MŚ 2010. Maradona: Liniowy meczu Hiszpanów jak Bocelli

Trener reprezentacji Argentyny Diego Maradona stwierdził, że koszmarne sędziowanie pomogło Hiszpanom wygrać z Portugalią i awansować do ćwierćfinału Mistrzostw Świata. - Sędzia liniowy zachował się jak Andrea Bocelli - ironizował szkoleniowiec. Mistrzowie Europy są potencjalnym rywalem drużyny "Boskiego Diego" w półfinale pod warunkiem, że obie ekipy wejdą do strefy medalowej.
Zdaniem Maradony awans Hiszpanów był możliwy tylko dzięki "koszmarnej dyspozycji" argentyńskiego arbitra Hectora Baldassiego. Szkoleniowiec zasugerował także, że zwycięski gol Davida Villi padł z "oczywistego spalonego" i było to bardziej ewidentne niż "offside" Carlosa Teveza w starciu z Meksykiem.

- Wszyscy twierdzą, że Tevez był na pozycji spalonej ale Villa był na największym spalonym tego Pucharu Świata. Sędzia główny się pomylił, ale liniowy zachował się jak Andrea Bocelli - powiedział Maradona odnosząc się do niewidomego śpiewaka operowego.

- Baldassi nie pozwolił Portugalii osiągnąć pola karnego Hiszpanii, gdyż każda decyzja, która była "pół na pół", rozstrzygana była na korzyść Hiszpanii. Jesteśmy z Baldassim przyjaciółmi, ale mam wrażenie, że to sędziowanie było koszmarne - dodał szkoleniowiec, który zaznaczył, że arbiter nie dał Portugalii dwóch lub trzech fauli i to wszystko zsumowało się, gdy Hiszpania dostała piłkę i ukarała rywali.

- Znam Baldassiego doskonale, często rozmawiamy i mam o nim jak najlepsze zdanie. Nie wiem co się teraz stało. Błędna była także jego deczyzja o czerwonej kartce dla Portugalczyka Hugo Almeidy. W rzeczywistości nie było faulu - dodał argentyński selekcjoner.



Diego Maradona pamięta wąsy M. Listkiewicza »