MŚ 2010. FIFA kontra technologia. Jak radzą sobie inne sporty?

Jak z kontrowersyjnymi i niejednoznacznymi sytuacjami na boiskach radzą sobie sędziowie w innych dyscyplinach sportowych? W amerykańskich ligach zawodowych, ale także na najważniejszych światowych imprezach, arbitrzy regularnie korzystają z powtórek wideo, aby uniknąć kompromitujących błędów. Nowoczesna technologia wykazała, że np. w futbolu amerykańskim i tenisie ok. 30 proc. kwestionowanych decyzji sędziowskich jest chybionych.
Po kompromitujących pomyłkach sędziowskich w meczach 1/8 finału mundialu w RPA szef FIFA Sepp Blatter przeprosił za błędy arbitrów i obiecał, że światowa federacja ponownie przedyskutuje wprowadzenie do futbolu technologii, które będą zapobiegać wypaczaniu wyników meczów.

FIFA od lat ociąga się z wprowadzeniem powtórek wideo lub innych technologii wspomagających sędziów. Przedstawiciele światowej federacji powołują się na cztery argumenty za utrzymaniem status quo, ale po ostatnich wpadkach sędziów trudno je uznać.

Zarządzający innymi dyscyplinami już dawno zdecydowali się na zmiany. W USA technologie i powtórki wideo do rozstrzygania kontrowersji wykorzystują ligi zawodowe - futbolowa NFL od 1986 roku, hokejowa NHL od 1991, koszykarska NBA od 2002, a baseballowa MLB od 2008. Od 1996 roku technologia pilnuje porządku w rugby, od 2006 - w tenisie, a od 2008 - w krykiecie.

Koszty dodatkowy kamer i multimedialnych centrów kontrolujących często równoległe wydarzenia na wielu arenach sprawiają, że technologia pomaga sędziom tylko w ligach zawodowych lub imprezach najwyższej rangi. Bogata FIFA nie chce jednak wprowadzić jej choćby na mistrzostwa świata lub kontynentu.

Futbol amerykański: 35 proc. kwestionowanych decyzji sędziów to błędy

W NFL oceny sytuacji za pomocą powtórki wideo mogą żądać trenerzy lub dodatkowy sędzia oglądający mecz na monitorze. Pierwsi mają do tego prawo dwukrotnie w ciągu meczu, ale nie w każdym jego momencie - z przepisu wyłączone są dwie ostatnie minuty każdej połowy, kiedy wątpliwości za pomocą pagera zgłasza arbitrowi boiskowemu ten, który siedzi przed monitorem.

Trener kwestionujący decyzję sędziego musi mieć w zanadrzu przynajmniej jedną przerwę na żądanie. Jeśli jego sprzeciw zostaje oddalony, drużyna ten czas traci. Jeśli okaże się, że trener dwukrotnie miał rację, dostaje możliwość trzeciej "wątpliwości". Wygląda to efektownie, bo trener nie zgadzający się z decyzją arbitra wchodzi na boisko i energicznie rzuca na ziemię czerwony ręcznik.

Sędziowie mają minutę na obejrzenie powtórki i podjęcie ostatecznej decyzji. Statystyki wskazują, że w 35 proc. sytuacji, które podważają trenerzy, sędziowie popełniali błędy i muszą zmieniać orzeczenie. Wątpliwości mogą dotyczyć jednak tylko grupy najważniejszych zagrać w trakcie meczu. Trenerska średnia "wątpliwości" na mecz to 1,2. W skali sezonu daje to ok. 300 trenerskich sprzeciwów.

Ze statystyk wynika też, że zatrzymanie gry, sprawdzenie powtórki, podjęcie decyzji, ogłoszenie jej na stadionie i wznowienie gry zajmuje średnio 200 sekund. W sporcie, w którym średnia długość akcji trwa sześć sekund, a przerwa między zagraniami wynosi 40, nikt jednak na to nie narzeka. 200 sekund to - dla porównania - średni czas pomocy medycznej kontuzjowanemu piłkarzowi.

- Powtórki wideo sprawiły, że nie popełniamy błędów, które mogą mieć wpływ na wynik meczu - mówi Mike Pereira, były sędzia i wiceprezydent NFL ds. sędziowania. - Wolę poświęcić trzy minuty na podjęcie właściwej decyzji niż trzy miesiące na rozmawianie o tym, że sędziowie popełnili błąd.

Baseball: konserwatyści wprowadzają technologię

Baseballowa MLB na wprowadzenie powtórek wideo decydowała się długo. - Wciąż jestem przeciwny nieograniczonemu korzystaniu z powtórek. Przez ponad wiek baseball dobrze radził sobie radę bez nich - mówił dwa lata temu komisarz ligi, 76-letni obecnie Bud Selig, który potrafił powiedzieć o sobie, że jest staromodny i przyznać, że - niczym Blatter - lubi w sporcie omylny czynnik ludzki.

Głosom środowiska jednak się nie opierał - szefowie klubów pod koniec 2007 roku w stosunku 25:5 głosowali za wprowadzeniem powtórek wideo dla sędziów. Na razie można z nich korzystać tylko w przypadku wątpliwości dotyczących tzw. home run, czyli najbardziej punktowanego zagrania w baseballu.

Przekaz telewizyjny z każdego meczu kontrolowany jest w specjalnym ligowym studio w Nowym Jorku i jeśli sędzia techniczny na stadionie uzna, że sytuacja decyzja boiskowego arbitra jest niejasna, studio przesyła powtórkę danej akcji.

