Lotus Renault trzecią siłą?

Red Bull, McLaren, Lotus Renault i dopiero potem Ferrari - tak wygląda układ sił po dwóch wyścigach sezonu Formuły 1
Roberta Kubicę, który od lutowego wypadku w rajdzie leży w szpitalu we włoskim Pietra Ligure, zastępuje w Lotus Renault 34-letni Heidfeld. Lotus Renault sięgnęło po Niemca m.in. dlatego, by ten swoim doświadczeniem wspomagał Witalija Pietrowa. W wyścigach w Australii i Malezji Rosjanin i Niemiec zajmowali trzecie miejsca i zasłużyli na miano ich bohaterów.

- Podoba mi się, że jako kierowca Lotus Renault jestem pytany o to, czy jesteśmy najgroźniejszym zespołem - mówił po wyścigu w Malezji Heidfeld, który na podium stanął po dwuletniej przerwie - poprzednio 5 kwietnia 2009 roku w... Grand Prix Malezji, kiedy jeździł jeszcze obok Kubicy w BMW Sauber.

Niemiec studzi jednak zapał i wyklucza walkę o zwycięstwa. - Na chwilę obecną jesteśmy zbyt daleko za czołówką. Z drugiej strony poczyniliśmy całkiem niezłe postępy i mamy nadzieję, że uda nam się pójść za ciosem - dodał. Na powtórzenie dobrego wyniku Heidfeld i Pietrow będą mieli szansę już w niedzielę, bo Grand Prix Chin - ostatnie z serii zamorskich na początku sezonu - odbędzie się po krótszej niż zwykle, tygodniowej przerwie.

Lotus Renault na razie wyprzedza w tabeli Ferrari, które po zimowych testach typowane było do walki o zwycięstwa z Red Bullem. Na obrońców tytułu w drugim wyścigu z rzędu naciska jednak nieoczekiwanie McLaren, a włoski zespół zawodzi. Szczególnie w kwalifikacjach - lider Ferrari Fernando Alonso dwukrotnie startował z rozczarowującej piątej pozycji.

Bardzo dobrze spisuje się za to broniący tytułu Sebastian Vettel z Red Bulla. Niemiec wygrał dwa wyścigi i - licząc z końcówką poprzedniego sezonu - przedłużył serię zwycięstw do czterech. W Australii i Malezji jechał na czele przez 109 ze 114 okrążeń, a na dodatek triumfował mimo kłopotów z psującym się KERS, które przyspiesza samochód o kilka dziesiątych sekundy na okrążeniu.

- W obu wyścigach widzieliśmy, że Red Bull nie był w stanie pokazać całego potencjału, i dlatego musimy na nich naciskać, aby rywale wiedzieli, że nie mogą sobie pozwolić na błędy - mówi Lewis Hamilton z McLarena, który z 22 punktami jest na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej. Prowadzi Vettel (50) przed Jensonem Buttonem (McLaren, 26).

Kubica staje na nogi - "sam narzuca wysokie tempo" »