MŚ 2010. Od Afryki do Zimy, czyli Mundialowy Alfabet

O psie, który latał samolotem, angielskiej królowej z owłosionymi nogami i najlepszym trenerze w historii sudańskiego futbolu dowiesz się ze specjalnego alfabetu mundialowego Gazety Wyborczej i Sport.pl.
Wrażenia naszych specjalnych wysłanników do RPA - znajdziesz na blogach Rafała Steca i Michała Pola

Afryka

Gdyby nie Ghańczycy, poniosłaby sportową klęskę. Z 18 meczów grupowych afrykańskie reprezentacje wygrały trzy - to bilans katastrofa, statystycznie porównywalny z dorobkiem Oceanii. A Ghanę dzielił od historycznego dla kontynentu półfinału jeden celny strzał z rzutu karnego. Mijały ostatnie sekundy dogrywki, Urugwajczyków nie ocaliłoby już nic. Niestety, Asamoah Gyan trafił w poprzeczkę. Potem zaimponował niesłychaną odwagą - choć przed chwilą przemknęło mu pewnie przed oczami całe życie, podszedł do pierwszej "jedenastki" w serii rzutów karnych. I trafił! Ale Ghana padła, bo pudłowali inni.

Blatter Sepp

Pies rasy boston terrier, który na mundialu latał za darmo z liniami Kulula.com. Południowoafrykańska firma najpierw zaprosiła na pokład szefa FIFA, chcąc mu podziękować za zakaz używania w reklamach nazw "mistrzostwa świata 2010", "mundial 2010" itd. Linie przedstawiały się jako "nieoficjalny narodowy przewoźnik w czasie wiecie-czego". Szef FIFA oferty nie przyjął, więc okazję wykorzystał pies, który oczywiście zabierał ze sobą do samolotu właścicieli. Przez miesiąc wiecie-czego za darmo latał z Johannesburga do Durbanu. Dorobił się już strony na Facebooku (tiny.cc/seppthedog) i konta na Twitterze (twitter.com/seppthedog).

Cape Town, czyli Kapsztad

Najbardziej europejskie mundialowe miasto - inne po godz. 18. wymierały, tam ludzie bawili się do białego rana. - To miasto powinno być właściwie osobnym krajem. 80 procent mieszkańców nigdy z niego nie wyjeżdża, tak im tu dobrze. Kapsztad żyje, nie jest bezduszne jak Johannesburg. Oni tam myślą tylko o pieniądzach i interesach, my tańczymy i bawimy się - tłumaczył troszkę tylko podchmielony tubylec, który na pożegnanie poinformował nas, że mamy najgorszą pracę na świecie, bo oglądamy tylko stadiony, lotniska i hotele. Pewnie też nigdy nie wychylił nosa za Kapsztad, skoro tak myśli.

Drogi

Do Johannesburga prowadzą trzy- i czteropasmowe autostrady. Z dala od wielkich miast liczba pasów maleje, ale wciąż trudno poczuć pod oponami dziury. Przyzwyczajony do nawierzchni drogopodobnych Polak czuje się w RPA jak na bezkresnej autostradzie do nieba. - Drogi muszą być świetne, bo my kupujemy samochody dla zabawy - usłyszeliśmy w Rustenburgu. - Możemy mieszkać w baraku z blaszanych płyt i przeciekającym dachem, ale pieniądze na wóz zawsze się znajdą. Gdy chciałem iść na studia, ojciec powiedział, że go nie stać. Kilka tygodni później podjechał pod dom nowym samochodem.

Elżbieta II

Angielska królowa przyjechała na mecz zespołu Fabio Capello z Niemcami w 1/8 finału. Miała owłosione nogi, zarost, a pod plastikową maską twarz trzydziestoletniego mężczyzny. Anglicy przed mundialem również założyli maskę. Tę samą co zwykle - faworytów. Zostali zdemaskowani przez Niemców, ale już dokładnie rozplanowali, jak wezmą złoto Euro 2012. Jeśli możemy złośliwie się wtrącić: najpierw wygrajcie eliminacje, bo jeśli znów dostaniecie po łapkach - jak w poprzednich - to was do Polski w ogóle nie wpuścimy.

