Sport.pl

MŚ 2010. Nicolas Anelka: Wszyscy przyłączyli się do strajku

Napastnik reprezentacji Francji Nicolas Anelka, odesłany do domu podczas mistrzostw świata w RPA za obrażanie trenera kadry, stanowczo stwierdził, że wszyscy piłkarze z własnej woli wzięli udział w strajku, który wybuchnął potem w kadrze. Dodał także, że cała drużyna była jedną wielką ?bombą zegarową? i gdyby nie on, to ktoś inny zostałby autorem skandalu.
Przypomnijmy: w trakcie turnieju w RPA Nicolas Anelka w bezprecedensowy sposób obraził trenera Francji Raymonda Domenecha. - Pier... się Skur... - odowiedział piłkarz na uwagi szkoleniowca w przerwie meczu z Meksykiem. Anelka został karnie odsunięty od kadry i odesłany do domu. Pozostali piłkarze reprezentacji zbuntowali się przeciwko tej decyzji, rozpoczęli strajk, odmówili wzięcia udziału w jednym z treningów.

Po mistrzostwach pojawiły się plotki, jakoby nie wszyscy zawodnicy buntowali się z własnej woli. Część z nich miała zostać do tego zmuszona. Rewelacje dementuje główny bohater skandalu Nicolas Anelka.

- Wszyscy, naprawdę wszyscy, byli zjednoczeni w strajku - powiedział 31-letni piłkarz gazecie "France Soir".

- Jeśli byli piłkarze, którzy chcieli trenować, powinni to powiedzieć od razu. Ale jestem na 100% pewny, że nikt nie chciał, wszyscy wzięli udział w strajku dobrowolnie - dodał napastnik Chelsea Londyn.

- W RPA byliśmy jak bomba zegarowa. Jeśli nie ja powiedziałbym co myślę, to zrobiłby to ktoś inny. To musiało wybuchnąć - opowiadał piłkarz o atmosferze w kadrze podczas mistrzostw świata w RPA.

Jeremy Toulalan, kolega Anelki z kadry, potwierdził, ze nie było "niewolników" wśród piłkarzy: - Wszyscy brali udział w strajku i wszyscy powinni ponieść konsekwencje - mówił Toulalan.

- To pokazuje odwagę i siłę Jeremy'ego. Jestem dumny, że mogłem grać z nim w drużynie - skomentował Anelka.

Mniej sympatii Anelka ma dla Bixente Lizarazu, który stwierdził, że podczas mistrzostw w RPA Nicolas zachowywał się bardzo egoistycznie.

- Lizarazu? A kto to jest? - drwił napastnik Chelsea.

- On jest po prostu byłym piłkarzem, niedocenionym, sfrustrowanym, że większe sukcesy odnieśli Zidane i Dugarry - zakończył Anelka.

Anelka zostaje w Chelsea »


Więcej o: