Sport.pl

MŚ 2010. Jerzy Dudek: Hiszpania faworytem

Holandia będzie potrzebowała mnóstwo szczęścia, żeby zdobyć mistrzostwo świata. Hiszpania jest lepsza w każdej formacji - mówi Sport.pl bramkarz Realu Madryt.
Robert Błoński: Przed finałem masz rozdarte serce?

Jerzy Dudek: Tak. W Holandii wszystko się zaczęło. W Feyenoordzie, moja kariera nabrała tempa. Potem grałem w Liverpoolu, teraz zaczynam czwarty sezon w Realu Madryt. Znam zawodników z obu drużyn, to moi kumple z boiska i szatni. Z wygranymi będę się cieszył, z przegranymi rozpaczał.

Naprawdę nikomu nie będziesz kibicował?

- Nie. Do tej pory ściskałem kciuki za jednych i drugich.

Z której reprezentacji znasz więcej zawodników?

- U Hiszpanów wszystkich, z Realu i bramkarza Reinę, z którym grałem w Liverpoolu. U Holendrów van Bronckhorsta, Sneijdera, Robbena, van der Vaarta, Kuyta, van Persiego, Huntelaara... Długo można by wymieniać. Do van der Vaarta pisałem SMS-y z gratulacjami, a kiedy usiadł na ławce, pocieszałem go, że ja widzę dla niego miejsce w składzie. Ramosa pocieszałem po słabych meczach grupowych, a ostatnio gratulowałem awansu finału. Odpisywali.

W półfinałach lepsze wrażenie sprawili Hiszpanie. Z Niemcami zagrali efektownie.

- Do środy grali tylko z zespołami, które się broniły i przeszkadzały. Niemcy we wcześniejszych meczach szybko próbowali odbierać piłkę rywalom, ale w półfinale popełnili błąd - za bardzo cofnęli się pod swoją bramkę i czekali na kontrę. Skupili się na tym, by w środku nie dać grać Inieście i Xaviemu, ale dzięki temu boczni obrońcy Ramos i Capdevila wykorzystywali luki, a Hiszpanie i tak zdominowali środek pola. Ich pomocników nie da się porównać z żadnymi innymi na świecie. Są po prostu najlepsi. Argentyńczycy i Anglicy też mieli świetnych graczy drugiej linii, ale oni nie stworzyli drużyny. Hiszpanie pokazali indywidualności i zespół. Xavi zagrał bliżej swoich obrońców, miał więcej miejsca. Pedro, który zastąpił Torresa, był bardziej ruchliwy, wychodził do podań, siał strach w obronie rywali. Niemcy byli bezradni. W finale Hiszpanie zagrają identycznie i zespół van Marwijka też będzie miał kłopoty.

Czego oczekujesz po finale dwóch europejskich reprezentacji, które nigdy nie zdobyły mistrzostwa świata?

- Holendrzy grają w RPA futbol wyrachowany jak nigdy. Walczą tylko o wynik, nie interesuje ich piękno. Ich recepta na sukces jest czytelna, ale skuteczna. Przede wszystkim nie chcą stracić gola, a z przodu liczą na geniusz Robbena i Sneijdera oraz perfekcyjne stałe fragmenty. Wygrali wszystkie mecze, choć nikogo nie zachwycili. Bramki - oprócz kapitalnego strzału z 30 metrów van Bronckhorsta w półfinale - to szczęście i przypadek. W ofensywie mają kim straszyć. Gorzej w obronie, w ostatnich meczach popełniali za dużo błędów. Finał może być podobny do półfinału - Holendrzy zagrają jak Niemcy. Będą czekać na kontrę albo stały fragment. Ale mają lepszych wykonawców niż Niemcy. Hiszpanie będą chcieli zdominować środek boiska. Chciałbym, żeby padło wiele goli, ale to będzie gra na 1:0. 2:1 będzie wysokim wynikiem.

Holendrzy dla Brazylii byli tłem do 50. minuty. Z Urugwajem strzelili trzy gole od słupka...

- Na piłkarski fart trzeba sobie zasłużyć, nie bierze się znikąd. Można zaryzykować tezę, że jeśli przetrwają z Hiszpanią godzinę, będą mieli większe szanse na tytuł. Przy całej sympatii dla nich - zdecydowanym faworytem są jednak mistrzowie Europy. W Hiszpanii mówi się, że są dłużnikami Holendrów, że to oni nauczyli ich kluby pięknej gry w piłkę. Wielką Barcelonę stworzył Cruyff, w Realu także było wielu Holendrów. Teraz moda na nich się skończyła, więc będą chcieli udowodnić, że pozbycie się ich z Hiszpanii było błędem. Mecz będzie miał mnóstwo podtekstów, ale fajerwerków się nie spodziewam.

Hiszpański bramkarz Casillas jest lepszy od Stekelenburga.

- Tak. Ale Holendra nie winię za utratę gola w półfinale z Urugwajem. Był zasłonięty przez stopera, nie widział strzału Forlana. Stekelenburg to godny następca van der Sara, choć do Ikera mu wiele brakuje. Casillas to dusza zespołu. Szanują go piłkarze Barcelony, nikt z Katalonii źle na niego nie patrzy, niczego mu nie zazdrości. Kiedy drużyna tego potrzebuje, zawsze podejmuje decyzje dobre i szczęśliwe. W jego grze nie ma przypadkowości. Swoją osobowością wzbudza respekt u napastników. Oni zdają sobie sprawę, kogo mają po drugiej stronie. W półfinale, przy stanie 0:0, Kroos miał idealną okazję. Strzelił z powietrza wewnętrzną częścią stopy, bezpiecznie, bez ryzyka. Gdyby kopnął prostym podbiciem, miałby 50 procent szans na gola i tyle samo na to, że piłka wyląduje na trybunach. Wybrał wariant łatwiejszy do obrony dla Ikera. Każdy chce mu strzelić gola, ale w decydujących momentach tracą głowę.

Defensywy obu drużyn?

- Hiszpanie są lepsi. Świadczą o tym trzy ostatnie mecze wygrane bez straty gola. Boczni obrońcy, szczególnie Ramos, grają do przodu, ale po to jest trójkąt Piqué, Puyol, Busquets, żeby rozbijać kontrataki i łatać dziury. Holendrzy mają mentalność napastników. Kiedy Ronald Koeman przyszedł do Feyenoordu z Barcelony, powiedział w szatni: "zdobędziemy tytuł, jeśli nauczymy się bronić, bo my myślimy tylko w ataku". Mecze w Holandii kończą się wynikami hokejowymi. Oni nie wiedzą, jak mają się ustawić, kiedy rywal ma piłkę. Nie koncentrują się na tym, bo chcą grać wyłącznie do przodu.

Pomocnicy? Dwóch defensywnych Holendrów de Jong i van Bommel plus grający ofensywnie Sneijder kontra Xavi, Xabi Alonso, Iniesta, Busquets... Czterech na trzech, choć skrzydłowi Kuyt i Robben pomagają holenderskim pomocnikom.

- To, co pokazuje Hiszpania, jest groźniejsze. Iniesta schodzi do środka i robi miejsce obrońcy. Pedro gra jak Robben, Alonso z Xavim neutralizują środek, grają krótkimi podaniami. Xavi przeciwko Niemcom spisał się kapitalnie. Iniesta też potrafi przeprowadzić magiczną akcję. Hiszpanie mają łatwość wymiany podań, gry na jeden kontakt, nikt nie ucieka od odpowiedzialności, każdy podejmuje ryzyko. Holendrzy mają tylko Robbena. Kuytowi brakuje szybkości, by wyprzedzić hiszpańskich obrońców. Żeby wygrać, nie wolno holować piłki, a zdarza się to Sneijderowi albo Robbenowi. Tracą przez to impet.

Moim zdaniem, Holandia gra bez środkowego napastnika. Van Persie jest słaby.

- Torres też jest słaby. Holendrzy, w systemie 4-3-3, potrzebują wysokiego środkowego napastnika. Van Persie zawodzi, ale im brakuje też drugiego skrzydłowego takiego jak Robben. Kuyt nie ma tych samych umiejętności. Hiszpanie grali ostatnio bez środkowego napastnika i się męczyli. Torres zawiódł, dopiero Villa przesunięty w jego miejsce pokazał, jak ma grać zawodnik na tej pozycji. Ma wykorzystywać magiczne podania od Xaviego czy Iniesty. Van Persie jest mocny, kiedy czuje się liderem zespołu, kiedy wie, że od niego wszystko zależy, kiedy na nim spoczywa odpowiedzialność. Tak jest w Arsenalu, a w kadrze jest paru lepszych od niego i dlatego nie błyszczy na mundialu.

Holandia będzie musiała mieć mnóstwo szczęścia, żeby zdobyć mistrzostwo świata.

Masz nadzieję, że Casillas wróci z mundialu zmęczony na tyle, że będziesz więcej grał w Realu?

- Od trzech lat jestem w Realu numerem jeden zaraz po wakacjach, czyli w lipcu i sierpniu. Ale potem wracają kadrowicze i wszystko wraca do normy. Może Jose Mourinho będzie chciał dać dłużej odpoczywać Ikerowi? Ale co roku mówię to samo i co roku Iker nie chce odpoczywać. On uwielbia bronić.

WYIMEK

- Chciałbym, żeby padło wiele goli, ale to będzie mecz na 1:0. 2:1 będzie wysokim wynikiem

Więcej o: