szczęśliwa mama

Ostatni oficjalny mecz rozegrała 11 września 2008 r., kiedy po urodzeniu pierwszego syna próbowała wznowić karierę w WNBA. Wystąpiła jednak tylko w dwóch meczach Los Angeles Sparks - w ostatnim, z Atlanta Dream, była na boisku przez dwie minuty, oddała jeden niecelny rzut.

Dlaczego zrezygnowała z gry w trakcie sezonu? - Trudno rozstać się z dzieckiem zaraz po jego urodzeniu - tłumaczyła w rozmowie z magazynem "Tempo". - David miał cztery miesiące i już latał z nami na mecze. Nie chciałam zatrudniać niani, wolę sama opiekować się dzieckiem. Widzę, jak stawia pierwszy kroczek, a nie opowie mi o tym babcia; słyszę, jak po raz pierwszy mówi: mama. To niepowtarzalne i szkoda byłoby mi to stracić.

Rodzina okazała się drugim powołaniem "Margo". Po ślubie z Anglikiem Davidem Twiggiem przeniosła się do Australii, gdzie mąż dostał pracę. Sama zaczęła trenować rezerwy Northside Wizards w Brisbane. - Szkolę młode dziewczyny, choć przez lata zapierałam się, że nigdy nie zostanę trenerką. Na razie to bardziej zabawa niż sport - tłumaczyła.

Pod koniec 2010 r. urodziła drugiego syna - Aleksandra. - Jeszcze w drugiej ciąży dostawałam oferty - przypominała w grudniu tego roku. - Mam jednak dwójkę dzieci i przy nich jest moje miejsce. Przez te wszystkie lata grania byłam zmęczona nie tyle fizycznie, co mentalnie. A teraz? Od trzech lat nie przespałam żadnej nocy, tak w całości, mimo to czuję się świetnie.

Atak serca był zaskoczeniem, bo o arytmii wykrytej na początku kariery mało kto pamiętał. Dydek przez tydzień była w śpiączce farmakologicznej; próby wybudzenia nie powiodły się. Zmarła 27 maja. Była w czwartym miesiącu ciąży.

Kariera Dydek

Europa: Huragan Wołomin (1986-92), Olimpia Poznań (1992-94), USO Valenciennes (1994-96), Pool Getafe Madryt (1996-98), Lotos Gdynia (1998-2005), UMMC Jekaterynburg (2005/06), Ros Casares Walencja (2006/07).

WNBA: Utah Starzz (1998-2002), San Antonio Silver Stars (2003-04), Connecticut Sun (2005-07), Los Angeles Sparks (2008).

Reprezentacja: kadry młodzieżowe (do 1993), reprezentacja seniorek (132 mecze w latach 1993-2003).

Sukcesy: mistrzostwo Europy (1999), dziewięć razy mistrzostwo Polski (1993-94 i 1998-2005), dwa razy mistrzostwo Hiszpanii (1997-98), czterokrotny udział w finale Euroligi (1998, 2002, 2004, 2007), finał WNBA (2005), brązowy medal młodzieżowych ME (1992), brązowy medal młodzieżowych MŚ (1993), udział w igrzyskach olimpijskich (2000), tytuł najlepszej koszykarki Europy (1999).

Malone ją uwielbiał - Małgorzata Dydek »