Niewykluczone jednak, że MLB niebawem rozszerzy korzystanie z powtórek także na inne zagrania, bo na początku czerwca sędziowska pomyłka odebrała Armando Galarradze z Detroit Tigers szansę na historyczny wyczyn. Wenezuelczyk mógł rozegrać tzw. mecz perfekcyjny (w 110-letniej historii ligi zdarzyło się wcześniej zaledwie 18 razy), ale sędzia źle ocenił jego ostatnie zagranie.

Pomyłkę arbitra dokładnie było widać na powtórkach w telewizji, ale przepisy MLB nie zezwalają jeszcze na zmianę decyzji sędziego w takiej sytuacji.

Koszykówka: rzut w czasie czy po czasie?

NBA powtórki wideo wprowadziła w 2002 roku po meczu nr 4 finału Konferencji Zachodniej, w którym Los Angeles Lakers pokonali punktem Sacramento Kings. W końcówce pierwszej połowy sędziowie zaliczyli jednak rzut Samakiego Walkera z Lakers z połowy boiska, który oddany był po czasie. Te trzy punkty nie decydowały o wyniku, ale w końcowym rozrachunku miały znaczenie.

W 2007 roku do możliwości posiłkowania się wideo, aby ocenić czy rzut został oddany przed upływem czasu, dodano wychwytywanie w powtórkach prowodyrów boiskowych bójek, a od następnego roku sędziowie mogą też sprawdzać na ekranie czy rzut był dwu- czy trzypunktowy.

Z powtórek wideo korzysta też włoska Lega Basket, w której - wzorem NFL - trenerzy mogą raz w trakcie meczu wezwać arbitra do sprawdzenia czy rzut oddano za dwa lub trzy punkty. Sędziowie mogą z pomocą ekranu oceniać sytuacje autowe lub tzw. błędu połowy.

Prowadząca rozgrywki Euroligi ULEB, a także międzynarodowa federacja FIBA od 2006 roku dopuszczają możliwość powtórek ostatnich sekund, aby stwierdzić czy rzut został zaliczony słusznie lub nie.

Hokej: kamery w bramce

W hokejowej NHL z powtórek wideo można korzystać, aby rozstrzygnąć czy gol padł, a jeśli tak, to czy został strzelony prawidłowo. O takiej konieczności rozstrzygają sędziowie z lodowiska lub ci, którzy siedzą przed monitorem na hali albo w centrum dowodzenia w Toronto. Ci ostatni mogą też sugerować ukaranie hokeistów za nielegalne lub brutalne zagrania na lodowisku.

W trakcie Igrzysk Olimpijskich i w NHL każdy gol jest automatycznie oceniany przez arbitra sprzed monitora. W ćwierćfinale igrzysk w Vancouver Amerykanie strzelili Szwajcarom bramkę w ostatniej sekundzie pierwszej tercji, ale sędziowie anulowali go po obejrzeniu powtórki, bo okazało się, że krążek przekroczył linię bramkową już po czasie.

NHL już w 1993 roku wprowadziła kamery umieszczone na siatkach w bramkach, które monitorują sytuację za plecami bramkarza. - W ten sposób też upewniamy się, że gol na pewno padł - mówi Mike Murphy, jeden z wiceprezydentów NHL. - Kamera w bramce potwierdza ok. 95 proc. goli zdobywanych w lidze. Rocznie mylimy się cztery lub pięć razy - dodaje Murphy.

Tenis: Sokole Oko wychwytuje pomyłki

Od kiedy w 2006 roku do turnieju tenisowego w Wimbledonie wprowadzono tzw. Sokole Oko, tenisiści odwołali się do niego 444 razy. W 30 proc. tych przypadków - 131 razy - ich wątpliwości znajdowały potwierdzenie w komputerowej symulacji i sędziowie zmieniali decyzje.

Jak działa Sokole Oko, które testowała już FIFA? To system, który za pomocą sześciu kamer na korcie umożliwia komputerową powtórkę. Na telebimie oglądają ją tenisiści, widzowie i sędzia. Położenie piłki jest określane z dokładnością do czterech milimetrów.

Tenisiści mają prawo do dwóch powtórek w secie i jednej dodatkowej w ewentualnym tie-breaku. Jeśli jednak okaże się, że mieli rację (np. nie było autu), zachowają szansę na powtórkę, a stracą ją dopiero, gdy rację miał sędzia.

Władze tenisowej federacji długo opierały się wprowadzeniu Sokolego Oka - po pięciu latach ugięły się pod naciskiem telewizji i samych zawodników.

Rugby: wideo też bezradne

Powtórki wideo i nowoczesna technologia zwykle rozstrzygają wątpliwości co do spornych sytuacji, ale czasem nawet one nie dają jednoznacznej odpowiedzi. Tak było np. w finale Pucharu Świata w rugby w 2007 roku - w dynamicznej akcji Anglików Mark Cueto przejął piłkę tuż przy linii bocznej i spychany przez przeciwnika wykonał przyłożenie.

Sędziowie, którzy w największych światowych imprezach i w najważniejszych ligach rugby z powtórek korzystają od 1996 roku, po dokładnej analizie sytuacji uznali jednak, że Cueto najpierw dotknął lewą nogą linii bocznej (czyli znalazł się poza boiskiem) i dopiero potem wykonał prawidłowe przyłożenie.

Duża część kibiców i obserwatorów nie była jednak przekonana, że sędziowie podjęli dobrą decyzję. Z drugiej strony nie sposób stwierdzić, że arbitrzy się pomylili - w ujęciach z wielu kamer najzwyczajniej nie widać czy Cueto najpierw wylądował poza boiskiem, czy zdobył punkty. W gąszczu ciał i kończyn nie można się tego dopatrzyć.

Tak niejednoznacznych i kontrowersyjnych sytuacji w sportach korzystających z powtórek wideo jest jednak zdecydowanie mniej niż we współczesnej piłce nożnej.