Tour de France. Rumsas - litewski fenomen

Rajmondas Rumsas robi w tym roku furorę w Tour de France jak Zenon Jaskuła w 1993 roku. Litwin zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, choć przed kilkoma laty zsiadł z roweru i wziął się za handel samochodami
30-letni zawodnik włoskiej grupy Lampre zaszokował już wszystkich podczas prologu w Luksemburgu. Był trzeci. W przeddzień etapów w Pirenejach Lance Armstrong na pytanie francuskiej telewizji France 2: "Kto będzie dla Pana najgroźniejszym rywalem w górach?" odpowiedział: Beloki i Rumsas. Amerykanin nie myli się nie tylko na trasie, ale i w prognozach.

Litwin przyjeżdżał w dotychczasowych górskich etapach w czołówce. Wielką formę pokazał w niedzielę na podjeździe pod Mont Ventoux. Zajął w nim co prawda piąte miejsce i przyjechał za Armstrongiem, ale wyprzedził byłego lidera wyścigu Hiszpana Igora Gonzaleza de Galdeano i obecnego wicelidera Josebę Belokiego. Dało to Rumsasowi awans na trzecią lokatę w klasyfikacji generalnej.

Dobrze mu szło

Jesienią 1995 roku Rumsas podpisał pierwszy zawodowy kontrakt. Drugą stroną zawierającą umowę był Piotr Kosmala zakładający wtedy grupę zawodową Mróz Borek Wielkopolski, dziś trener kadry polskich szosowców i nadal dyrektor sportowy Mroza. - Wypatrzyłem go, bo był drugi w Wyścigu Solidarności, a przedtem dobrze pojechał w Tour de Pologne, w którym wyprzedził go tylko Darek Baranowski - opowiada Kosmala.

Ale w 1995 roku Rumsas nie był już kolarzem. Handlował samochodami. Sprowadzał je z Niemiec i sprzedawał na Litwie. - Dobrze mu szło, bo trudno było mi go namówić, żeby znowu zaczął jeździć - podkreśla Kosmala.

W tym samym roku Litwin miał propozycję również z grupy US Postal. Nie była to jednak jeszcze wielka ekipa z Armstrongiem w składzie. Amerykańska drużyna dopiero powstawała, a jej założycielem był polski trener Edward Borysewicz. Miał do wyboru dwóch litewskich kolarzy - Remigiusa Lupeikisa i Rumsasa. Wybrał Lupeikisa, który kariery w Postal nie zrobił. Dziś jeździ zresztą w Mrozie.

Rosyjska szkoła

Rumsas zrezygnował jednak z samochodów i w 1996 roku zadebiutował w zawodowym peletonie w barwach Mroza. - Szybko się zaadaptował w grupie. Nauczył się polskiego. Byłem z niego bardzo zadowolony. On reprezentował typ rosyjskiej szkoły kolarskiej. Był dobry jako lider i jako pomocnik - w zależności czego było nam potrzeba - tłumaczy Kosmala.

W Mrozie Rumsas jeździł przez cztery lata. Na mistrzostwach świata w 1998 roku w Valkenburgu zajął miejsce w pierwszej dziesiątce. Rok później wygrał wyścig Settimana Bergamasca we Włoszech. - Chciał już od nas odejść po Valkenburgu. Gdy tak dobrze pojechał we Włoszech, było pewne, że się z nami rozstanie. Miał kilka propozycji z Włoch - mówi Kosmala.

Po Mrozie nową grupą Litwina była Fassa Bortolo. - Jeżeli nasz budżet wynosi 2 miliony złotych, a takiej grupy jak Fassa 6-7 milionów dolarów, to o tę różnicę w budżetach proporcjonalnie wzrosły jego zarobki - opowiada dyrektor Mroza.

W 2000 roku Rumsas wygrał m.in. zaliczany do Pucharu Świata wyścig Giro di Lombardia. Ubiegły rok miał trochę słabszy. Nie wystartował w Tour de France, czym był bardzo rozczarowany i co zaważyło nieco na opuszczeniu Fasso Bortolo.

Prawa peletonu

W tegorocznym Tour de France Rumsas nie wystartował wcale jako lider ekipy. Ale po prologu w Luksemburgu okazało się, że w Lampre jest najsilniejszy. - Ma duże szczęście, że jeździ we włoskiej grupie, gdzie nie ma wybitnych kolarzy. Zawsze zachodnim grupom jest niezręcznie, gdy ich liderem zostaje tak jak w tym wypadku Litwin. Oni wolą Francuza czy Belga, bo to się bardziej medialnie sprzedaje - mówi Kosmala. - Gdyby Rumsas był w hiszpańskiej grupie, nie znalazłby się tak wysoko w klasyfikacji. Ani iBanesto.com, ONCE, ani Kelme nie pozwoliłyby mu na tak swobodną jazdę. Takie są prawa w kolarskim peletonie. W Lampre pokazał, jaki jest mocny, i że jest w stanie pracować sam na siebie, co szefowie musieli szybko zaakceptować.