PŚ w Östersund: Zatruta woda załatwiła Sikorę

Tomasz Sikora zatruł się skażoną wodą i w sobotnim sprincie zajął dopiero 30. lokatę, w niedzielę czuł się jeszcze gorzej i zrezygnował ze startu. Ole Einar Bjorndalen wygrał 92. zawody w karierze.
"Jestem rozczarowany, że w ogóle pozwolono na rozegranie zawodów PŚ, wiedząc, jaka jest sytuacja" - napisał rozgoryczony Sikora na swojej stronie internetowej. W Östersund doszło do zatrucia wody pitnej na ogromną skalę - awaria w wodociągach sprawiła, że brudna, skażona bakteriami woda docierała przez kilka dni do większej części miasta. Zatruło się w sumie ponad 9 tys. osób, w tym wielu biatlonistów, m.in. ekipa szwedzka, w której kilka osób od samego początku zawodów zmagało się z biegunką i zrezygnowało ze startów.

Sikora w czwartek zajął bardzo dobre piąte miejsce w biegu na 20 km, ale tego dnia wieczorem też zaczął skarżyć się na silny ból brzucha i biegunkę. W nocy z piątku na sobotę z bólu nie był w stanie spać - zasnął dopiero po godz. 4 nad ranem. Mimo zatrucia Polak zdecydował się na start w sprincie na 10 km. Tłumaczył to walką o punkty w klasyfikacji Pucharu Narodów, która decyduje o tym, ilu zawodników możemy wystawiać w PŚ (jest zagrożenie, że od stycznia będzie mógł startować tylko jeden Polak), a także zmianą regulaminu - od tego sezonu do końcowej klasyfikacji PŚ liczą się każde zawody (do niedawna trzy najgorsze wyniki odrzucano). Sikora na strzelnicy spudłował raz, ale zajął dopiero 30. lokatę, bo pobiegł bardzo słabo. Do zwycięzcy - Norwega Emila Heglego Svendsena - stracił blisko dwie minuty. Svendsen wygrał dzięki zbiegowi okoliczności, bo 36-letni Ole Einar Bjorndalen przewrócił się tuż przed metą i przegrał na finiszu o ledwie cztery sekundy.

W niedzielnym biegu pościgowym na 12,5 km Sikora już nie wystartował. Decyzję podjął w ostatniej chwili - po testowaniu nart. Uznał, że nie ma sensu zmagać się na trasie z chorobą. "Myślę, że próba startu skończyłaby się zejściem z trasy, a to bardzo nieprzyjemny moment dla zawodnika. Jestem rozczarowany, że pozwolono na rozegranie PŚ, wiedząc, jaka jest sytuacja. Zniweczono przygotowania do sezonu wielu zawodników. Najgorsze jest to, że objawy mogą pozostawać nawet do trzech tygodni. Czy ktoś o nas pomyślał?" - napisał rozgoryczony Sikora w internecie.

Na trasie znów rządzili Norwegowie, którzy do Östersund przyjechali jako ostatnia ekipa, dzięki czemu uniknęli zatrucia. Wiedzieli już bowiem o problemach z wodą i przywieźli ze sobą setki butelek, które wykorzystywali także do mycia się. Zwyciężył wielki przegrany z soboty Bjorndalen, który spudłował dwa razy i o 26 sekund wyprzedził Svendsena (trzy pudła). Norweg odniósł 92. zwycięstwo w biatlonowym PŚ (w sumie ma już 93 wygrane, licząc PŚ w biegach narciarskich).

Wśród kobiet oba weekendowe biegi wygrała sensacyjnie Finka Kaisa Mäkäräinen, Polki zajęły dalsze lokaty.

Kolejne zawody PŚ od 10 grudnia w austriackim Hochfilzen.

Więcej o Tomaszu Sikorze