Michał Listkiewicz: Ten błąd z meczu Anglia - Niemcy przyspieszy zmiany

- W nowym sezonie dodatkowi sędziowie będą stać za bramkami w meczach Ligi Mistrzów. Drugie wyjście to specjalny czip w piłce, dzięki któremu sędzia dostaje sygnał, gdy piłka przekroczy linię bramkową - mówi członek Komisji Sędziowskiej FIFA Michał Listkiewicz.
Robert Błoński: Jak urugwajski sędzia mógł nie zauważyć bramki dla Anglii na 2:2?

Michał Listkiewicz: Do sędziego głównego miałbym najmniejsze pretensje. Z zajmowanej pozycji nie mógł widzieć gola.



Był zaraz za strzelającym Frankiem Lampardem.

- Z ponad 20 m od bramki nie mógł widzieć, czy piłka przekroczyła linię. Asystent jest od tego, by w takiej sytuacji pomóc sędziemu głównemu, który patrzy z głębi boiska. W finale MŚ w 1966 roku to sędzia liniowy, a nie arbiter główny zdecydował, że piłka przekroczyła linię i jest gol dla Anglii w meczu z Niemcami. Teraz sprawa jest oczywista. Gol był i kropka, ale wyżywanie się na sędziach nie ma sensu. Asystent musiał pilnować spalonego, stał mniej więcej na wysokości linii pola karnego i nie miał szans być szybszy od piłki kopniętej przez Lamparda. Nie był w stanie dobiec do linii końcowej i zobaczyć, czy był gol. Została mu intuicja. Nos w tej sytuacji zawiódł. Ta sytuacja spowoduje, że wrócą dwa tematy.

Po pierwsze, rozszerzenie eksperymentu UEFA, która w poprzednim sezonie w Lidze Europejskiej wprowadziła dwóch dodatkowych sędziów, którzy stoją na wysokości przecięcia linii końcowej z linią pola karnego po przeciwległej stronie boiska od asystenta głównego i kontrolują, czy piłka przekroczyła linię bramkową. W nowym sezonie eksperyment z sędzią za bramką będzie sprawdzany w Lidze Mistrzów. On musiałby zauważyć, że był gol. FIFA zastanawiała się, czy nie wprowadzić tego na mundial, ale zabrakło czasu.

Drugie wyjście to specjalny czip w piłce. Próby przeprowadzono w grudniu 2007 roku podczas klubowych mistrzostw świata w Japonii. Sędzia miał na ręku specjalny stoper i kiedy piłka przekraczała linię, dostawał sygnał wibracjami. Byłem jednym z tych, którzy się temu przyglądali, i zgodnie stwierdziliśmy, że to zdało egzamin. Poza jedną kwestią. Czas sygnalizacji między przekroczeniem linii a przekazem informacji do arbitra był za długi. Trwał prawie pięć sekund. Gdyby ten system funkcjonował dzisiaj, Anglia remisowałaby z Niemcami 2:2.

Szum wokół tej nieuznanej bramki może spowodować, że dojdzie do zmian.

Na czym polega ten system z czipem w piłce?

- W słupkach i poprzeczce były umieszczone specjalne czujniki, a w piłce czip. Za bramką stał transformator, cała powierzchnia za linią to było pole magnetyczne. Badano nawet, czy nie będzie to szkodzić bramkarzom. Okazało się, że nie. Gdy tylko piłka odbijała się za linią bramkową, szedł sygnał i dostawał go arbiter. Moim zdaniem to najlepszy pomysł, ma przyszłość. Po raz pierwszy w tych mistrzostwach zdarzyła się w ten sposób nieuznana bramka. Poza tym błędem Urugwajczyk sędziował dobrze.

Mówi pan, że sędzia nie widział, a w telewizji widzieliśmy radość angielskich piłkarzy i trenera.

- Zawsze tak robią. Piłka skozłowała i Capello skoczył z radości. Jestem pewny, że nie mógł widzieć, czy był gol.

Czy w przerwie sędzia wiedział, że popełnił błąd?

- Nie ma reguły. Przed meczem oddają telefony komórkowe. Dostęp do nich ma wyłącznie sędziowski obserwator z ramienia FIFA i miejscowy opiekun, który przynosi do szatni wodę i owoce. Nikt inny. Obserwator na pewno nie wszedł do szatni i nie powiedział, że popełnił błąd. Robią to w wyjątkowych wypadkach, np. wtedy gdy pokazał kartkę nie temu zawodnikowi, co trzeba. Na miejscu arbitra, mając wątpliwości, w ogóle bym się nie zajmował tą sytuacją. Na drugą połowę wyszedłbym tak, jakby się nic nie stało. Naprawianie błędu błędem to najgorsze, co sędzia może zrobić.

Myśli pan, że Urugwajczyk poprowadzi jeszcze jakiś mecz na MŚ?

- Ciężko mu będzie. Zawiodło ludzkie oko i asystent, który powinien mieć bardziej wyczuloną intuicję. Odpowiedzialność za błąd jest zbiorowa. Ucierpią więc sędzia główny, asystent i arbiter techniczny. Współczuję im. Taka sytuacja na mundialu zdarza się raz. Nie zgodzę się jednak, że sędziowanie jest słabe. To tak, jakby powiedzieć, że bramkarze są beznadziejni, bo puścili siedem szmat. Ale mieli mnóstwo fantastycznych interwencji. Tak samo jest z sędziami.

Wrażenia naszych specjalnych wysłanników do RPA - znajdziesz na blogach Rafała Steca i Michała Pola

'Już się boję Niemców na Euro 2012' - mówi Sport.pl Gilewicz  »