Europejczycy

Bali się przestępców, zostali przed telewizorami. Na mecz Francji z Meksykiem w Polokwane kibiców z Ameryki Środkowej przywiozło z Johannesburga kilkanaście autobusów, Europejczyków upchnęłoby się w jednym. Australijczyków i Niemców też dopingowali niemal wyłącznie goście z antypodów. Sytuację poprawili dopiero pod koniec turnieju Hiszpanie i Holendrzy, których do RPA zwabił sukces ich reprezentacji.

Francuska hańba

Najbardziej ponury okres w dziejach trójkolorowej reprezentacji otworzył Zinedine Zidane, który w finale poprzedniego mundialu - i swoim ostatnim meczu w karierze - znokautował Marco Materazziego, dostał czerwoną kartkę, wywołał skandal ciągnący się miesiącami. Na MŚ w RPA Francuzi zakwalifikowali się m.in. dzięki zagraniu ręką Thierry'ego Henry'ego, więc nasłuchali się, że nie mają moralnego prawa w nim uczestniczyć. W RPA pewnie sami pożałowali - a wraz z nimi 65 mln rodaków - że na turniej przylecieli. Na boisku symulowali grę; w szatni mówili trenerowi, że jest "skurw..." i ma się "odpie..."; w puencie oświadczyli, że nie będą nawet trenować, zamknęli się w autobusie, uderzaniem w szyby zmusili kierowcę, by odwiózł ich do hotelu. Asystenci selekcjonera Domenecha rozszlochali się, cały świat patrzył z zażenowaniem, we Francji nawet osobistości spoza sportu obwołały południowoafrykańskie ekscesy piłkarzy narodową hańbą.

Gwiazdy spotów reklamowych

Wayne Rooney, Leo Messi i Cristiano Ronaldo razem wzięci uciułali jednego gola. Anglik i Argentyńczyk po MŚ schowali się przed światem, Ronaldo tuż przed kilkutygodniowymi wakacjami, czyli permanentną sesją dla paparazzich, pochwalił się, że został ojcem. Mama ponoć zgodziła się, by wychował syna sam, a brukowce z całej planety dywagują, ile jej zapłacił. Imię malec dostał takie, jakiego się spodziewaliśmy: Cristiano junior.

Hattrick

Cztery lata temu nie obejrzeliśmy żadnego, co nigdy wcześniej na mundialach się nie zdarzyło. Teraz jedynego ustrzelił Gonzalo Higuain. W meczu z Koreą Płd. To był fakt statystyczny bez znaczenia, jak wszystkie tutejsze wygibasy argentyńskie.

Italia

Przed mundialem nie wszyscy Włosi byli pewni, czy ich piłkarze zagrają w mundialowej grupie ze Słowacją, czy ze Słowenią, a zarazem prorokowali porażkę - w ćwierćfinale. Reprezentacja poległa już w grupie, wypadła gorzej niż kiedykolwiek na mundialu, po raz pierwszy przyjechała bez ani jednej sławy wśród graczy ofensywnych. Nie biła się z rywalami, biła się z własnymi słabościami. Calcio zsuwa się w coraz głębszy kryzys, Włosi nie mają pojęcia, jak z niego wyjść. Wymyślili tylko, by ograniczyć liczbę importowanych piłkarzy spoza Unii Europejskiej. Efekt będzie głównie taki, że kluby jeszcze osłabną.

Języki

W RPA mają jedenaście oficjalnych, jeden z tubylców powiedział nam kiedyś "Cześć" w każdym z nich: Hallo (afrykanerski), Hello (angielski), Lotjani (południowy ndebele), Lumela (północny sotho), Thobela (sotho), Yebo (suazi), Dumela (tswana), Abusheni (tsonga), Ndaa (venda), Molo (xhosa), Sawubona (zulu).

Komunikacja miejska

W RPA wciąż czeka na swojego wynalazcę. Poza Kapsztadem rzecz jasna, ale Kapsztad, jak wspominaliśmy wyżej, to osobny kraj.

Kraty

I co najmniej dwumetrowe mury. I druty kolczaste, najlepiej pod wysokim napięciem. Tak odgradzają się od świata mieszkańcy większości mundialowych miast. W Johannesburgu domy przypominają fortece, do których przebijasz się przez łańcuch, kłódki, zamki i elektroniczne zabezpieczenia. Hotelarze najpierw pokazują, gdzie na ścianie znajduje się przycisk, który w razie zagrożenia naciskasz i czekasz na pomoc. Kiedy wypożyczaliśmy laptopa, zostaliśmy okratowani ze wszystkich flanek - z przedsionka nie dało się ani wyjść na zewnątrz, ani wejść głębiej, mogliśmy tylko oglądać siebie w ogromnym lustrze weneckim. Pracownicy opowiadali, że już barier nie zauważają, bo przywykli - po zmroku nigdy nie wychodzą na ulicę, na której mieszkają, w dzień kursują samochodami od jednej fortecy (dom) do drugiej (praca). Knajpy wolno stojące trudno w tych okolicach znaleźć, większość zagadniętych tubylców kieruje cię do centrów handlowych. Specjalnie chronionych centrów handlowych.

