RPA 2010. Klose i Podolski: z nieba do piekła i z powrotem

Wychwalani pod niebiosa za gole z Australią. Potępieni za czerwoną kartkę i przestrzelonego karnego z Serbią. W meczu z Anglią Mirosław Klose i Łukasz Podolski znów zdobyli po golu i znów są bohaterami całych Niemiec. - Wspólnie napisali nowy rozdział w historii niemieckiego futbolu - napisał portal Sport1.de
W 99. występie w reprezentacji Niemiec Klose zdobył 12. gola na mundialu zrównując się z legendarnym Pele. Na liście najlepszych strzelców wszechczasów jest czwarty. Do wyrównania rekordu innej niemieckiej legendy, Gerda Muellera brakuje mu dwóch bramek, do wyrównania rekordu wszech czasów Brazylijczyka, Ronaldo - trzech. Był to też jego 50. gol w barwach Niemiec. Podolski strzelił bramkę nr 40. Strzał Klose dał Niemcom prowadzenie z Anglia 1:0, "Poldi" podwyższył na 2:0 - Wytyczyli kolegom drogę na szczyt, którą podążyła reszta - podsumował "Sueddeutsche Zeitung".

- Nie tylko my dwaj zagraliśmy tego dnia świetnie, wielkie brawa dla całej drużyny. Udowodniliśmy, że kiedy dochodzi do rundy pucharowej, Niemcy czują się w swoim żywiole! Tak przecież jest co turniej - mówił po meczu Podolski. Teraz musimy zachować spokój, skupić się na pracy i koncentrować nad spotkaniem z Argentyną. Presja po nieudanym meczu z Serbią? Niczego takiego nie czułem. Nie obchodzą mnie komentarze ekspertów w kraju, tylko opinia sztabu kadry, a z jego strony miałem tylko wsparcie - dodał napastnik 1.FC Koeln.

- Zawsze wiedziałem, że mamy klasową drużynę, ale to co pokazała przeciwko Anglikom zaimponowało nawet mi. Naszym celem minimum jest półfinał mistrzostw świata i to był ważny krok w tym kierunku - opowiadał Klose na konferencji w bazie reprezentacji Niemiec w Velmore Hotel w Erasmii. Nie chciał już wracać do tego, że po porażce z Serbią uczyniono z niego i Podolskiego kozły ofiarne niepowodzenia. - Tak to już jest w futbolu, że jednego dnia jesteś bohaterem, a drugiego tym, który zawiódł. Ja w karierze miał już wiele wzlotów i upadków. Najważniejsze jest dla mnie wsparcie trenera. Jeśli je czuję, jeśli on na mnie stawia, każda bariera jest do pokonania, a wszystko co złe, do odwrócenia. Kiedy kiepsko mi szło w meczach towarzyskich przed mundialem, bo byłem bez formy po kontuzji, trener wspierał mnie na treningach, zapewniając, że spokojnie czeka, bo wie na co mnie stać. Także po czerwonej kartce z Serbią dostałem od niego wielkie wsparcie. Więc to było naturalne, że się podniosłem - mówił.

Klose dodał też, że choć ma już 32 lata, a mecz z Argentyną będzie dla niego 100. w narodowych barwach, nie spieszy się z kończeniem kariery. Na pewno nie już po mistrzostwach świata w RPA, bez względu na wynik. - Dopóki nogi będą mnie niosły, będę grał w piłkę. Jeśli forma pozwoli, a trener powoła, dlaczego nie miałbym zagrać na Euro 2012 albo na mundialu w Brazylii?



Niemcy - Anglia wszystko o meczu »