Sprawa Rumsasa: demonstracja w Wilnie

W tajemnicy przed mediami litewski kolarz i rewelacja Tour de France Raimondas Rumsas znalazł się w stolicy Łotwy Rydze, gdzie przeprowadził kontrolę antydopingową.


Według wstępnych wyników dodatkowej kontroli antydopingowej przeprowadzonej w Rydze Rumsas, który zajął trzecie miejsce w tegorocznym Tour de France, nie mógł zażywać EPO (erytropoetyny), jak to sugerowała francuska policja. Erytropoetyna została znaleziona (oprócz prawie 40 innych lekarstw) w bagażniku jego żony Edity podczas powrotu z Tour de France 2002 do domu we Włoszech. Pani Rumsiene od 30 lipca jest w areszcie we francuskim mieście Bonneville.

Litwini robią testy

Raimondas Rumsas poddał się niezależnej kontroli antydopingowej w Rydze we czwartek. Powiedział on litewskiej agencji prasowej ELTA, że udało mu się zmylić dziennikarzy we Włoszech i w tajemnicy dotrzeć do stolicy Łotwy, dlatego też nikt wcześniej nie wiedział o jego podróży. Litewski kolarz twierdzi, że dodatkowe badania były pomysłem litewskich działaczy sportowych.

W ryskim Centrum Medycyny Sportowej badano jego krew. Według litewskich lekarzy, którzy uczestniczyli w badaniach, wstępnie ustalono, że poziom hemoglobiny we krwi i hematokrytu jest w normie, a to oznacza według Rimy Berlovenie, szefowej programu antydopingowego litewskiego departamentu sportu, że Rumsas nie mógł używać EPO (erytropoetyny) i nie potrzeba dodatkowych badań na jej obecność w organizmie. Mocz kolarza zostanie zaś zbadany przez dwa niezależnie laboratoria - jedno w Niemczech i jedno w Szwecji. Wyniki będą znane zapewne w poniedziałek.

Torba lekarza

Piątkowe media na Litwie cytują także hiszpański dziennik sportowy "AS", który napisał, że francuscy policjanci znaleźli w bagażu Jose Ibargureno, lekarza zespołu Lampre-Daikin, w którym jeździł Rumsas, kortykoidy, które są uznawane za środki dopingujące. Lekarz przyznał się do ich posiadania, podkreślił jednak, że są to nieznaczne ilości, które na wszelki wypadek wożą ze sobą wszyscy lekarze kolarzy. Powiedział też, że przekazał przez kolarza jego żonie papierową torbę z lekarstwami, aby ta przewiozła je przez granicę. Według gazety "France Soir" jego słowa potwierdzają pierwotną wersję Edity Rumsiene, która francuskiej policji powiedziała, że wzięła od męża papierową torbę z wypisanym na niej nazwiskiem męża. Według Ibargureno w torbie były włoskie lekarstwa przeznaczone do regeneracji sił po ogromnym wysiłku i różnego rodzaju recepty.

Z kolei lekarze z kliniki w Kownie, gdzie na raka leczyła się teściowa Rumsasa, wysłali do Francji historię jej choroby. Kowieńscy lekarze twierdzą, że na jej podstawie można twierdzić, że część medykamentów znalezionych w bagażniku Rumsiene mogła być przepisana przez włoskich lekarzy, którzy kontynuowali terapię teściowej Rumsasa.

Pikieta dla Edity

W obronie Edity Rumsiene w Wilnie w piątek pod ambasadą francuską demonstrowało kilkadziesiąt osób. Domagali się wypuszczenia żony kolarza z więzienia. Demonstranci oskarżali Francję o łamanie zasad demokracji i praw człowieka. Do demonstrantów dołączyła grupka belgijskich turystów. Jeden z nich, przemawiając, oskarżał Francuzów, że łamią główną zasadę swojego narodu: "wolność, równość, braterstwo". Decyzja o przedłużeniu aresztu lub wypuszczeniu na wolność Edity Rumsiene zostanie podjęta w poniedziałek.