Kulula.com

Tanie linie lotnicze, inne niż wszystkie. Przed startem pilot informuje, że zanim odlecimy, trzeba sprasować nasze bagaże, a stewardesa prosi o wyłączenie wszystkich urządzeń elektronicznych, w tym zmywarek i wiertarek. Słyszymy też, by w razie katastrofy nie pomylić przy składaniu współpasażerów do kupy rąk z nogami. Nudne formułki o bezpieczeństwie podawane są w sposób, który sprawia, że stewardesy słucha cały samolot, a na koniec nagradza ją brawami za występ. - Chciałabym podziękować mamie, tacie, cioci i oczywiście mojemu agentowi - odpowiada stewardesa. Po wylądowaniu zaleca, by nie pamiętać obsesyjnie o zabraniu całego bagażu, zostawionym chętnie zaopiekuje się załoga. Aha, dostajemy jeszcze rozkaz, by po sobie posprzątać.

Linia bramkowa

Po strzale Franka Lamparda w meczu Anglia - Niemcy piłka spadła pół metra za nią, ale sędzia tego nie zauważył i gola nie uznał. Arbitrzy nie dostrzegli również, że Carlos Tevez ze spalonego wbił gola Meksykowi, choć gdy kolega podawał mu piłkę, napastnik Manchesteru City stał przed pustą bramką, nawet bramkarz był za jego plecami. FIFA znów obiecała zastanowić się nad uzbrojeniem sędziów w zdobycze technologii. Ostatnio zastanawiała się w grudniu. Na razie z satysfakcją ogłosiła, że aż 96 procent decyzji przy rzutach wolnych, karnych i golach na mundialu było słusznych.

Lizarazu Bixente

W lotniskowym autobusie rozmawiał z kibicami Meksyku jadącymi na mecz z Francją. Mierzący 169 cm brodaty człowiek zaimponował Latynosom informacjami o ich najbliższym rywalu, dopytywali się, skąd tyle wie. - Aaaa, kilka lat grałem trochę w Olympique Marsylia i Bayernie Monachium - odpowiedział mistrz świata z 1998 r.

McMundial

FIFA jak zwykle zadbała, by kibice nie mieli szans na spotkanie z lokalnymi specjałami. Mogli się napić wszystkiego, ale pod warunkiem, że wyprodukowały to Coca-Cola albo Anheuser Busch. I zjeść wszystko, ale pod warunkiem, że odgrzał to McDonald's. W promieniu 800 metrów od stadionu nie można było sprzedawać niczego, czego nie wyprodukowali sponsorzy nazywani przez FIFA swoimi partnerami. Płaciliśmy tylko gotówką lub kartą Visa, a jeśli wyciągnęliśmy inną, wskazywano nam maszynę, która przelewała pieniądze z naszego konta na kartę Visa tymczasową. FIFA przykrywa mundialowe obiekty sponsorską płachtą, która sprawia, że wyglądałyby one tak samo na Syberii, w Kopenhadze i Teksasie.

Nigeryjczycy

Według tubylców jedni z głównych sprawców zła na południowoafrykańskich ulicach. To oni wraz z imigrantami z Zimbabwe mają być odpowiedzialni za napady, kradzieże i morderstwa. Gdy taksówkarz wiózł nas do pensjonatu w Port Elizabeth, kazał szybko pokonać kilka metrów dzielących samochód od drzwi wejściowych i zabronił opuszczać pokój aż do rana. W tamtej dzielnicy, bliskiej centrum miasta, nigeryjska mafia handluje narkotykami. Jeśli spotkasz sprzedawcę, dostajesz propozycję nie do odrzucenia - albo towar kupisz, albo oddasz pieniądze.

Patience,

czyli Cierpliwość. Imię żony prezydenta Nigerii, który cierpliwości po fatalnym występie reprezentacji nie okazał. Goodluck Jonathan ogłosił, że piłkarze przez dwa lata nie wystąpią w żadnych rozgrywkach międzynarodowych i wyrzucił z pracy prezesa federacji Saniego Lulu. FIFA miałaby poważny kłopot (jak zawiesić za ingerencję polityków reprezentację, która już jest zawieszona?), ale znalazła mocny argument - zagroziła, że Nigeria straci należne jej 8 mln dol. za udział na mundialu. Goodluck Jonathan zmienił zdanie. Czy pani Patience Faka Jonathan wpłynęła na jego decyzje, nie wiadomo.

Polska

Kiedy już odpowiedzieliśmy, skąd przybywamy, padało następne pytanie: A gdzie to jest? Z dumy pękaliśmy dopiero w przeddzień finału, kiedy sudański dziennikarz na widok naszych akredytacji zaczął wychwalać byłego selekcjonera reprezentacji tego kraju Wojciecha Łazarka. - Ależ to był trener! Najlepszy, jakiego mieliśmy! Zebrał do kadry wszystkich czołowych graczy! Następcy wystarczyło tylko kontynuować jego dzieło! - usłyszeliśmy. Zrobiło się nam tak ciepło na sercach, że zapomnieliśmy zapytać, czy w Sudanie też Łazarka nazywali pieszczotliwie "Baryłą".

Rozkaz Kim Dżong Ila

Umiłowany przywódca Korei Północnej zdenerwował się, że piłkarze skoncentrowali się w meczu z Brazylią na obronie (nam się ich gra bardzo podobała, ulegli 1:2), i zarządził frontalny atak. Zmiana taktyki przyniosła natychmiastowe efekty. Z Portugalią było 0:7, z Wybrzeżem Kości Słoniowej 0:3.

Supergwiazda

Jedyną był Diego Maradona. Na treningach pocieszny w swoich ociężałych ruchach, niebieskiej czapie z pomponem, dziecięcym entuzjazmie. Na konferencjach prasowych rozluźniony, panujący, rzucający niezbyt subtelnymi dowcipami o obowiązkowo erotycznym zabarwieniu. Na meczach roztańczony i rozgestykulowany, lecz zbyt niekompetentny, by pomóc drużynie. Kuriozum.

Taksówkarze

Na johannesburskim lotnisku sześciu próbowało ustalić trasę do oddalonego o blisko 40 km hotelu. Tyle ustalili, że choć podróżowaliśmy wieczorem i na ulicach nie było tłoku, jechaliśmy 2,5 godziny, bez przerwy gubiąc drogę i zapuszczając w rejony, w których niepewnie czuł się nawet kierowca. - Mamy kłopoty, kolego - powtarzał bez przerwy. Gdy w końcu dojechaliśmy, stwierdził, że musi zainwestować w nawigację.

Wuwuzela

Wydających przeraźliwe dźwięki trąb nie zdzierżyli nawet tubylcy. Właściciele niektórych restauracji obok tablic "zakaz wnoszenia broni" wywieszali "zakaz wnoszenia wuwuzeli". Nie odpuszczają nawet wobec przysiąg, że posiadacz trąby nie będzie w nią dął. Rząd Zjednoczonych Emiratów Arabskich kilka dni temu zabronił ich używania w całym kraju, czekamy na ruch premiera Tuska.

Yaya Toure

Piłkarz Wybrzeża Kości Słoniowej odpowiadał na pytania po angielsku, hiszpańsku, portugalsku i francusku, trener Sven Goran Eriksson twierdził, że potrafiłby także po rosyjsku i grecku.

Zima

Zapomnijcie o zgrai smukłych bogiń na trybunach, okrytych tylko chusteczką do nosa. Mundial odbywał się w afrykańskiej zimie, zdarzały się przymrozki, bardziej niż szorty i koszulki przydawały się kalesony i ciepłe czapki. Zwłaszcza na początku, bo 16, 17, 18 i 19 czerwca to ponoć najzimniejsze dni w RPA. Opatuleni od stóp do głów patrzyliśmy, jak cierpią bramkarze, gdy ich koledzy atakują - stawali na środku pola karnego, wymachiwali jak szaleni ramionami, więcej w meczach uprawiali aerobiku niż futbolu. Julio Cesar przez połowę meczu z Koreą Płn. robił pajacyki.

Iker Casillas » uczcił mistrzostwo pocałunkiem na wizji