Tomasz Gollob: - Wszystko mnie boli

Bolą mnie biodra, nogi, ręce, łopatki... Do Szwecji zabieram masażystę. Muszę być w ruchu, żeby nie "zastygnąć" - mówi Gazecie Tomasz Gollob. Polak w sobotę wystartuje w Grand Prix Szwecji w Sztokholmie
Maciej Łopatto: Upadek w meczu ligowym z Apatorem/Adrianą Toruń wyglądał strasznie: najechałeś na pełnej prędkości na upadającego brata Jacka, przekoziołkowałeś i wreszcie sam runąłeś na tor. Jak się teraz czujesz?

Tomasz Gollob: Bolą mnie biodra, nogi, ręce, łopatki... Gram w tenisa, korzystam też z naświetlań laserowych, basenu, okładów, masaży. Przy takim potłuczeniu grozi mi spora opuchlizna, a ból jest wtedy podwójny. By temu zapobiec, także do Szwecji zabieram masażystę. Muszę być w ruchu, żeby nie "zastygnąć". Ale i tak pewnie będę obolały.

Rok temu byłeś w Sztokholmie trzynasty. Po zawodach narzekałeś na tor i temperaturę, bo pod koniec zawodów było prawie 0 stopni. Teraz będzie cieplej, ale tor pozostaje sztuczny. Dwa tygodnie temu w słoweńskim Krsko przyznałeś, że takich nie lubisz.

- Nie lubię na nich jeździć. Będę jednak starał się zmienić coś w ustawieniach silników motocykli, żeby jechać lepiej. Tor w Krsko przypominał nawierzchnią polskie tory, stąd dobry wynik, drugie miejsce. W Sztokholmie mogą być problemy. Ale trzeba jechać dalej i modlić się, by było jeszcze lepiej niż w Krsko.

Po dwóch pierwszych turniejach Twoim kandydatem do tytułu mistrzowskiego był Tony Rickardsson. Teraz Szwed jest w odwrocie, a liderem został Ryan Sullivan. Kto będzie według Ciebie mistrzem?

- Kandydatów jest kilku. Wszystko może się jeszcze zdarzyć.

Ty sam już nie mówisz, że chciałbyś być mistrzem?

- Chciałem tytułu dwa razy i dwa razy byłem blisko, ale media tego nie doceniły. W związku z tym już nikomu nie będę mówić, że chciałbym zdobyć złoto. Jestem sportowcem, walczę, ale zadowolę się każdym wynikiem. W Sztokholmie może być to półfinał. Mam nadzieję, że upadek w derbach nie odbije się na moim rezultacie w sobotę. Na pewno ewentualnego niepowodzenia nie będę zrzucał na to przykre zdarzenie.