Sport.pl

Kubica w przyszłym sezonie pojedzie pod nowym szyldem?

Koncern Renault jest gotowy do stopniowego wycofywania się z Formuły 1 i ograniczania roli do dostawy silników - donosi portal autosport.com. Według dziennikarzy serwisu, udziały we francuskiej stajni wyścigowej już niebawem może przejąć koncern Lotus, co oznaczałoby zmianę nazwy.
Mimo że francuski koncern ogłosił w piątek przedłużenie umów z Red Bull Racing i Lotusem na dostawy silników, dziennikarze portalu autosport sugerują, że Francuzi mogą całkowicie zmienić strategię na następny sezon.

Właściciele marki chcą podobno ograniczyć się tylko do dostarczania silników, rezygnując z zaangażowania w działania zespołu F1. Dla teamu wiąże się to z pozyskaniem nowego sponsora i prawdopodobnie zmianą nazwy.

Gerard Lopez, właściciel spółki inwestycyjnej Genii Capital (większościowego udziałowca w Renault), prowadzi już podobno zaawansowane negocjacje z malezyjskim potentatem motoryzacyjnym - Protonem - właścicielem firmy Lotus Cars, producenta samochodów sportowych. Z finansowego punktu widzenia jest to dla Renault bardzo kuszące rozwiązanie - zespół zyskuje nowego bogatego sponsora, a być może także udziałowca. Z takim ruchem prawdopodobnie wiązałaby się zmiana nazwy na Renault Lotus - donosi serwis F1.pl.

Z drugiej strony, prezydent Renault Bernard Rey zasugerował w czwartek, że firma dalej korzysta z angażowania się w sport. - Jesteśmy wierni naszej drodze i czerpiemy korzyści z udanego zaangażowania w Formułę 1. Renault to pozycja lidera technologii, co zwiększa świadomość marki na całym świecie - powiedział Rey.

Lotus znaczy problem

Jeśli plotki o umowie z Protonem okażą się prawdziwe, może dojść do dziwnej sytuacji. W stawce figuruje już team określany nazwą Lotus Racing, która jednak, jak się okazuje, jest mocno umowna. Kapitał ekipy również wywodzi się z Malezji, jednak właściciele stajni od pewnego czasu toczą spór z koncernem Proton. Dotyczy on prawa do używania legendarnej nazwy Lotus Team, którą podobno mieli nabyć od Davida Hunta, brata nieżyjącego już mistrza świata z 1976 roku - Jamesa. Szefowie Protonu wiedzą jednak swoje i sami planują ekspansję na rynek wyścigowy przez stworzenie marki Lotus.

Szef zespołu Lotus Racing Tony Fernandes w następnym sezonie będzie musiał zrezygnować z dotychczasowej nazwy i prawdopodobnie zrobi to pod naciskiem włodarzy Renault. Francuski team nie chciał podobno podpisania umowy na dostarczenie silników dopóki konflikt z Protonem nie zostanie zażegnany. Prawdopodobnie jest to początek poważnych kontaktów między francuskim teamem a malezyjskim potentatem.

Tony Fernandes nie ustosunkował się do doniesień dziennikarzy, nie przyleciał nawet z zespołem do Brazylii, gdzie odbywa się przedostatnie w tym sezonie Grand Prix.

Co to oznacza dla Kubicy?

Wkład finansowy we francuski zespół może pomóc Polakowi, który od początku współpracy otwarcie mówi o mistrzowskich aspiracjach. Renault mimo kilku dobrych występów w tym sezonie prawdopodobnie nadal nie byłoby w stanie konkurować z najbogatszymi zespołami. Pieniądze płynące z Malezji zapewniłyby stabilną przyszłość krakowskiemu kierowcy.


Musimy być ostrożni - mówi po treningach w Brazylii Robert Kubica  >


Więcej o: